sobota, 4 lipca 2015

*Rozdział 24

*Perspektywa Wiktorii



Wstałam, ubrałam się w mój piękny komplet, umyłam zęby, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z domu. Koło przystanku autobusowego znowu patrzyła się na mnie ta dziewczyna, zaczynała zbliżać się w moją stronę, ale z za rogu wyskoczyła Hania.

-O cześć.-Powiedziałam.

-Przygotowana?-Spytała.

-Na co?

-Na pierwszy dzień w szkole.

-Ah tak. No nie do końca boje się, że nikt mnie nie polubi.-Powiedziałam smutna.

-Polubi, polubi tylko bądź sobą.-Powiedziała i nadjechał autobus.

Weszliśmy do autobusu i zaczęłyśmy gadać, Hania nie zna się na modzie, na ciuchach, kosmetykach. Więc gadałyśmy o szkolę i o naszych zainteresowaniach. Wysiedliśmy z autobusu i poszliśmy do szkoły.

-Jaki masz numerek?-Spytała.

-Czego?-Odpowiedziałąm pytaniem.

-Szafki.

-Nie zapomniałam się spytać.-Powiedziałam.

-Teraz już nie zdążymy, pójdziemy dowiedzieć się potem.

Oki.-Powiedziałam.

Poszłyśmy na sale, w której czekała na nas pani.  Kazała nam zająć miejsca , Usiadłam z Hanią w pierwszym  rzędzie koło okna, Przed naszą ławką stało biurko pani.

-Dzień Dobry.-Powiedziała nauczycielka.

-Dzień Dobry.-Przywitaliśmy się z panią.

-Wiktorio przedstaw się kolegom z klasy.-Powiedziała nauczycielka.

Na początku się przestraszyłam, ale wstałam z ławki, podeszłam pod tablice, spojrzałam na osoby siedzące przede mną i przełknęłam głośno ślinę.

-Cześć, nazywam się Wiktoria Jarząbek, przeprowadziłam się z  Wrocławia.

-Dobrze, wystarczy. Mam nadzieję, że przywitacie ją ciepło.-Powiedziała wychowawczyni.

Usiadłam i zaczęła się lekcja.

*Perspektywa Janka.

-Jaką mamy następną lekcje?.-Spytał Smav.

-Fizyka.-Odpowiedziałem.

-No to się zdrzemnę.-Powiedziałem ziewając.

-Cicho!-Krzyknęła Matematyczka.

-Boże co ona się tak drze.-Szepnął Kiślu.

-Kisieliński do gabinetu dyrektora!-Krzyknęła nauczycielka.

-No to se załatwiłeś.-Powiedziałem.

-Florian nie będzie zadowolony.-Powiedział Smav.

-I mamusia też.-Zaśmiał się Maciek.

-Janek, Maciek, Filip do dyrektora.-Powiedziała pani.

-To ja nie muszę?-Spytał Kiśłu.

-Nie denerwuj mnie!-Krzyknęła pani, a my uciekliśmy z klasy.

Puk, puk...

-Proszę.-Powiedział Dyrektor.

-Dzień Dobry.-Odpowiedzieliśmy chórem.

-O moi stali goście.-Zaśmiał się dyrektor.

-Tak niestety.-Powiedziałem.

-Pani Nowak?-Spytał dyrektor.

-Tak.-Odpowiedziałem krótko.

-Idźcie, ale powoli. Jak coś to rozmawialiśmy.-Powiedział dyrektor.

-Do widzenia.-Powiedzieliśmy.

Zamknęliśmy drzwi i powolnym krokiem zbliżaliśmy się do sali. Weszliśmy do klasy, przeprosiliśmy za zachowanie i usiedliśmy do ławki. Zapisaliśmy to co było na tablicy i zadzwonił dzwonek.

-Jest.-Krzyknął Kiślu.

-I co wam mądrego powiedział dyrektor?-Spytał Thor.

-Że mamy iść, ale powoli, żeby pani się nie skapnęła, że nie rozmawialiśmy.

-Wy to macie farta.-Powiedział Thor.

Przepraszam, że tak długo nie pisałam. Miałam anginę i w ogóle nie chciało mi się pisać (na klawiaturze), strasznie męczył mnie ten wysiłek. Dziś zostałam chamsko wrzucona do basenu z zimną wodą. Pozdrawiam kochani. Mam nadzieję, ze dużo was nie ubędzie.


4 komentarze:

  1. Superr ^-^. Czekam na next'a :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha co za rozmowa z dyrektorem haha 😂 czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział. Mają spoko dyrektora hehe, czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest, ale marny. Bede poprawiać.

    OdpowiedzUsuń