niedziela, 26 lipca 2015

Ważna notka pod rozdziałem.
*15:30

-Wróciłam!-Krzyknęłam na cały dom, kocham to robić.

-Okey!-Odpowiedziała moja mama

-Wybierasz się gdzieś?-Spytała moja rodzicielka.

-Tak idę do koleżanki.-Powiedziałam.

-Do Hani? Kiedy mi ją przedstawisz?-Zalała mnie pytaniami.

-Nie, nie do Hani do Ludmiły.-Powiedziałam, zbliżając się do pokoju w którym siedziała.

-O następna, koleżanka?-Spytała.

-Tak mamo. W weekend idę na imprezę.-Powiedziałam.

-Gdzie?-Spytała.

-Do takiego jednego.-Powiedziałam.

-Sama?

-Nie. Z koleżankami, będzie tam kilka innych osób.-Powiedziałam całując ją w czoło.

-Ale, uważa na siebie.-Powiedziała.

-No pewnie.

-Nie muszę ci przypominać, że masz nie dotykać alkoholu?-Spytała.

-Nie, jedno tylko wypije.-Powiedziałam.

-Wiktoria.

-Oj mamo.

-Dziś idę z tatą na komisariat, zgłosić zaginięcie.

-Mamo.-Powiedziałam, a łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem.

-Tak?-Spytała.

-No bo, Ania jest w ciąży.-Powiedziałam.

-Tak wiem.-Powiedziała przytulając mnie.

-No bo to dziecko, Adriana.-Powiedziałam płacząc.

-Jak to?

-No, tak. On nie zaginął, on uciekł, ode mnie. Rozumiesz? Przeze mnie!-Zaczęłam krzyczeć.,

-Wiktoria, córciu nie mów tak.-Powiedziała.

-To prawda.-Powiedziałam i pobiegłam do pokoju.

*1 godzinę później

-Hej.-Powiedziałam, gdy Ludmiła otworzyła drzwi od swojego domu.

-Super, że jesteś. Zuzi jeszcze nie ma, ale zaraz powinna przyjść.

-To super.-Odpowiedziałam, wchodząc do ogromnego domu państwa Ferro.

Przechodząc przez salon spotkaliśmy mamę Ludmiły.

-Dzień Dobry.-Powiedziałam

-Dzień Dobry, ty pewnie jesteś Wiktoria?-Spytała jej mama.

-Tak proszę pani.-Odpowiedziałam.

-Pani? Mów mi Emilie.-Powiedziała.

-Dobrze prosz... Emilie.

-Chcecie jakiś koktajl?-Spytała, a wzrok Ludmiły powędrował na mnie.

Przez chwilę,  bez ruchu patrzyłam na Ludmiłę, a ona na mnie.

-Tak daj, trzy bo zaraz Zuzka przyjdzie. -odezwała się Ludmi.

-Okey dziewczynki, zaraz wam przyniosę.

-To chodźmy do mojego królestwa.-Powiedziała Ludmiła.

Bez słowa pokierowałyśmy się do jej pokoju. Ludmiła otworzyła drzwi i powiedziała.

-Oto mój pokój.-Powiedziała wpuszczając mnie do środka.

-Ale on duży...


KOCHANI ZAWIESZAM OPOWIADANIE, MAŁO OSÓB KOMENTUJE, A PO ZA TYM WYJEŻDŻAM NA OBÓZ I NIE WIEM CZY BĘDĘ MIEĆ INTERNET. JAK TAK TO NIE BĘDĘ MIAŁA CZASU. MOŻE W CIĄGU TYCH TRZECH TYGODNI SIĘ COŚ POJAWI, ALE WĄTPIĘ. PRZEPRASZAM NIE CHCIAŁAM JECHAĆ, ALE MAMA SIĘ UPARŁA.


1 komentarz:

  1. No dobrze poczekam. Pamiętaj że ja zawszę będę czytać. <3

    OdpowiedzUsuń