Rozdział 25
Perspektywa Wiktorii.
-Jak minęła pierwsza lekcja? -Spytała mnie Hanna.
-Może być.-Spytałam.
-Ta jasne.-Odpowiedziała i wyszliśmy z klasy.
Puk, puk.
-Proszę.-Powiedział dyrektor, a my weszłyśmy do jego gabinetu.
-Oh Wiktoria, ty pewnie chcesz znać numer szafki?-Powiedział.
-NUMER 339.-Powiedział i wyszłyśmy.
-Uuu, nie fajnie. Gorszego numeru nie mogłaś trafić.-Powiedziała śmiertelnie poważnie Hania.
-Ale co jest z szafką 339?-Spytałam niepewnie.
-To...
-Ty masz szafkę z numerem 339?-Spytała jakaś dziewczyna.
-Tak, a co?-Powiedziałam.
-Współczuję ci.-Powiedziała i odeszła.
-Ale ... -Przerwał mi dzwonek.
Szybko pobiegłyśmy do klasy. Nawet nie zdążyłam odłożyć książek. Zaczęła się lekcja. Była fajna, uwielbiam Fizykę. Wszystko z niej rozumiem. Nauce do Fizyki poświęcam najwięcej czasu.l
Dryń, Dryń.
Zadzwonił dzwonek spakowałam się i wyszłam, poszłam z Haną do łazienki. Wychodząc z łazienki, jakiś chłopak powiedział, że mi współczuje, ale już nie zadałam pytań. Pokierowałyśmy się do mojej szafki. Wpisałam kod, otworzyłam szafkę, wsadziłam niepotrzebne książki, chciałam już zamknąć, ale nagle coś puknęło w moją szafke i uderzyło mnie w głowę.
*Perspektywa Janka,
Przechodziłem przez korytarz kiedy zobaczyłem Hanie moją kuzynke. Opiekowałem się nią kiedyś. Z za Hanci zobaczyłem Wiktorie, a obok niej tą landryne. Popchnęła swoje dzwiczki od szafki, które uderzyły w szafke Wiktori, następnie trafiając ją w głowę. Blondyna zaczęła się śmiać, a Wiki zamknęła swoją szafke i powiedziała.
-Uważaj co robisz. Ja tu stoję.-Złapała Hanie i zaczęła odchodzić.
-Spadaj idiotko.-Powiedziała jej wśćipska koleżaneczka.
-Zamknij się Sara.-Powiedziała spokojnie Ludmiła, a wszyscy do o koła zaczęli się śmiać.
-Chodźmy stąd.-Powiedziałem do chłopaków.
Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na Fizke. Oczywiście pół przespałem, pani chyba się przyżwyczaiła.
O 12:15 poszłem na stołówkę usiadłem na swoim miejscu i za chwilę dołączyła reszta, weszła Wiktoria, a z na przeciwko Ludmiła z Sarą i Zuzką, moją byłą. Naglę zadzwonił telefon i szybko wybiegłem z cała ekipą ze szkoły. Kierując się do samochodu a później do domu, w którym czekała reszta ekipy.
Mam nadzieję, że się podoba. Troche zmieniłam, bo nie za bardzo miało sens zmieniłam też poprzedni, ale tylko początek.
-Szafki.
-Nie zapomniałam się spytać.-Powiedziałam.
-Teraz już nie zdążymy, pójdziemy dowiedzieć się potem.
Oki.-Powiedziałam.
Supeer! Czekam na nexta.:)
OdpowiedzUsuńEyyy, o co chodzi z tą szafka?
OdpowiedzUsuńNie czaje o co chodzi z tą szafką
OdpowiedzUsuń