niedziela, 4 października 2015

-Kochanie podejdz do kuchni.-Powiedziała spokojnie.

-Ide.-Powiedziałam, trochę wystraszona.

-Patrz kogo tu wiatr przywiał.-Powiedziała wesoła.

Mogłam się domyśleć,  że ona mu od razu wybaczy.

-Co wy tu robicie.-Powiedziałam wkurzona.

-Siostra przyszliśmy was odwiedzić.-Powiedział uśmiechnięty.

-Nie interesuje mnie to nie chcę was widzieć.-Powiedziałam obojętnie.

-Wiktoria przestań.-Próbował jeszcze raz.

-Nie chce cie tu więcej widzieć. -Powiedziałam.

-Wiktoria to jest moja przyszła teściowa,  matka twojego brata i niedługo także babcia naszegl dziecka.-Powiedziała Anna.

-Nie odzywaj się, nie jesteś w naszej rodzinie,  nie byłaś i nie będziesz.  Ukrywałaś tego głupka, przez co moja mama prawie straciła prace. -Powiedziałam beznamietnie.

-Nie przesadzaj.- powiedział Adrian.

-Milcz, milcz idioto.-Powiedziałam.

-Wiktoria opanuj emocje.-Powiedziała moja matka.

-Panuje nad nimi.-Powiedziałam beztrosko.

-Nie prawda, nie panujesz.-Powiedział Adi.

-Gówno wiesz!-Krzyknełam.

-Wiktoria!-Uniosła się Matka.

-Wychodzę! -Krzyknełam.

-Nigdzie nie idziesz!-Krzyknęła , ale było już za późno bo trzasnełam drzwiami.

Zaczęłam biec, bo usłyszała jak coś rozbija się w domu. Biegłam jak najszybciej umiałam, wbiegłam w las bo usłyszałam trzaskanie drzwi to na pewno Adrian. Było ciemno, a ja w lesie, bez telefonu sama w dodatku pokucona z najbliższymi. Bardziej boje się Adriana, niż tej ciemności i osób, które mogłabym spotkać. Strasznie się zmęczyłam wiec usiadłam pod drzewem, nawet nie wiem kiedy zasnęłam, poczułam tylko jak ktoś mnie bierze na ręce, ale nie miałam siły otworzyć oczu. Po chwoli poczułam na ciele fale gorąca. Otworzyłam oczy i co zobaczyłam? Matke,  Adriana i Anke stojących nade mną, lepiej być nie mogło!

-Kochanie nie uciekaj z domu.-Powiedziała mama a ja natychmiast zamknęłam oczy.

-Gdzie ją znalazłeś. -Dodała.

-No ten, w lesie ped drzewem spała.-Powiedział.

-Wiktoria co ty sobie wyobrażasz?!.

-Dajcie mi spokoju. -Powiedziałam i poszłam szybko do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i nie wychodziłam z pokoju.
-Wyjdz.-Powiedziała.

-Nie, ide spać dajcie mi spokuj.

-Rano cie tu widzę.

-Nigdzie nie wyjdę,  nie chce na was patrzeć! Mam was dość!  Nie wyjdę nje macie co prosić!

-Masz wyjść,  bo będziesz miała karę. -Powiedziała.

-To nie bede sie do ciebie odzywać. -Powiedziałam zła.

-Nie wygłupiaj się! -Krzyknęła.

-Wiktoria, zachowujesz się skandalicznie. Jak ty możesz się tak zachowywać.  Jesteś nie odpowiedzialna. Adrian chce tylko ułożyć sobie życie, nie o to ci chodziło, żeby przestał cię traktować jak dziecko?-ciągnęła dalej.-Ania jest dobra kandydatka na jego dziewczynę. Proszę nie zachowuj się jak dziecko myślące tylko o sobie. Odezwij się!

Jezu czy ta kobieta nie może mi dać spokoju?    Czemu się na mnie uwzieła? Nie ma swojego życia?  Jak tak bardzo popiera ich zwiazek to niech do nich pójdzie.  Oni są nie odpowiedzialni, pewnie ona będzie pilnować ich dziecko. Nigdy im niebwybacze nie obchodzą mnie juz. Po co on w ogóle mnie wziął z tego lasuu. Nie nawidze nie mógł mnie tam zostawić. !

-Wiktoria powiedz coś!-Krzyknęła.

Zwaliłam wszystko co niałam na biurku, mam ich dość.

-Dziecko uspokuj, sie wyjdz z pokoju, porozmawiaj z nami.-Powiedziała.

-Co tu się dzieje? -Spytał Adi

-Nie chce wyjść, zamknęła się w pokoju, nie odzywa sie do mnie. Co ja mam robić? -Spytała płaczem matka.

-Nie płacz, zostaw ją, przenyśli swohe zachowanie i jutro z nią porozmawiamy.-Uspokajał Matke Adrian.

-Ale ona tam czymś żuca, jak zrobi sobie krzywdę?  Jak popełni samobujstwo?-Pytała przewrażliwiona.

-Nie jestem taka głupia,  nie zrobię sobie krzywdy przez was.! Chcieli byście.!-Krzyknęłam.

Czy oni serio myślą, że mogłabym zrobić coś takiego dla nich,  przez nich? To chyba jakieś żarty! Nigdy w życiu przez nim nie zasługują!

Wzięłam plecak i spakowałam książki na jutro, szczoteczkę do zębó, szczotkę do włosów,  bieliznę i bluzkę na zmiane. Założyłam grubą bluzę, a na nią plecak i otworzyłam drzwi balkonowe,  weszłam na balkon i przymknęłam drzwi. Spojrzałem w doł i się przeraziłam. Zeszłam na dół po drzewie i pobiegłam do parku. Usiadłam na ławce,  i podciągnęłam kolana do brody. Prawie zasypiałam jak poczułam na sobie zimni dotyk,  to była ręką.  Przeraziłam się, otworzyłam oczy i spojrzałam na tego kogoś, był to mężczyzna wyglądał na grubo po 30. Przestraszyłam się i zaczełam krzyczeć.  On zatkał mi usta i powiedział.

-Nie buj się,  nic ci nie zrobię, proponuje tylko mały seksik, ja wiem, że ty też tego chcesz.  Nie udawaj niewiniątka.

-Nie! Puść mnie! Pomocy! Ratunku!-Krzyczałam a on zatykał mi buzię,  ugryzłam go w łapsko, ale za to oberwałam z pieści w twarz, zaczęłam jeszcze bardziej krzyczeć. Aż w konću przybiegł jakiś młodszy mężczyzna. Walnął go z pieści, a ten się położył, potem dostał jeszcze kopnika w brzuch i zwijał się z bulu.

-Chodź ze mną do domu! Co cie kurwa podkusiło,  żeby siedzieć obtej poże ja ławce w parku?!-Zaczął wrzeszczeć.

-To nie moja wina!-Krzyknełam dalej się cała trzesłam.

-To kurwa czyja?! Moja?!-Krzyczał jeszcze głośniej.

-Tak, twoja.-Powiedziałam cicho ponieważ głos mi się załamywał.

-To już szczyt wszystkiego! Czemu moja wina co ja ci takiego kurwa zrobiłem co?!!-Krzyczał jeszcze i jeszcze głośniej.

-Zostawiłeś mnie tak nagle,  bez znaku życia zniknęłeś.-Powiedziałam cicho łkając.

-Nie miałem innego wyjścia.-Powiedział już spokojnie.

-Jak kurwa nie miałeś jak? Zaczełam krzyczeć.

-Normalnie, uspokuj się kobieto.-Powiedział, a ja zaczęłam płakać.

-Nie wyj, przestań już, tylko powiedz o co ci chodzi.-Powiedział pewny siebie.


A wiec jednak jest rozdział? Jej. Mam nadzieję że pojawia sie nastepne i wy tez się pojawicie.








2 komentarze:

  1. Dzisiaj widzę tu jeszcze około 3 rozdziały albo nigdy nie zajrze więcej na tego bloga

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Właśnie przeczytałam twojego bloga. Mam nadzieję, że po tym komentarzu się nie obrazisz (nie martw się nie powinno być tak źle jak myślisz *chodzi mi o komentarz*) Myślę, że powinnaś popracować troszkę nad ortografią oraz interpunkcją, mogłabyś również dodawać troszkę więcej opisów, wtedy rozdziały byłyby dłuższe. Jest też kilka literówek. W tym momencie chciałabym, podkreślić, że każdy człowiek popełnia błędy. Ja sama również święta nie jestem. Jeśli troszkę gorzej radzisz sobie z ortografią używaj autokorekty, albo znajdź betę (mogłabym np. ja nią zostać, jeśli byłabyś chętna to napisz na moim blogu, ale od razu mówię ja również nie jestem święta i może mi parę błędów uciec)
    Ok, ale teraz przejdźmy do milszych tematów, bo przecież ten blog jest dobry. Piszesz ciekawie, ale trochę brakuje mi opisów uczuć Wiki i innych bohaterów. Do gustu mi osobiście najbardziej przypadł rozdział, w którym był ten końcowy monolog Jasia. Masz dość ciekawy pomysł na fabułę i piszesz o życiu codziennym bohaterów. Czekam, aż rozwinie się trochę akcja i będzie więcej Jasia XD
    I jako, iż nie jestem wredną jędzą powiem, że z każdym rozdziałem popełniasz coraz mniej błędów i piszesz coraz lepiej ;)
    Czekam na nexta :*
    Kocham, życzę weny, czasu.
    Buziaki <3

    OdpowiedzUsuń