*Rozdział 1
-Stanisław Ignacy Witkiewicz
"W powietrzu myśli się kłębią
Ubrana w twe słowa naga czuję się
Ogarnia mnie szał
Ogarnia mnie strach
Lecz nie chce byś uwolnił mnie"- Podśpiewywałam moją ulubioną piosenkę, kiedy zadzwonił mój telefon, "Dryń", "Dryń"," Dryń" -Halo.
- Cześć, Wikula idziemy na zakupy?- Powiedziała Ania.
- Pewnie! - Ucieszyłam się, w końcu zwiedzę miasto.
- To super, ale o której ci pasuje?- Spytała mnie dziewczyna.
- No za 20 minut, pod twoim ogródkiem.- Powiedziałam.
- Ok to pa.- Powiedziała.
- Ok pa.- Powiedziałam i się rozłączyłam.
Stałam chwile myśląc, czy w końcu kogoś poznam, kogoś miłego, jakąś miłą dziewczynę.
-Mamo!- Wydarłam się na cały dom.
-Słucham, coś się stało? Już idę. - Krzyczała mama.
-Jestem w swoim pokoju, jak coś. Nie nic się strasznego nie stało.- Powiedziałam a mama w tym momencie weszła do mojego pokoju.
-Tak?- Spytała.
-Mogę iść z Anią do centrum handlowego?- Spytałam.
-Oczywiście, mam nadzieje, że poznasz kogoś.- Gdy mówiła to się uśmiechała.
-Dziękuję, kochana jesteś.- Powiedziałam i ją przytuliłam.
-Wiem.- Powiedziała i zaczęła się śmiać.
-Pff.- Również się za śmiałam.
-Ile chcesz pieniędzy?-Spytała.
-Nie, wiem.- Spojrzałam w podłogę.
-Ok starczą ci trzy stówy?- Spytała.
-Noooo, raczej tak.- Odpowiedziałam.
-No dobra masz cztery, niech ci Ania pokaże co tutaj jest modne.- Powiedziała.
-Czy ty coś sugerujesz?- Zaśmiałam się.
-A skąd, że. - Posłałam jej zabójcze spojrzenie, a ona tylko podała mi pieniądze i wyszła.
Usłyszałam dźwięk, który dobiegał z mojego telefonu, dostałam sms.
Od Aniulka: Wikula ja się jednak nie wyrobie w 20 minut, daj mi jeszcze 10 minut więcej.
Do Aniulka: Okey.
Spojrzałam na godzinę w telefonie była 13:12, a 13:30 byłam umówiona z Anią. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej Kremową sukienkę i kremowe rajstopy. Poszłam do łazienki, przebrałam się uczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż.
Gdy wyszłam z łazienki była już 13:25, wzięłam małą torebkę, spakowałam do niej telefon, portfel i klucze, zawiesiłam ją na ramię i zeszłam po schodach, ubrałam czarne baleriny już miałam wychodzić, ale usłyszałam głos. - A ty gdzie się wybierasz.- I znowu te cholerne przesłuchanie.
- Idę z koleżanką na zakupy.- Powiedziałam spokojnie żeby się odczepił.
- Z jaką koleżanką?- Spytał.
- Z Ania. - Odpowiedziałam, naprawdę się spieszyłam, a on mnie jak najdłużej zatrzymywał.
- Mniejsza, a co to za strój. Idź się przebierz!-Powiedział, ale przy ostatnim zdaniu podniósł głos.
- Nie! Co ci się nie podoba!- Naprawdę zaczęłam się wkurzać nie dość, że znowu mi rozkazuje to jeszcze się zaraz spóźnię.
-To, że wygląda jak byś wcale nie miała na sobie ubrań!- Nie mam już do niego sił.- Co ty sobie myślisz! Wyglądasz w tej sukience jak dziwka!- Teraz to przesadził podeszłam i walnęłam go w policzek, chciałam mu już wykrzyczeć co o oni myślę, ale do akcji wkroczyła mama.
- Co się tu dzieje!- Zrobiła się cała czerwona.
- Adrian wyzwał mnie od dziwek, bo mam kremową sukienkę! - Nie mogłam się uspokoić.
- Wiktoria idź, bo się spóźnisz, a z tobą sobie jeszcze porozmawiam.-Wyszłam z domu i podeszłam do Ani.
- Przepraszam, znowu kolejne przesłuchanie.- Powiedziałam w jej stronę.
- Ojejku o co znowu poszło.- Spojrzała mi prosto w oczy, a ja przytuliłam się do niej i powiedziałam.- Adrian nazwał mnie dziwką.- Zaczęłam szlochać.
- O boże dlaczego?!- Spytała zdziwiona.
- Z powodu sukienki, którą mam na sobie.- Powiedziałam, oderwałam się on Ani i wskazałam palcem sukienkę.
- Jejku, ale on na pewno nie chciał tego powiedzieć. - Zaczęła go bronić.
- A co ty go tak bronisz?- Spytałam zdziwiona.
- Bo jak bym była twoim starszym bratem to też bym się o ciebie troszczyła.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- To dobrze, że nim nie jesteś.- Spojrzałam jej prosto w oczy, były takie ładne czekoladowe, nie jak moje.
- A to czemu?-Udała obrażoną i położyła ręce na klatce piersiowej.
- Bo nie miała, bym wtedy najlepszej przyjaciółki pod słońcem. - Nie spodziewała się tej odpowiedzi, łza spłynęła jej po policzku i mocno się we mnie wtuliła.- Choć już.
Poszliśmy w stronę galerii. Bawiłyśmy się świetnie, byłyśmy w pięciu sklepach i wyszłyśmy z nich z siedmioma torebkami, kupowałyśmy te same ciuchy. Kupiłyśmy jedną sukienkę taką samą tylko inne kolory. Potem poszłyśmy do trzech innych sklepów i już kupowałyśmy indywidualnie, umówiłyśmy się, o 17:40 na ławce przy fontannie, miałyśmy 30 minut. Kupiłam kilka bluzek, trzy następne sukienki, dwie spódniczki i dwie pary krótkich spodenek. Dziwicie się skąd miałam tyle pieniędzy, to proste mama jednak dała mi sześćset złoty, ale dlatego, że moi rodzice mają swoje własne firmy to dają mi miesięcznie 350 złotych. Wiec sobie uzbierałam bardzo dużo pieniędzy. Zapłaciłam za ubrania, wyszłam ze sklepu, poszłam do automatu z kawą, ale, że nie trawie kawy to kupiłam sobie gorącą czekoladę (wcale nie była taka gorąca, była chłodna), szłam w stronę fontanny, dostałam sms:
Od Adi: Kochana przepraszam, nie chciałem naprawdę, martwię się o ciebie.
Do Adi: Okej, ale czemu nazwałeś mnie "Dziwką".
Wysłałam i nagle wyleciał mi telefon z ręki i poczułam coś zimnego na brzuchu.
- O Jezus, przepraszam naprawdę nie chciałem.- Powiedział jakiś chłopak.
- Nic się nie stało.- Powiedziałam nawet nie patrząc na niego.
Schyliłam się po telefon, ale on zrobił to samo i stuknęliśmy się głowami.
- Ojej znowu przepraszam. - Powiedział zakłopotany.
- Nic się nie stało. - Powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
Podał mi telefon i właśnie zauważyłam na mojej sukience wielką brązową plamę. I usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Nie zwracałam uwagi na to, że przyszedł sms od Adriana, bo w tym momencie patrzałam się na chłopaka który stał naprzeciwko mnie, był taki przystojny, brązowe włosy opadające na czoło, czekoladowe oczy i dwa pieprzyki koło nosa, urzekł mnie od razu, nie mogłam się napatrzeć.
-Chyba ktoś do ciebie napisał.- Powiadomił mnie chłopak.
- To tylko mój brat.- Powiedziałam mu nadal nie odrywając od niego wzroku.
- Chyba mnie nie zabije dlatego że pobrudziłem ci sukienkę?- Spytał uśmiechając się do mnie odsłaniając aparat ortodontyczny, dopiero teraz go zauważyłam.
- Nie on nienawidzi tej sukienki, powiedział, że wyglądam w niej jak dziwka.- Powiedziałam wzruszając ramionami.
- Nie wcale nie, wyglądasz ładnie.- Speszył się trochę.- Dasz mi swój nr telefonu?
- No nie wiem.- Powiedziałam ze spuszczoną głową.
- Przecież muszę cię zaprosić na gorącą czekoladę w ramach przeprosin, chyba, że chcesz kawę, ja jej nie lubię...- Nie
dokończył bo mu przerwałam.- Też nie lubię kawy.
- A właśnie i musimy iść kupić ci nową sukienkę.- Uśmiechnął się do mnie i puścił oczko.
- Nie nie trzeba.- Powiedziałam.
- Trzeba, trzeba.- Uśmiechnął się i podał mi swój telefon.- Zapisz numer.
- Okey.- Wpisałam dziewięć cyfr i podałam chłopakowi telefon.
- O kurde ja muszę iść.- Powiedziałam.
- Coś zrobiłem nie tak?- Spytał.
- Nie, koleżanka na mnie czeka. Do zobaczenia. - Powiedziałam i poszłam.
Podeszłam do fontanny i zobaczyłam Anie, ale nie była sama była z Adrianem. Jak mnie zobaczył podbiegł do mnie i mocno przytulił.-Gdzie ty byłaś.- Spytałam.
- Przepraszam, ale miałam mały wypadek, jak odpisywałam ci na sms wpadłam na kogoś i .- Już nic nie mówiłam, tylko pokazałam sukienkę.
- O i fajnie, w końcu ją wyrzucisz.- Uśmiechnął się sam do siebie, chyba był z tego bardzo dumny.
- Bardzo śmieszne! Przepraszam Ania.- Spojrzałam na dziewczynę.
- Nic się nie stało, zaraz zamykają śpieszmy się!-Powiedziała i zrobiliśmy to co kazała.
Szliśmy do domu i gadaliśmy o naszych zakupach, byliśmy szczęśliwe i dumne z tego co kupiłyśmy, Adrian powiedział, że najpierw będzie musiał zobaczyć co kupiłam, ale Ania go przekonała żeby nie sprawdzał tych pierwszych pięciu bo mają takie same ciuchy, nie wiem jak ona to zrobiła, mnie nigdy by się nie posłuchał. Weszłam z Adrianem do domu, w progu przywitała nas mama u uśmiechem, była zadowolona, że się pogodziliśmy. Zjadłam śniadanie i przyszedł Adrian, przeszukać mi rzeczy, przeszukał nawet te 5 pierwszych reklamówek, nic nie powiedział, ale widziałam złość w jego oczach. Miał kilka uwag do innych ciuchów nawet zabrał mi jedną bluzkę z większym dekoltem, chciał zabrać jeszcze spódniczkę, ale jakoś się uparłam i mi zostawił pod warunkiem, że będę zakładać do tego ciemne rajstopy, zgodziłam się bo co miałam zrobić i tak ich nie będę ubierać, może pomarzyć. Położyłam się na łóżku i opowiedziałam o przeszukaniu mnie przez Adriana Ani. Leżałam i nagle dostałam sms...
Prawdziwa kobieta nie jest zła ani dobra, jest k o b i e t ą - to wystarcza, a winni są zawsze tylko i jedynie mężczyźni. -Stanisław Ignacy Witkiewicz
Hejka Naklejka!!. Mam nadzieje, że się podoba. Pisałam bardzo długo trzy godziny nic nie mogłam wymyśleć. Pisała bym dalej ale już późno, (Jak to pisałam). Komentujcie, bo to pomaga w dostarczaniu weny. Nawet jak czytasz to dawno po dodaniu tego posta ja i tak przeczytam. Już mam połowę pomysłu na następny rozdział.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz