niedziela, 10 maja 2015

*Rozdział 4
-Philip K. Dick

Boże niechcący się zagalopowałam Ograniczony Wiek Rozsądku +16. Oznaczony czerwonymi gwiazdkami  *     *

Obudził mnie dzwonek w telefonie. Ktoś próbował się do mnie dodzwonić. Wzięłam telefon i zobaczyłam, że to Jasiek bez wahania odebrałam.
-Hallo.
-O w końcu odebrałaś.
-W końcu?
-No dzwoniłem do ciebie 5 razy.
-Sorry spałam.
-Do 13?
-Jak do 13?
-No normalnie do 13 zobacz sobie godzinę w telefonie.
Zobaczyłam godzinę faktycznie była 13:07. Jak mogłam tak długo spać te pytanie chodziło wciąż po mojej głowie.
-Ej jesteś?
-No, no, tak. Co mówiłeś?
- Pytałem się czy jesteś.
-Tak jestem.
-To o, której się spotykamy?
-Przecież się nie umawialiśmy.
-Jak to nie a przed wczoraj pytałem się ciebie czy jutro wyjdziesz powiedziałaś, że nie bo idziesz z Anką ale pojutrze możesz, a to pojutrze wypada dzisiaj.
-O, kurde zapomniałam.
-Czyli, wypada ci coś dzisiaj?
-Nie nie to za dwie godziny w parku.
-No dobrze to pa szykuj się mała.
Rozłączyłam się. Wstałam z łóżka i poszłam po ciuchy wybrałam taki komplet:
Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w wcześniej przygotowany komplet, rozczesałam włosy, i zrobiłam lekki makijaż. Postanowiłam, że pójdę jeszcze do sklepu po jakieś paluszki czy coś w tym stylu, bo muszę przecież coś jeść. Do torby schowałam okulary, portfel, telefon, książkę "Gwiazd Naszych Wina", i mniejszą kosmetyczkę, coś czułam, że dzisiaj się przyda. Schodziłam na dół i zobaczyłam Adriana, od razu się na mnie spojrzał i powiedział.- W takim stroju nigdzie nie idziesz.
-A to niby czemu?- Spytałam.
-Bo widać ci całe nogi, a jest zimno. Idź się przebrać.- Powiedział i machnął ręką.
- Dobra, ale tylko dlatego, że jest zimno, nie dla ciebie.- Powiedziałam wchodząc po schodach.
Poszłam na górę i otworzyłam okno, żeby sprawdzić czy naprawdę jest zimno, było nawet chłodno jak na lato. Podeszłam do szafy i nie wiedziałam co wziąć po jakiś 10 minutach wybrałam to:
Przebrałam się i od razu wyjęłam portfel z torby i wsadziłam do kieszeni 100 złoty, do tego wyjęłam jeszcze 100 złoty z poprzedniej kurtki wiec miałam 200, wyjęłam z torebki jeszcze telefon, a z szafki nocnej wzięłam klucze i wyszłam z pokoju. W korytarzu minęłam Adriana, który się na mnie spojrzał i pomachał twierdząco głową. Boże czy on zawsze i wszędzie musi mnie sprawdzać?- Spytałam sama siebie. Po zamknięciu dzwi spojrzałam na godzinę w telefonie była 14:42, wiec sklep odpadał. Poszłam do parku i zobaczyłam Jaśka znowu palił papierosa.- Chcesz?- Spytał
-Nie nie pale.- Powiedziałam.
-A może jednak?-Spytał a ja posłałam mu zabójcze spojrzenie.
-Nie dziękuje.
- Na pewno?- Boże ile razy mnie jeszcze o to spyta.
- Na pewno, idziemy?-Spytałam.
- Dobrze to może pójdziemy, tam do restauracji?- Spytał.
- No w sumie możemy iść.- Odpowiedziałam.
- No to choć my mała.- Powiedział i poszliśmy.
Przez całą drogę śmieliśmy się, Jasiek opowiadał jakieś głupie kawały, nie to nie można nazwać kawałami to były suchary, ale i tak się śmiałam. Doszliśmy do restauracji Jasiek otworzył mi drzwi nie wiedziałam, że z niego taki dżentelmen. Coraz bardziej mnie zaskakuje. Kelner zaprowadził nas do stołu i dał menu. Nie wiedziałam co wziąć, a wiec poprosiłam Jaśka, żeby coś zamówił. Gdy przyszła kelnerka Jasiek powiedział jej numerki. Nie była to ta sama kelnerka co wtedy, ale widziałam tamtą w lokalu.- Mała.- Powiedział Jan.
-Tak?- Spytałam.
-Nie wiedziałem, że tak dobrze całujesz.- Powiedział, puszczając do mnie oczko i w tym momencie zaczęłam robić się bordowa.
-Janek tu są ludzie.- Powiedziałam czerwona.
-No i co nie muszą podsłuchiwać.- Powiedział.
-Janek proszę cie przestań.
-Ale co ja takiego robię?- Spytał głupio.
-Dobrze wiesz.- Posłałam mu zabójcze spojrzenie.
-A powtórzymy to kiedyś?-Spytał trochę głośniej, aż niektórzy ludzie się na nas spojrzeli.
-Janek ogarnij się.- Powiedziałam zła.
-Ale powtórzymy.- Powiedział jeszcze głośniej.
-Janek!- Już się naprawdę wkurzyłam, byłam cała czerwona, ze wstydu i ze złości.
-To jak powtórzymy, możemy u mnie.- Powiedział głośniej i wyraźniej, aż ta kelnerka się na nas spojrzała.
- Ćśśśii Janek zamknij się wszyscy się na nas patrzą.- Powiedziałam cicho.
- No i co, że się patrzą.- Powiedział głośniej, a w tym momencie nagle wszyscy się obrócili, oprócz tej kelnerki.
- Janek!- Podniosłam głos.
- To powtórzymy, możemy u mnie.!- Prawie krzyknął, ale nie ze złości, żeby mnie zirytować jeszcze bardziej, chociaż nie wiem czy dało się bardziej.
- Janek.- Obniżyłam głos, ale nagle wszyscy na nas znowu patrzyli.
-To powtórzymy u mnie w domu nikogo nie ma będziemy mieli mieszkanie dla siebie.!- Powiedział głośno, a ja zrobiłam się cała czerwona.
-Ćśśśii Jasiek, tak tak powtórzymy, tylko zamknij się w końcu.- Powiedziałam szeptem, a na jego twarzy pojawiła się mina pedofila. Boże jaki on jest głupi.- Pomyślałam.
- Dobrze.- Powiedział normalnie i wszyscy odwrócili się w swoją stronę.
Przyszła kelnerka z zamówieniem, okazało się, że to była ta sama kelnerka co wtedy. Dała nam talerze i powiedziała.- Smacznego.- Na mnie nawet nie spojrzała tylko Jaśka obdarzyła groźnym spojrzeniem na co on tylko się uśmiechnął. 
Na stole stały dwie szarlotki i dwie Latte. Latte to jedyna kawa jaką piję.
- Skąd wiesz, że lubię tylko Latte?- Spytałam ze zdziwieniem.
- Wiem o tobie więcej, niż myślisz.- Powiedział i puścił do mnie oczko.
Nie wiedziałam co powiedzieć, patrzyłam na niego jak na debila. Po skończonym posiłku znowu kłóciliśmy się kto powinien zapłacić, Jasiek był chytrzy i powiedział Kelnerowi, żeby nigdy nie brał ode mnie pieniędzy. Zapłacił i wyszliśmy przed restauracje/kawiarnie i Jasiek powiedział.- No to co idziemy do mnie to powtórzyć?
- Chyba śnisz złotko.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
- Ale obiecałaś.- Powiedział i zrobił minę zbitego psa.
- Kłamałam.- Posłałam mu uśmiech.
- Ja się tak nie bawię.- Powiedział i przerzucił mnie przez ramię.
Szarpałam się jak najbardziej mogłam, biłam go rękoma po plecach, ale on nie zwracał uwagi.
-Jasiek puść mnie bo pożałujesz.- Mówiłam po cichu bo nie chciałam, żeby znowu się ludzie na mnie patrzyli.
-Janek do cholery puść.- Mówiłam dalej a on nie zwracał uwagi.
-Jasio, że zaniesiesz mnie gdzieś to nie znaczy, że pozwolę się tam pocałować.- Powiedziałam poważnym tonem.
-Zobaczymy.- W końcu odpowiedział.
Staliśmy pod jakimś wielkim domem, raczej Jaś stał, bo dalej mnie trzymał. Otworzył drzwi i wszedł do sierotka, nikogo nie było, jak na osobę płci męskiej miał bardzo czysto w domu. Zamknął drzwi na klucz i wszedł do po schodach na górę, na górze postawił mnie i spytał.-Idziesz sama czy znowu mam cię wziąć?
-Idę sama.- Odpowiedziałam szybko.
- No to choć.- Powiedział i złapał mnie za rękę, o dziwo splotłam nasze palne, a on pod nosem się uśmiechnął.
Posłusznie poszłam trzymając go za rękę, chyba do jego pokoju.
-To jest mój pokój.- Powiedział. 
-A po co mnie tu przyprowadziłeś?- Powiedziałam oschle.
-No bo mieliśmy coś powtórzyć.- Powiedział i znowu zrobił minę pedofila.-A tak serio to zimno się zrobiło, a nie chciałem się z tobą, żegnać z tego powodu.
-Aha. To co robimy?-Spytałam.
-A co chcesz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Może obejrzymy jakiś film?-I ja odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Okey, ale ...- Przerwałam mu w połowie zdania.
-Ale co?-Spytałam.
-Ale nie przerywaj.- Powiedział.
-Ale ja wybieram.-Powiedział puszczając do mnie oczko.
-No dobra, jak musisz.
-Musze. Gdzie oglądamy w salonie czy tutaj?- Spytał.
-W salonie.
-To idź na dół, po schodach w prawo na przeciwko kuchni.
- Okey.-Powiedziałam i poszłam. 
Salon był ogromny, po 10 minutach przyszedł Jasiek. Usiadł koło mnie na kanapie, wziął pada i zaczął coś wpisywać w wyszukiwarce. Nie zwracałam na to uwagi, bo z ciekawością przyglądałam się chłopakowi. Gdy włączył film zaczęła lecieć straszna muzyka. Przyprawiała mnie o dreszcze.
-Jasiek ja się boje horrorów.- Powiedziałam.
-Wiem, dlatego włączyłem.- Uśmiechnął się chytrze.
-No, ale potem nawet do łazienki nie będę mogła iść sama.- Powiedziałam wkurzona.
-To będę chodził z tobą.- Powiedział uśmiechnięty.
-Chyba sobie żartujesz.!- Podniosłam ton i film się zaczął.
Na początku nie był straszny ale jak się rozkręcił zaczęłam krzyczeć.-AaAaaa.
-Mała spokojnie.- Powiedział, śmiejąc się Jaś.
-Ale śmieszne.- Powiedziałam zażenowana. 
-No żebyś widziała swoją minę.- Wykrztusił przez śmiech chłopak.
-Tsssa, oglądaj!-Powiedziałam jeszcze bardziej wkurzona.
Oglądaliśmy spokojnie z jakieś dziesięć minut i znowu ktoś kogoś zabił.-Fuj!-Krzyknęłam i wtuliłam się w Jasia.
-No mała, spokojnie jestem przy tobie.- Powiedział uśmiechnięty.
-Łatwo ci mówić.- Powiedziałam, ale już do końca filmu się nie odezwał.
Przez resztę filmu ciągle piszczałam i wtulałam się w Jasia. Jak film się skończył to i  tak dalej go trzymałam, ale niestety zachciało mi się do toalety.
-Jasiu.- Powiedziałam nieśmiało.
-Tak mała.?- Spojrzał się na mnie.
-Musze do toalety.- Jaś uśmiechnął się i podniósł jedną brew do góry.
-Dobrze, toaleta jest u góry.- Powiedział puszczając mnie.
-Chyba coś się boli nie pójdę sama.-Spojrzałam na niego poirytowana.
-To weź poduszkę.- Mówiąc to rzucił we mnie jedną z nich.
-Dobra wezmę, ale ja chce ciebie.- Powiedziałam pewna siebie.
-Okey pójdę, ale pod jednym warunkiem.-Powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
-Jakim?- Spytałam wkurzona.
-Pocałujesz mnie.- Powiedział dumny z siebie.
-I co jeszcze może mam ci skoczyć do łóżka.- Powiedziałam, a on zaczął się ze mnie śmiać.
-Żebyś widziała swoją minę.- Powiedział nadal się śmiejąc.- A tak po za tym, to jak chcesz to choć na górę tam jest wygodniejsze łóżko.
-Chciał byś.-Powiedziałam zażenowana.
-Chciał bym, chciał.- Powiedział z miną pedofila.
-Idziesz?-Spytałam, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć na to co powiedział.
-Pójdę, ale buziak musi być.- Bałam się iść sama wiec podeszłam do niego i pocałowałam w policzek.
-No dobra idę.- Powiedział przybity, pewnie chciał, żebym go pocałowała w usta, ale się mylił.
Poszliśmy na górę trzymałam się jego ręki strasznie się bałam było strasznie ciemno. Otworzyła drzwi, weszłam chciałam je zamknąć, ale Jaś przytrzymał drzwi nogą.- A ty co robisz?-Spytałam.
-Jak to co? Miałem iść z tobą do łazienki.- Powiedział Uśmiechnięty.
- Tak, ale ty czekasz przed.- Powiedziałam poważnie.
-Nie ja też się boje.- Powiedział robiąc minę przybitego psa.
-Pff trudno.- Przytrzasnęłam jego nogę drzwiami tak mocno, że ją zabrał i szybko się zakluczyłam.
-Ej!-Krzyknął.-A ja?
-Ty czekasz.- Powiedziałam.
*
Ogarnęłam się w łazience i gdy wychodziłam poczułam jakby coś mnie dotykało, szybko otworzyłam drzwi i rzuciłam się na Jaśka a, że toaleta była na przeciwko jego pokoju, a drzwi do niego były otwarte to wpadliśmy do pokoju, na szczęście spadliśmy na łóżko. Leżałam na Jaśku przez chwilę, bo on zwinnym ruchem obrócił mnie na plecy i on teraz leżał na mnie. Po pewnym czasie zaczął przybliżać się do mnie, kiedy nasze wargi dzieliły milimetry, znowu zrobił to samo czekał na mój ruch, a ja głupia znowu mu uległam i przybliżyłam się bardziej na początku lekko musnęłam jego wargi, potem wbiłam się w nie bez opamiętania. Moje ruchy były agresywne, mocno ciągnęłam za jego dolną wargę. Szybkim ruchem, obróciłam się i teraz ja dominowałam, przez chwilę patrzyłam na jego reakcje, miał szeroko otwarte oczy i usta, jego oczy mierzyły każdy centymetr mojej twarzy, o dziwo nie zarumieniłam się. Po chwili spojrzał mi w prosto w oczy, a ja postanowiłam to wykorzystać przybliżałam swoją twarz bliżej i bliżej po chwili zagryzłam wargę, a jego wzrok momentalnie poleciał na moje usta, zaczęłam się przybliżać i pocałowałam go tym razem delikatnie, czasami lekko przygryzałam jego wargę. Jego ręce powędrowały pod moją podkoszulkę. Jeździł opuszkami palców po moich plecach, przez co wygięłam je w łuk. Nagle z moich ust wydobył się jęk przyjemności. Jasiek uśmiechnął się i przygryzł moją wargę, przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp do sierotka, rozchyliłam lekko wargi i poczułam jak jeździ swoim językiem po moim podniebieniu
 sprawiając mi przyjemność. Jego ręka pojechała wzdłuż moim pleców, zaciskając ją na moich pośladkach. Przeszedł mnie przyjemy dreszcz. Ten tylko przycisnął mnie bardziej do siebie. Zaczął jeździć swoim językiem po moich wargach, czasami je przygryzając. Było mi tak dobrze, ale co z tego, przecież nic nie trwa wiecznie. Usłyszeliśmy dzwonek z mojego telefonu. Nie chętnie się od niego oderwałam, byłam zła na tego kto do mnie zadzwonił, ale też na siebie co ja sobie myślałam, tak jak powiedziałam wcześniej skoczyłam mu do łóżka, na szczęście ktoś zadzwonił, bo mogło by się to źle skończyć. Janek leżał na łóżku a ja szukałam telefonu, sygnał się kończył, ale po chwili znowu zaczynał.
*
-Ej chyba jest w łazience.- Powiedział Jasiek.
-To na co jeszcze czekasz?-Spytałam.
-A na co mam czekać?-Spytał zdziwiony.
-No choć ze mną boje się, zapomniałeś?- Spytałam lekko oburzona.
-A no tak już idę.- Powiedział po czym podniósł i poszedł ze mną to toalety.

*Perspektywa Janka.

Poszliśmy do toalety, sygnały ucichły, dziewczyna spojrzała na mnie a ja powiedziałem.-Chcesz możesz zostać u mnie jest już późno, nie będziesz wracała do domu.
-No nie wiem.- Powiedziała z zawahaniem.
-Tylko skontaktuj się z rodzicami.-Powiedziałem.
-Ok wyjdziesz? Zaraz do ciebie wrócę.-Powiedziała.

*Perspektywa Wiktorii.

Zadzwoniłam do mamy i się zgodziła. Poszłam do pokoju Janka a on leżał na łóżku z telefonem w ręku, ale był jakiś inny ach tak był w samych bokserkach. Janek jest dziwnym typem chłopaka raz jest troskliwy, miły, delikatny, namiętny, a raz oschły, obojętny, taki bez uczuć. Ciekawe ile jeszcze ma twarzy?- Pomyślałam.


Nie wiedział wtedy, że utrata zmysłów bywa czasami najwłaściwszą reakcją na rzeczywistość.   -Philip K. Dick

Przepraszam, że tak długo, ale nie jestem pewna czy dzisiaj nie jest 13 piątek bo cały dzień mam pecha, najpierw obudziłam się po 13, potem przypaliłam garnek a jak chciałam sobie zrobić płatki okazało się, że ich już nie ma, a już zagrzałam mleko i do tego nie mam weny. Mam nadzieje, że nie spiep*zyłam do końca tego rozdziału, czy nie posunęli się za daleko jak coś to piszcie zmienię. Jeszcze raz przepraszam miał być o 13 a jest o 19:20. Przepraszam bardzo.

2 komentarze: