Ważna notka pod rozdziałem.
*15:30
-Wróciłam!-Krzyknęłam na cały dom, kocham to robić.
-Okey!-Odpowiedziała moja mama
-Wybierasz się gdzieś?-Spytała moja rodzicielka.
-Tak idę do koleżanki.-Powiedziałam.
-Do Hani? Kiedy mi ją przedstawisz?-Zalała mnie pytaniami.
-Nie, nie do Hani do Ludmiły.-Powiedziałam, zbliżając się do pokoju w którym siedziała.
-O następna, koleżanka?-Spytała.
-Tak mamo. W weekend idę na imprezę.-Powiedziałam.
-Gdzie?-Spytała.
-Do takiego jednego.-Powiedziałam.
-Sama?
-Nie. Z koleżankami, będzie tam kilka innych osób.-Powiedziałam całując ją w czoło.
-Ale, uważa na siebie.-Powiedziała.
-No pewnie.
-Nie muszę ci przypominać, że masz nie dotykać alkoholu?-Spytała.
-Nie, jedno tylko wypije.-Powiedziałam.
-Wiktoria.
-Oj mamo.
-Dziś idę z tatą na komisariat, zgłosić zaginięcie.
-Mamo.-Powiedziałam, a łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem.
-Tak?-Spytała.
-No bo, Ania jest w ciąży.-Powiedziałam.
-Tak wiem.-Powiedziała przytulając mnie.
-No bo to dziecko, Adriana.-Powiedziałam płacząc.
-Jak to?
-No, tak. On nie zaginął, on uciekł, ode mnie. Rozumiesz? Przeze mnie!-Zaczęłam krzyczeć.,
-Wiktoria, córciu nie mów tak.-Powiedziała.
-To prawda.-Powiedziałam i pobiegłam do pokoju.
*1 godzinę później
-Hej.-Powiedziałam, gdy Ludmiła otworzyła drzwi od swojego domu.
-Super, że jesteś. Zuzi jeszcze nie ma, ale zaraz powinna przyjść.
-To super.-Odpowiedziałam, wchodząc do ogromnego domu państwa Ferro.
Przechodząc przez salon spotkaliśmy mamę Ludmiły.
-Dzień Dobry.-Powiedziałam
-Dzień Dobry, ty pewnie jesteś Wiktoria?-Spytała jej mama.
-Tak proszę pani.-Odpowiedziałam.
-Pani? Mów mi Emilie.-Powiedziała.
-Dobrze prosz... Emilie.
-Chcecie jakiś koktajl?-Spytała, a wzrok Ludmiły powędrował na mnie.
Przez chwilę, bez ruchu patrzyłam na Ludmiłę, a ona na mnie.
-Tak daj, trzy bo zaraz Zuzka przyjdzie. -odezwała się Ludmi.
-Okey dziewczynki, zaraz wam przyniosę.
-To chodźmy do mojego królestwa.-Powiedziała Ludmiła.
Bez słowa pokierowałyśmy się do jej pokoju. Ludmiła otworzyła drzwi i powiedziała.
-Oto mój pokój.-Powiedziała wpuszczając mnie do środka.
-Ale on duży...
KOCHANI ZAWIESZAM OPOWIADANIE, MAŁO OSÓB KOMENTUJE, A PO ZA TYM WYJEŻDŻAM NA OBÓZ I NIE WIEM CZY BĘDĘ MIEĆ INTERNET. JAK TAK TO NIE BĘDĘ MIAŁA CZASU. MOŻE W CIĄGU TYCH TRZECH TYGODNI SIĘ COŚ POJAWI, ALE WĄTPIĘ. PRZEPRASZAM NIE CHCIAŁAM JECHAĆ, ALE MAMA SIĘ UPARŁA.
No dobrze poczekam. Pamiętaj że ja zawszę będę czytać. <3
OdpowiedzUsuń