sobota, 12 marca 2016

niedziela, 4 października 2015

-Kochanie podejdz do kuchni.-Powiedziała spokojnie.

-Ide.-Powiedziałam, trochę wystraszona.

-Patrz kogo tu wiatr przywiał.-Powiedziała wesoła.

Mogłam się domyśleć,  że ona mu od razu wybaczy.

-Co wy tu robicie.-Powiedziałam wkurzona.

-Siostra przyszliśmy was odwiedzić.-Powiedział uśmiechnięty.

-Nie interesuje mnie to nie chcę was widzieć.-Powiedziałam obojętnie.

-Wiktoria przestań.-Próbował jeszcze raz.

-Nie chce cie tu więcej widzieć. -Powiedziałam.

-Wiktoria to jest moja przyszła teściowa,  matka twojego brata i niedługo także babcia naszegl dziecka.-Powiedziała Anna.

-Nie odzywaj się, nie jesteś w naszej rodzinie,  nie byłaś i nie będziesz.  Ukrywałaś tego głupka, przez co moja mama prawie straciła prace. -Powiedziałam beznamietnie.

-Nie przesadzaj.- powiedział Adrian.

-Milcz, milcz idioto.-Powiedziałam.

-Wiktoria opanuj emocje.-Powiedziała moja matka.

-Panuje nad nimi.-Powiedziałam beztrosko.

-Nie prawda, nie panujesz.-Powiedział Adi.

-Gówno wiesz!-Krzyknełam.

-Wiktoria!-Uniosła się Matka.

-Wychodzę! -Krzyknełam.

-Nigdzie nie idziesz!-Krzyknęła , ale było już za późno bo trzasnełam drzwiami.

Zaczęłam biec, bo usłyszała jak coś rozbija się w domu. Biegłam jak najszybciej umiałam, wbiegłam w las bo usłyszałam trzaskanie drzwi to na pewno Adrian. Było ciemno, a ja w lesie, bez telefonu sama w dodatku pokucona z najbliższymi. Bardziej boje się Adriana, niż tej ciemności i osób, które mogłabym spotkać. Strasznie się zmęczyłam wiec usiadłam pod drzewem, nawet nie wiem kiedy zasnęłam, poczułam tylko jak ktoś mnie bierze na ręce, ale nie miałam siły otworzyć oczu. Po chwoli poczułam na ciele fale gorąca. Otworzyłam oczy i co zobaczyłam? Matke,  Adriana i Anke stojących nade mną, lepiej być nie mogło!

-Kochanie nie uciekaj z domu.-Powiedziała mama a ja natychmiast zamknęłam oczy.

-Gdzie ją znalazłeś. -Dodała.

-No ten, w lesie ped drzewem spała.-Powiedział.

-Wiktoria co ty sobie wyobrażasz?!.

-Dajcie mi spokoju. -Powiedziałam i poszłam szybko do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i nie wychodziłam z pokoju.
-Wyjdz.-Powiedziała.

-Nie, ide spać dajcie mi spokuj.

-Rano cie tu widzę.

-Nigdzie nie wyjdę,  nie chce na was patrzeć! Mam was dość!  Nie wyjdę nje macie co prosić!

-Masz wyjść,  bo będziesz miała karę. -Powiedziała.

-To nie bede sie do ciebie odzywać. -Powiedziałam zła.

-Nie wygłupiaj się! -Krzyknęła.

-Wiktoria, zachowujesz się skandalicznie. Jak ty możesz się tak zachowywać.  Jesteś nie odpowiedzialna. Adrian chce tylko ułożyć sobie życie, nie o to ci chodziło, żeby przestał cię traktować jak dziecko?-ciągnęła dalej.-Ania jest dobra kandydatka na jego dziewczynę. Proszę nie zachowuj się jak dziecko myślące tylko o sobie. Odezwij się!

Jezu czy ta kobieta nie może mi dać spokoju?    Czemu się na mnie uwzieła? Nie ma swojego życia?  Jak tak bardzo popiera ich zwiazek to niech do nich pójdzie.  Oni są nie odpowiedzialni, pewnie ona będzie pilnować ich dziecko. Nigdy im niebwybacze nie obchodzą mnie juz. Po co on w ogóle mnie wziął z tego lasuu. Nie nawidze nie mógł mnie tam zostawić. !

-Wiktoria powiedz coś!-Krzyknęła.

Zwaliłam wszystko co niałam na biurku, mam ich dość.

-Dziecko uspokuj, sie wyjdz z pokoju, porozmawiaj z nami.-Powiedziała.

-Co tu się dzieje? -Spytał Adi

-Nie chce wyjść, zamknęła się w pokoju, nie odzywa sie do mnie. Co ja mam robić? -Spytała płaczem matka.

-Nie płacz, zostaw ją, przenyśli swohe zachowanie i jutro z nią porozmawiamy.-Uspokajał Matke Adrian.

-Ale ona tam czymś żuca, jak zrobi sobie krzywdę?  Jak popełni samobujstwo?-Pytała przewrażliwiona.

-Nie jestem taka głupia,  nie zrobię sobie krzywdy przez was.! Chcieli byście.!-Krzyknęłam.

Czy oni serio myślą, że mogłabym zrobić coś takiego dla nich,  przez nich? To chyba jakieś żarty! Nigdy w życiu przez nim nie zasługują!

Wzięłam plecak i spakowałam książki na jutro, szczoteczkę do zębó, szczotkę do włosów,  bieliznę i bluzkę na zmiane. Założyłam grubą bluzę, a na nią plecak i otworzyłam drzwi balkonowe,  weszłam na balkon i przymknęłam drzwi. Spojrzałem w doł i się przeraziłam. Zeszłam na dół po drzewie i pobiegłam do parku. Usiadłam na ławce,  i podciągnęłam kolana do brody. Prawie zasypiałam jak poczułam na sobie zimni dotyk,  to była ręką.  Przeraziłam się, otworzyłam oczy i spojrzałam na tego kogoś, był to mężczyzna wyglądał na grubo po 30. Przestraszyłam się i zaczełam krzyczeć.  On zatkał mi usta i powiedział.

-Nie buj się,  nic ci nie zrobię, proponuje tylko mały seksik, ja wiem, że ty też tego chcesz.  Nie udawaj niewiniątka.

-Nie! Puść mnie! Pomocy! Ratunku!-Krzyczałam a on zatykał mi buzię,  ugryzłam go w łapsko, ale za to oberwałam z pieści w twarz, zaczęłam jeszcze bardziej krzyczeć. Aż w konću przybiegł jakiś młodszy mężczyzna. Walnął go z pieści, a ten się położył, potem dostał jeszcze kopnika w brzuch i zwijał się z bulu.

-Chodź ze mną do domu! Co cie kurwa podkusiło,  żeby siedzieć obtej poże ja ławce w parku?!-Zaczął wrzeszczeć.

-To nie moja wina!-Krzyknełam dalej się cała trzesłam.

-To kurwa czyja?! Moja?!-Krzyczał jeszcze głośniej.

-Tak, twoja.-Powiedziałam cicho ponieważ głos mi się załamywał.

-To już szczyt wszystkiego! Czemu moja wina co ja ci takiego kurwa zrobiłem co?!!-Krzyczał jeszcze i jeszcze głośniej.

-Zostawiłeś mnie tak nagle,  bez znaku życia zniknęłeś.-Powiedziałam cicho łkając.

-Nie miałem innego wyjścia.-Powiedział już spokojnie.

-Jak kurwa nie miałeś jak? Zaczełam krzyczeć.

-Normalnie, uspokuj się kobieto.-Powiedział, a ja zaczęłam płakać.

-Nie wyj, przestań już, tylko powiedz o co ci chodzi.-Powiedział pewny siebie.


A wiec jednak jest rozdział? Jej. Mam nadzieję że pojawia sie nastepne i wy tez się pojawicie.








niedziela, 20 września 2015

Mam 2 sprawy.

1. Założyłam stronę na Facebooku.
*. Pewna osoba zaproponowała mi, żebym założyła grupę,  w sumie nie najgorszy pomysł pomyślałam, ale jednak zdecydowałam się na stronę. Na stronię będzie wszystko zapowiadane, będą przed premierowe rozdziały ( może nie całe ). W razie problemów,  albo jakiś kąplikacji Proszę pisać wiadomości.
Piszcie propozycje.

2."Kara", chodzi o zadania, które będę robić po dłuższej nieobecności. Zadania Proszę o pisanie pod przeznaczonym do tego postem.

Przeznaczony post? O co tej idiotce chodzi? 
Tak przeznaczony bedzie post (data) , (tradycyjna formułka przeprosinowa z wytłumaczeniem) i hasło typu 
To wymyślcie mi jakieś zadanie,  czekam na zadanie, po piszcie się pomysłami na wyzwania itp.
Strona nazywa się Kocham Cię Jaś to strona poświęcona rozrywce.

Nie wiem co mam jeszcze dopisać jak coś to piszcie wiadomości na stronę

Wielki powrót rozdział 28

WIELKI POWRÓT


-No tak do najmniejszych nie należy. -powiedziała uśmiechnięta.

-Za ile ona przyjdzie?-Spytałam.

-Nie wiem niedługo powinna być. -Odpowiedziała.

-Pokaże ci moją nową sukienkę. -Powiedziała radośnie.

Podeszła do swojego łóżka na, którym leżała torba, wyciągnęła z niej przepiękna miętową sukienkę.

-Jaka piękna,  skąd ją masz?-Spytałam zachwycona.

-Właśnie skąd ją masz!?-Spytał ktoś mniej miłym głosem.-Przecież mieliśmy razem chodzić do sklepu, a jak nie bedzie do ciebie pasować?

-Nie kupiłam jej!-Krzyknęła zdezorietowana.

-To co wyczarowałaś? -Zakpiła Sara.

-Nie dostałam do Cioci.

-Jasne!-Krzyknęła Sara.

-Dziewczyny co tu się dzieje? -Spytała Emilie.

-Cześć Emilie, nic się nie stało. -Powiedziała Sara.

-Dziękuję.- powiedziałam po tym jak pani Emilie podała mi koktajl.

-Ależ nie ma za co.-odpowiedziała.

-Dobra ja zmykam na fittnes.-dodała.

Chodzisz na fitness zawsze chciałam chodzić. -powiedziałam.

-Chcesz to chodź ze mną na dół.-Zaproponowała.

-No pewnie, chwileczka nie mogę, nie mogę zostawić dziewczyn.-Powiedziałam smutno.

-Możemy iść z tobą. -Powiedziała wesoło Ludmiła.

-Naprawdę? -Spytam.

-Pewnie.-odpowiedziała..

-Że nie.-Dodała Sara.-Co ty zwariowałaś? Nigdy nie chodziłaś na fitness, nienawidzisz tego, jak ja cie prosiłam to powiedziałaś, że nigdy!.

-Czas płynie, ludzie się starzeją i zmieniają. -Powiedziała spokojnie Ludmi.

-Ludmiła o czym ty gadasz nigdy tego nie robiłaś!

-Zawsze jest ten pierwszy raz, idziemy.-Powiedziała.

-Nie idziemy. ..-zaprotestowała Sarah.

-chcesz to zostań, my idziemy.-Powiedziała Ludmiła.

-Ludmi nie zoatawiaj tak koleżanki. -Powiedziała pani Emilie.

-Em idziemy.-powiedziała L.

-Jak chcesz.

Poszliśmy na dół o dziwo Sara też poszła, czekał tam na nas Ela, przyjaciółka Emilie.

-O dziewczyny ćwiczą z nami?.-Spytała zdziwiona Elka.

-Tak.-Powiedziała Em.

-W takich strojach?

-O nie dziewczyny przebierzcie się. -Poradziła Emilia.

Pobiegłyśmy na górę do pokoju Ludm. Wyciągnęła dresy ja dostałam czerwone, ona różowe, przygotowaliśmy fioletowe dla Zuzi i niebieskie dałyśmy Sarze. Szybko się przebraliśmy i zeszłyśmy z koktailami na dół. W salonie Em i Ela włączały nagranie z instruktorką fitness, która aktualnie jest chora dlatego nie mogła przyjść osobiście. Raz. Dwa. Trzy. Usłyszałam głos na nagraniu.

-Gotowe?-Spytała Emilie.

Tak.-Odpowiedziałam z Sarą.

-A co ja mam w ogóle robić?-spytała Ludmiła.

-To co na nagraniu.-Odpowiedziała Ela.

Raz dwa trzy..

*20 minut później

-O jej jakie to jest męczące. -Powiedziała Ludmi.

-No trochę. -przytaknęłam.

-Dacie rade dziewczyny?-Spytała Emilie.

-Tak.-Powiedziała Ludmiła.

-Musimy. -Dodałam.

-A ile jeszcze bedzie to trwało?-Spytała Sara.

-Tak z pół godziny. Odpowiedziała Elka.

-O kurde. .

-Cześć Emili, gdzie Ludmi?-Spytała nagle Zuzka.

-Tutaj jestem.-Odpowiedziała Ludmi

-O jacie. Ty i fitness? Niespodziewałabym sie tego. -Powiedziała Zuzia.

-Na sofie jest strój dla ciebie.-Powiedziała Ludmiła.

Zuzia się przebrała i dołączyła do nas. Ćwiczyliśmy razem dobrze sie przy tum bawiąc.  Skończyły się pierwsze ćwiczenia a my padłyśmy, nie miałyśmy już siły. Było naprawdę fantastyczne. Po chwili spokoju poszłyśmy do pokoju, zdecydowałyśmy obejrzeć film padło na "trzy metry nad niebem" ponieważ żadna z nich go nie oglądała. Wszystkie cztery się popłakałyśmy.

-Super film.-Powiedziała Sara.

-Potwierdzam.

-Ja też.

-Cieszę się to mój ulubiony.-Powiedziałam uśmiechnięta.

-Mój też.-powiedziała Ludmi.

-Ja już muszę się zbierać.-powiedziałam smutna.

-No dobra odprowadze cie do drzwi.-powiedziała Ludmiła.-Sama.

Wyszłyśmy z pokoju i podeszłyśmy pod drzwi.

-Naprawdę było super. To może przyjdziecie teraz do mnie.

-Wiesz co nie wiem czy to dobry pomysł,  nie wiem co na to dziewczyny zawsze przychodzimy do mnie.

-No dobra.

-może kiedyś. -Powiedziała Ludmiła.

-No papa.

-Pa.

Poszłam do domu szybkim krokiem.

-Jestem!-Krzyknęłam.

-Dobrze córciu.-Powiedziała mama.

Wiem nie jest długi, ale nie mogłam się doczekać,  aż go napiszę.  Wiem pi takim długim okresie mogłby być dłuższy,  ale nadal boli mnie palec. Dziękuję że czekaliście. Rozdziały będą się pojawiać raz w tygodniu.  Od razu informuję,  że jak nie pojawi się rozdział bez wcześniejszej zapowiedzi, że go nie bedzie to czekam, aż mi dacie "karę".  Chodzi o to, że jak nie będzie rozdziału macie pisać pod poprzednim zadania, a ja wybiorę sobie jedno. Napiszę jeszcze o tym oddzielny post. Mam nadzieję,  że się spodoba. Teraz też czekam na wasze propozycję,  bo w końcu nie było rozdziału przez jakieś dwa-trzy miesiące. 





środa, 9 września 2015

Jednak nie bedzie rozdziału. Przepraszam.  Ale zrobiłam sobie coś z palcem i nie moge pisać.  

wtorek, 8 września 2015

Wróciłam. Tak wiem bardzo długo mnie nie było za co bardzo przepraszam.  Ale powracam mam nadzieję, że zdołacie mi wybaczyć, ale były wakacje i nie miałam kiedy pisać.  Już jutro pojawi się rozdział. Rozdziały planuje wstawiać raz w tygodniu.

niedziela, 26 lipca 2015

Ważna notka pod rozdziałem.
*15:30

-Wróciłam!-Krzyknęłam na cały dom, kocham to robić.

-Okey!-Odpowiedziała moja mama

-Wybierasz się gdzieś?-Spytała moja rodzicielka.

-Tak idę do koleżanki.-Powiedziałam.

-Do Hani? Kiedy mi ją przedstawisz?-Zalała mnie pytaniami.

-Nie, nie do Hani do Ludmiły.-Powiedziałam, zbliżając się do pokoju w którym siedziała.

-O następna, koleżanka?-Spytała.

-Tak mamo. W weekend idę na imprezę.-Powiedziałam.

-Gdzie?-Spytała.

-Do takiego jednego.-Powiedziałam.

-Sama?

-Nie. Z koleżankami, będzie tam kilka innych osób.-Powiedziałam całując ją w czoło.

-Ale, uważa na siebie.-Powiedziała.

-No pewnie.

-Nie muszę ci przypominać, że masz nie dotykać alkoholu?-Spytała.

-Nie, jedno tylko wypije.-Powiedziałam.

-Wiktoria.

-Oj mamo.

-Dziś idę z tatą na komisariat, zgłosić zaginięcie.

-Mamo.-Powiedziałam, a łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem.

-Tak?-Spytała.

-No bo, Ania jest w ciąży.-Powiedziałam.

-Tak wiem.-Powiedziała przytulając mnie.

-No bo to dziecko, Adriana.-Powiedziałam płacząc.

-Jak to?

-No, tak. On nie zaginął, on uciekł, ode mnie. Rozumiesz? Przeze mnie!-Zaczęłam krzyczeć.,

-Wiktoria, córciu nie mów tak.-Powiedziała.

-To prawda.-Powiedziałam i pobiegłam do pokoju.

*1 godzinę później

-Hej.-Powiedziałam, gdy Ludmiła otworzyła drzwi od swojego domu.

-Super, że jesteś. Zuzi jeszcze nie ma, ale zaraz powinna przyjść.

-To super.-Odpowiedziałam, wchodząc do ogromnego domu państwa Ferro.

Przechodząc przez salon spotkaliśmy mamę Ludmiły.

-Dzień Dobry.-Powiedziałam

-Dzień Dobry, ty pewnie jesteś Wiktoria?-Spytała jej mama.

-Tak proszę pani.-Odpowiedziałam.

-Pani? Mów mi Emilie.-Powiedziała.

-Dobrze prosz... Emilie.

-Chcecie jakiś koktajl?-Spytała, a wzrok Ludmiły powędrował na mnie.

Przez chwilę,  bez ruchu patrzyłam na Ludmiłę, a ona na mnie.

-Tak daj, trzy bo zaraz Zuzka przyjdzie. -odezwała się Ludmi.

-Okey dziewczynki, zaraz wam przyniosę.

-To chodźmy do mojego królestwa.-Powiedziała Ludmiła.

Bez słowa pokierowałyśmy się do jej pokoju. Ludmiła otworzyła drzwi i powiedziała.

-Oto mój pokój.-Powiedziała wpuszczając mnie do środka.

-Ale on duży...


KOCHANI ZAWIESZAM OPOWIADANIE, MAŁO OSÓB KOMENTUJE, A PO ZA TYM WYJEŻDŻAM NA OBÓZ I NIE WIEM CZY BĘDĘ MIEĆ INTERNET. JAK TAK TO NIE BĘDĘ MIAŁA CZASU. MOŻE W CIĄGU TYCH TRZECH TYGODNI SIĘ COŚ POJAWI, ALE WĄTPIĘ. PRZEPRASZAM NIE CHCIAŁAM JECHAĆ, ALE MAMA SIĘ UPARŁA.