*Rozdział 2
*Perspektywa Janka.
- Trzeba, trzeba.- Uśmiechnąłem się do niej i podałem jej swój telefon.- Zapisz numer.
- Okey.- Wpisała dziewięć cyfr i podałam mi telefon.
- O kurde ja muszę iść.- Powiedziała.
- Coś zrobiłem nie tak?- Spytałem
- Nie, koleżanka na mnie czeka. Do zobaczenia. - Powiedziała i poszła.
- Okey.- Wpisała dziewięć cyfr i podałam mi telefon.
- O kurde ja muszę iść.- Powiedziała.
- Coś zrobiłem nie tak?- Spytałem
- Nie, koleżanka na mnie czeka. Do zobaczenia. - Powiedziała i poszła.
Stałem bez ruchu kilka minut po chwili chciałem zapisać jej numer, ale przypomniało mi się, że nie spytałem jej o imię. Co za palant ze mnie.-Pomyślałem i wpisałem "Piękna nieznajoma". Ruszyłem w stronę mojej rezydencji, gdy wchodziłem usłyszałem głośną muzykę dobiegającą z salonu nie zrobiła na mnie wrażenia przyzwyczaiłem się już. Poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i wziąłem jogurt. Miałem wejść na schody kiedy ktoś mnie stuknął w ramie.- A ty nie pijesz nie bawisz się?- Spytał Filip.
- Nie mam dziś ochoty.- Powiedziałem oschle.
- Co znowu masz jakieś problemy?- Spytał przyjaciel.
- Nie wszystko Ok. Daruj sobie!- Podniosłem głos, skłamałem miałem problem z tą dziewczyną nie mogę przestać o niej myśleć.
- Dobra, dobra zluzuj.- Powiedział i zostawił mnie samego.
Poszedłem na górę do swojego pokoju. Położyłem się na łóżko i postanowiłem wysłać jej sms, tak jak postanowiłem tak też zrobiłem.
Do Piękna Nieznajoma: Cześć mała, masz czas jutro o 14?
Jasiek.
Nie musiałem czekać długo prawie od razu napisała.
Od Piękna Nieznajoma: Cześć, jasne to gdzie?
Do Piękna Nieznajoma: Może po Ciebie przyjdę?
Od Piękna Nieznajoma: Nie to nienajlepszy pomysł. Może w parku, koło fontanny? Mam blisko.
Do Piękna Nieznajoma: No jak chcesz to do zobaczenia.
Od Piękna Nieznajoma: No dobranoc.
Boże Janek ogarnij się czemu ty się tak zachowujesz? Przecież masz wyjebane na laski, zależy ci tylko na tym, żeby się z nimi przespać. Boże chłopie, odmówiłeś dzisiaj sobie imprezy przez jakąś głupią laskę!- Wydzierałem się sam na siebie w myślach.- Zabierasz ją na czekoladę potem wskakuje ci do łóżka i uciekasz!
*Następny Dzień.
Obudziłem się i spojrzałem na zegarek 10:30. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Zszedłem na dół do lodówki, ale nic nie było wiec zadzwoniłem i zamówiłem pizze. Przyjechała zjadłem i nim się obejrzałem była 13. Zacząłem się ogarniać i gdy schodziłem po schodach znowu usłyszałem Filipa.- A ty gdzie się wybierasz?
- Wychodzę.- Chciał coś powiedzieć, ale wyszedłem i trzasnąłem mu dzwi przed nosem. Poszedłem do parku usiadłem na ławkę i podeszła do mnie ładna brunetka, a może blondynka. Usiadła na ławkę koło mnie i powiedziała.- Ja wiem, że chcesz. Możemy iść do mnie.
- Spierdalaj.- Powiedziałem przez zaciśnięte zęby, bo byłem zły, tak zły nie na nią na siebie, jeszcze wczoraj przed 17:30 zaciągnął bym ją sam do łóżka a teraz, nie mogę bo myślę o tej dziewczynie z centrum.
- Nie to nie, będziesz żałował.- Krzyknęła w moją stronę pokazując mi środkowy palec.
- Wątpię!- Puściłem w jej stronę.
-Coś się stało?- Podbiegła do mnie dziewczyna z którą się umówiłem, dobrze, że spławiłem tamtą.
- Nie nic.- Powiedziałem.
- To gdzie idziemy?- Spytała.
- No do kawiarni.- Powiedziałem i ruszyliśmy w stronę centrum miasta.
- Mam pytanie...-Bała się o to spytać było słychać w jej głosie.- [...] to była twoja dziewczyna?
- Nie.- Powiedziałem, nie wytrzymałem musiałem się zaśmiać.- Nie nie mam dziewczyny.
- A właśnie a powiesz mi w końcu jak się nazywasz?- Spytałem.
- A no tak Wiktoria, nie powiedziałam ci wcześniej? Przepraszam. No tak nie powiedziałam nie mieliśmy nawet kiedy porozmawiać.- Odpowiedziała dobie sama na pytanie i to w dodatku tak szybko, że ledwo połapałem się o co chodzi.
- A ty ?- Powiedziała już spokojnie.
- Janek, miło mi panią poznać.- Powiedziałem i pocałowałem ją w dłoń, jak spojrzałem na jej twarz zobaczyłem mały rumieniec.
- Mi również, chyba.- Powiedziała i posłała mi szczery uśmiech.
- Chyba? Jeszcze zobaczymy.- Wiedziałem, że się ze mną droczy, nie powiem podobało mi się to i bardzo.
-Tak dobrze słyszałeś chyba.- Posłałem jej szeroki uśmiech.
Zanim się obejrzałem byliśmy na miejscu, weszliśmy do środka, zajęliśmy miejsce przy stole.
Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca przy stole. Nie mogłam przestać się na niego patrzeć, siedzieliśmy na krzesłach a ja patrzałam na jego twarz, nie mogłam przestać ona mnie zahipnotyzowała. Janek chyba zauważył, że się na niego patrze bo przez chwilę patrzał mi prosto w oczy jakby chciał z nich coś wyczytać, po chwile spuścił wzrok i powiedział.- Mała a ty co chcesz, bo kelnerka czeka.
- To co ty.- Powiedziałam szybko.
- A wiesz co ja zamówiłem?- Spytał i puścił mi oczko.
- Szczerze to nie.- Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać.
- Wiedziałem.- Uśmiechnął się szeroko i powiedział tym razem do kelnerki.- Dwa razy to co zawsze.- Kelnerka spojrzała na niego zabójczym wzrokiem, potem spojrzała na mnie nieszczerym uśmiechem. O co jej chodzi? Może to była Janka? A może była o mnie zazdrosna, ale nie ma o co on tylko zaprosił mnie na czekoladę, był mi to winny po tym jak JAK JA NA NIEGO WPADŁAM ? Przecież to ja na niego wpadłam.- Biłam się z myślami i nagle znowu zobaczyłam kelnerkę, ale już miała zamówienie.
-Dziękuję.- Powiedziałam do kelnerki która znowu się sztucznie uśmiechnęła.
- Przepraszam.- Powiedziałam do Janka.
- Ale za co?- Zdziwił się.
- Za to, że na ciebie wpadłam, za to, że się już dwa razy zamyśliłam, za to, ze ...- Nie dał mi dokończyć.
- Nic nie zrobiłaś, ja na ciebie wpadłem. A po za tym ładnie wyglądasz jak się zamyślasz, a tym bardziej jak patrzysz na mnie z otwartą buzią.- Przy ostatnim zdaniu zaczął się cicho śmiać.
- Nie na ciebie się patrzałam.- Skłamałam nie mogłam się przyznać.
- Nie na mnie to na kogo?- Puścił mi oczko.
- Nie na kogo tylko na co, na ścianę za tobą.- Powiedziałam co mi pierwsze przyszło na myśl.
- Tak ja widziałem, że patrzysz trochę niżej.- Powiedział i znowu puścił do mnie oczko.
- Yyyy... Dobra masz mnie.- Poddałam się nie chciałam bardziej się pogrążać.
- Nie pogrążasz się bardziej, wcale się nie pogrążasz. - Uśmiechnął się do mnie. Co powiedziałam to nagłos?- Teraz to na pewno spytałam sama siebie.
- Dobra jedz, chyba, że tego nie chcesz to mogę zamówić coś innego.- Powiedział, a ja spojrzałam przed siebie i zobaczyłam kawałek szarlotki i gorącą czekoladę no dobra nie była tak gorąca, w końcu trochę pogadaliśmy.
- Dziękuje. - Powiedziałam i niechcący przygryzłam wargę, kątem oka zobaczyłam jak to na niego działa ugryzł się w wargę żeby nie powiedzieć czegoś co potem będzie żałować, w jego oku iskrzyły iskierki.
- I znów nie wiem o co ci chodzi.- Powiedział cicho.
- Dziękuje za wszystko.- Uśmiechnęłam się zalotnie.
Skończyliśmy, Janek zapłacił, choć przez chwile się z nim kłóciłam, że to ja powinnam zapłacić, bo ja na niego wpadłam. Powiedziałam mu, że muszę iść do toalety, on wyszedł na dwór, zauważyłam kelnerkę, która nas obsługiwała, podeszłam uśmiechnęłam się i dałam jej 50 złotych, nie chciał przyjąć, ale ja powiedziałam, że to napiwek i weszłam do toalety. Poprawiłam makijaż i poszłam do niego, oczywiście nie był sam bym z tą kelnerką, wydzierali się na siebie jak opętani usłyszałam tylko.
- Nienawidzę cię!- Krzyczała dziewczyna.
- Dobra spie*dalaj!- Krzyczał Janek.
Zbliżała się powoli w ich stronę gdy naglę minęła mnie ta kobieta, cała rozpłakana. Przestraszyłam się kto to mógł być jego dziewczyna, mówił, że nie ma dziewczyny. Podeszłam do niego był cały czerwony.- Coś się stało.- Spytałam.
- Niech cie to k*rwa nie obchodzi.- Stanęłam jak wryta, nie dlatego, że tak do mnie powiedział, dlatego że tam zobaczyłam Mateusza. Mateusz to najlepszy kolega mojego brata, bałam się, że coś mu powie.
-Przepraszam.- Dodał.-Nie chciałem naprawdę.
- Okey, nic się nie stało. Miło było cie poznać.- Powiedziałam głośniej żeby Mateusz usłyszał.
- Co?!- Wiedziałam, że będzie zakłopotany.
- Spotkajmy się tu za 5 minut, muszę go zgubić.- Powiedziałam szeptem, tego akurat nie chciałam żeby Mati słyszał.
- Co? No dobra.- Również powiedział szeptem, odwróciłam się do tyłu i skierowałam w stronę domu. Byłam koło parku i zauważyłam, że skręcił w jakąś uliczkę i szybko pobiegłam drogą okrężną do Janka. Oczywiście tam stał, podbiegłam i powiedziałam.- Dziękuje.
- Hm wytłumaczysz mi co to było?- Spytał z poważną miną.
- Musimy o tym gadać?- Spytałam z nutką nadziei.
- Yhy jak nie chcesz to nie mów.
Chwyciłam go za podbródek podnosząc go lekko do góry, zmuszając tym żeby na mnie spojrzał.-Po prostu nie mógł mnie widzieć.
- Dobra, idziemy gdzieś?- Spytał.
- Może do parku?- Odpowiedziałam pytaniem.
- No dobrze jak chcesz.- Powiedział, a w jego głosie słyszałam obojętność, nie dziwie też bym była zła, ale aż tak.
- Przepraszam kiedyś ci wytłumaczę.- Powiedziałam smutna.
Musiałam go jakoś przeprosić wiec przysunęłam się bliżej niego, położyłam swoje ręce na jego policzkach i musnęłam go w usta, po czym lekko się oddaliłam.
- A ty dokąd?- Powiedział zaskoczony, ale również podekscytowany.
- Przed siebie.- Zaczęłam cicho chichotać.
- Ale...- Przerwałam mu.
- Ale co?- Spytałam.
- No ten, no wiesz.- Jąkał się strasznie.
- No ten, no wiesz,- Zaczęłam go wkurzać.- No ten wiesz choć my dalej.
Chodziliśmy po parku, śmieliśmy się, wkurzaliśmy nawzajem, zanim się zorientowałam była 21:04. - Wiesz co powinniśmy się zbierać.- Powiedziałam.
- No odprowadzę cię.- Powiedział patrząc mi w oczy.
- Nie sama pójdę.- Powiedziałam.
- Ale jest ciemno i jesteśmy w parku.- Powiedział trochę wkurzony, zresztą nie dziwie drugi raz nie pozwoliłam się odprowadzić.
- Okey to wyprowadź mnie z parku, a później pójdę sama.- Powiedziałam, a on lekko uniósł kąciki swoich ust ku górze.
- Wolał bym pod sam dom.- Powiedział robiąc minę zbitego psa.
- Przykro mi innym razem.- Powiedziałam poważnie, żeby nie przyszło mu do głowy mnie śledzić.
Zanim się obejrzałam byliśmy już pod parkiem. Jak obiecał tak popatrzał jak odchodzę i po chwili sam odszedł w swoim kierunku. Weszłam do domu i od razu napadł mnie brat.- Gdzie ty do cholery byłaś?
- Sory najpierw w kinie, potem poszłam do pizzerni coś zjeść, a zresztą co cie to obchodzi daj żyć człowieku.- Pobiegłam do swojego pokoju i trzasnęłam dzwiami. Położyłam się na łóżku i napisałam sms do Jasia.
Do Jasiek: Hej, co tam porabiasz?
Od Jasiek: Hej mała, nic siedzę z kumplami a ty?
Do Jasiek: Zazdroszczę ci.
Od Jasiek: Nie masz czego. 8)
Do Jasiek: Mam ja znam tu tylko ciebie, moją przyjaciółkę Anie.
Od Jasiek: I tego kolesia z dziś.
Do Jasiek: Znowu zaczynasz?
Od Jasiek: Jakie znowu i co?
Do Jasiek: Pod Centrum też. I z tymi zarzutami.
Od Jasiek: Co ja ci nic nie zarzucam.
Do Jasiek: Dobra nie przyznasz się to pa.
Od Jasiek: Ale do czego? Czy to był SZANTAŻ?
Do Jasiek: A jak tak to co?
Od Jasiek: To pożałujesz.
Do Jasiek: Jeszcze zobaczymy.
Od Jasiek: Spotykamy się jutro?
Do Jasiek: Wiesz sorry, ale umówiłam się z Anią. Przepraszam nie wiedziałam, że będziesz chciał ze mną gdziekolwiek jeszcze iść.
Od Jasiek: No dobrze, a pojutrze?
Do Jasiek: Chętnie, chyba.
Od Jasiek: Jak to chyba?
Do Jasiek: No chyba nie wie, czy chętnie się z tobą spotkam.
Od Jasiek: Doigrasz się jeszcze zobaczysz. 8)
Do Jasiek: Dobra ja już kończę dobranoc.
Od Jasiek: Dobranoc mała, śpij dobrze.
Chciałam mu odpisać, ale wszedł Adrian.- Co robisz?
- Znów kolejne przesłuchanie? Wyjdź!- Boże, ale on mnie denerwuje.
- Spoko, lulaj dobrze.- Powiedział zdziwiony.
- Pa!- Rzuciłam i wyszedł.
Boże mam go dość. Poszłam się przebrać w pidżamkę, stwierdziłam, że wezmę szybki, ale ciepły prysznic. Położyłam się na łóżko żeby zasnąć, ale nie mogłam wiec wzięłam i napisałam sms.
Do Aniulka: Cześć zołzo, wiem, że o tej godzinie już śpisz, ale jak się obudzi napisz mi na, którą się jutro spotykamy.
Od Aniulka: Hej wredna jesteś. <3 Nie mogę spać. Jutro na 11:30 przyjdę po ciebie.
Nie powiem jak przeczytałam tego sms bardzo się zdziwiłam Ania normalnie już o 21:30 kładła się spać a jest już 23:36.
Do Aniulka: Nie prawda. Okey jak coś się stało to wiesz gdzie mnie szukać. Oki będę czekać.
Od Aniulka: Wiem, idz spać.
Do Aniulka: Właśnie zamierzam znowu miałam przesłuchanie. Czasami czuje się jakbym kogoś zabiła lub okradła.
Od Aniulka: Dobranoc. Co się stało znowu.
Do Aniulka: Jutro ci powiem pa.
Napisałam i położyłam się spać byłam zmęczona i od razu zasnęłam.
Wpadłam w moją wewnętrzną histerię. Nie krzyczałam, nie płakałam głośno, nie biegałam i nie wyrywałam sobie włosów z głowy. Po prostu w jednej chwili coś we mnie stłukło się i przyrosłam do chodnika, nie mogąc zrobić kroku do przodu. - Kaja Platowska
Proszę komentujcie. To dodaje weny. Widziałam, że ktoś daje mi "+1" i bardzo wam za to dziękuje, jest mi miło widzieć, że komuś się to podoba, ale nie zapominajcie o komentarzach one są najważniejsze! Mam nadzieje, że ten rozdział, też się spodoba. Co można zauważyć to Janek nie jest pewien swoich uczuć i zachowuję się inaczej przy Wiktorii. Czy Ania coś ukrywa przecież zawsze chodzi wcześniej spać, a może po prostu nie mogła zasnąć?
- A ty ?- Powiedziała już spokojnie.
- Janek, miło mi panią poznać.- Powiedziałem i pocałowałem ją w dłoń, jak spojrzałem na jej twarz zobaczyłem mały rumieniec.
- Mi również, chyba.- Powiedziała i posłała mi szczery uśmiech.
- Chyba? Jeszcze zobaczymy.- Wiedziałem, że się ze mną droczy, nie powiem podobało mi się to i bardzo.
-Tak dobrze słyszałeś chyba.- Posłałem jej szeroki uśmiech.
Zanim się obejrzałem byliśmy na miejscu, weszliśmy do środka, zajęliśmy miejsce przy stole.
*Perspektywa Wiktorii.
Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca przy stole. Nie mogłam przestać się na niego patrzeć, siedzieliśmy na krzesłach a ja patrzałam na jego twarz, nie mogłam przestać ona mnie zahipnotyzowała. Janek chyba zauważył, że się na niego patrze bo przez chwilę patrzał mi prosto w oczy jakby chciał z nich coś wyczytać, po chwile spuścił wzrok i powiedział.- Mała a ty co chcesz, bo kelnerka czeka.
- To co ty.- Powiedziałam szybko.
- A wiesz co ja zamówiłem?- Spytał i puścił mi oczko.
- Szczerze to nie.- Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać.
- Wiedziałem.- Uśmiechnął się szeroko i powiedział tym razem do kelnerki.- Dwa razy to co zawsze.- Kelnerka spojrzała na niego zabójczym wzrokiem, potem spojrzała na mnie nieszczerym uśmiechem. O co jej chodzi? Może to była Janka? A może była o mnie zazdrosna, ale nie ma o co on tylko zaprosił mnie na czekoladę, był mi to winny po tym jak JAK JA NA NIEGO WPADŁAM ? Przecież to ja na niego wpadłam.- Biłam się z myślami i nagle znowu zobaczyłam kelnerkę, ale już miała zamówienie.
-Dziękuję.- Powiedziałam do kelnerki która znowu się sztucznie uśmiechnęła.
- Przepraszam.- Powiedziałam do Janka.
- Ale za co?- Zdziwił się.
- Za to, że na ciebie wpadłam, za to, że się już dwa razy zamyśliłam, za to, ze ...- Nie dał mi dokończyć.
- Nic nie zrobiłaś, ja na ciebie wpadłem. A po za tym ładnie wyglądasz jak się zamyślasz, a tym bardziej jak patrzysz na mnie z otwartą buzią.- Przy ostatnim zdaniu zaczął się cicho śmiać.
- Nie na ciebie się patrzałam.- Skłamałam nie mogłam się przyznać.
- Nie na mnie to na kogo?- Puścił mi oczko.
- Nie na kogo tylko na co, na ścianę za tobą.- Powiedziałam co mi pierwsze przyszło na myśl.
- Tak ja widziałem, że patrzysz trochę niżej.- Powiedział i znowu puścił do mnie oczko.
- Yyyy... Dobra masz mnie.- Poddałam się nie chciałam bardziej się pogrążać.
- Nie pogrążasz się bardziej, wcale się nie pogrążasz. - Uśmiechnął się do mnie. Co powiedziałam to nagłos?- Teraz to na pewno spytałam sama siebie.
- Dobra jedz, chyba, że tego nie chcesz to mogę zamówić coś innego.- Powiedział, a ja spojrzałam przed siebie i zobaczyłam kawałek szarlotki i gorącą czekoladę no dobra nie była tak gorąca, w końcu trochę pogadaliśmy.
- Dziękuje. - Powiedziałam i niechcący przygryzłam wargę, kątem oka zobaczyłam jak to na niego działa ugryzł się w wargę żeby nie powiedzieć czegoś co potem będzie żałować, w jego oku iskrzyły iskierki.
- I znów nie wiem o co ci chodzi.- Powiedział cicho.
- Dziękuje za wszystko.- Uśmiechnęłam się zalotnie.
Skończyliśmy, Janek zapłacił, choć przez chwile się z nim kłóciłam, że to ja powinnam zapłacić, bo ja na niego wpadłam. Powiedziałam mu, że muszę iść do toalety, on wyszedł na dwór, zauważyłam kelnerkę, która nas obsługiwała, podeszłam uśmiechnęłam się i dałam jej 50 złotych, nie chciał przyjąć, ale ja powiedziałam, że to napiwek i weszłam do toalety. Poprawiłam makijaż i poszłam do niego, oczywiście nie był sam bym z tą kelnerką, wydzierali się na siebie jak opętani usłyszałam tylko.
- Nienawidzę cię!- Krzyczała dziewczyna.
- Dobra spie*dalaj!- Krzyczał Janek.
Zbliżała się powoli w ich stronę gdy naglę minęła mnie ta kobieta, cała rozpłakana. Przestraszyłam się kto to mógł być jego dziewczyna, mówił, że nie ma dziewczyny. Podeszłam do niego był cały czerwony.- Coś się stało.- Spytałam.
- Niech cie to k*rwa nie obchodzi.- Stanęłam jak wryta, nie dlatego, że tak do mnie powiedział, dlatego że tam zobaczyłam Mateusza. Mateusz to najlepszy kolega mojego brata, bałam się, że coś mu powie.
-Przepraszam.- Dodał.-Nie chciałem naprawdę.
- Okey, nic się nie stało. Miło było cie poznać.- Powiedziałam głośniej żeby Mateusz usłyszał.
- Co?!- Wiedziałam, że będzie zakłopotany.
- Spotkajmy się tu za 5 minut, muszę go zgubić.- Powiedziałam szeptem, tego akurat nie chciałam żeby Mati słyszał.
- Co? No dobra.- Również powiedział szeptem, odwróciłam się do tyłu i skierowałam w stronę domu. Byłam koło parku i zauważyłam, że skręcił w jakąś uliczkę i szybko pobiegłam drogą okrężną do Janka. Oczywiście tam stał, podbiegłam i powiedziałam.- Dziękuje.
- Hm wytłumaczysz mi co to było?- Spytał z poważną miną.
- Musimy o tym gadać?- Spytałam z nutką nadziei.
- Yhy jak nie chcesz to nie mów.
Chwyciłam go za podbródek podnosząc go lekko do góry, zmuszając tym żeby na mnie spojrzał.-Po prostu nie mógł mnie widzieć.
- Dobra, idziemy gdzieś?- Spytał.
- Może do parku?- Odpowiedziałam pytaniem.
- No dobrze jak chcesz.- Powiedział, a w jego głosie słyszałam obojętność, nie dziwie też bym była zła, ale aż tak.
- Przepraszam kiedyś ci wytłumaczę.- Powiedziałam smutna.
Musiałam go jakoś przeprosić wiec przysunęłam się bliżej niego, położyłam swoje ręce na jego policzkach i musnęłam go w usta, po czym lekko się oddaliłam.
- A ty dokąd?- Powiedział zaskoczony, ale również podekscytowany.
- Przed siebie.- Zaczęłam cicho chichotać.
- Ale...- Przerwałam mu.
- Ale co?- Spytałam.
- No ten, no wiesz.- Jąkał się strasznie.
- No ten, no wiesz,- Zaczęłam go wkurzać.- No ten wiesz choć my dalej.
Chodziliśmy po parku, śmieliśmy się, wkurzaliśmy nawzajem, zanim się zorientowałam była 21:04. - Wiesz co powinniśmy się zbierać.- Powiedziałam.
- No odprowadzę cię.- Powiedział patrząc mi w oczy.
- Nie sama pójdę.- Powiedziałam.
- Ale jest ciemno i jesteśmy w parku.- Powiedział trochę wkurzony, zresztą nie dziwie drugi raz nie pozwoliłam się odprowadzić.
- Okey to wyprowadź mnie z parku, a później pójdę sama.- Powiedziałam, a on lekko uniósł kąciki swoich ust ku górze.
- Wolał bym pod sam dom.- Powiedział robiąc minę zbitego psa.
- Przykro mi innym razem.- Powiedziałam poważnie, żeby nie przyszło mu do głowy mnie śledzić.
Zanim się obejrzałam byliśmy już pod parkiem. Jak obiecał tak popatrzał jak odchodzę i po chwili sam odszedł w swoim kierunku. Weszłam do domu i od razu napadł mnie brat.- Gdzie ty do cholery byłaś?
- Sory najpierw w kinie, potem poszłam do pizzerni coś zjeść, a zresztą co cie to obchodzi daj żyć człowieku.- Pobiegłam do swojego pokoju i trzasnęłam dzwiami. Położyłam się na łóżku i napisałam sms do Jasia.
Do Jasiek: Hej, co tam porabiasz?
Od Jasiek: Hej mała, nic siedzę z kumplami a ty?
Do Jasiek: Zazdroszczę ci.
Od Jasiek: Nie masz czego. 8)
Do Jasiek: Mam ja znam tu tylko ciebie, moją przyjaciółkę Anie.
Od Jasiek: I tego kolesia z dziś.
Do Jasiek: Znowu zaczynasz?
Od Jasiek: Jakie znowu i co?
Do Jasiek: Pod Centrum też. I z tymi zarzutami.
Od Jasiek: Co ja ci nic nie zarzucam.
Do Jasiek: Dobra nie przyznasz się to pa.
Od Jasiek: Ale do czego? Czy to był SZANTAŻ?
Do Jasiek: A jak tak to co?
Od Jasiek: To pożałujesz.
Do Jasiek: Jeszcze zobaczymy.
Od Jasiek: Spotykamy się jutro?
Do Jasiek: Wiesz sorry, ale umówiłam się z Anią. Przepraszam nie wiedziałam, że będziesz chciał ze mną gdziekolwiek jeszcze iść.
Od Jasiek: No dobrze, a pojutrze?
Do Jasiek: Chętnie, chyba.
Od Jasiek: Jak to chyba?
Do Jasiek: No chyba nie wie, czy chętnie się z tobą spotkam.
Od Jasiek: Doigrasz się jeszcze zobaczysz. 8)
Do Jasiek: Dobra ja już kończę dobranoc.
Od Jasiek: Dobranoc mała, śpij dobrze.
Chciałam mu odpisać, ale wszedł Adrian.- Co robisz?
- Znów kolejne przesłuchanie? Wyjdź!- Boże, ale on mnie denerwuje.
- Spoko, lulaj dobrze.- Powiedział zdziwiony.
- Pa!- Rzuciłam i wyszedł.
Boże mam go dość. Poszłam się przebrać w pidżamkę, stwierdziłam, że wezmę szybki, ale ciepły prysznic. Położyłam się na łóżko żeby zasnąć, ale nie mogłam wiec wzięłam i napisałam sms.
Do Aniulka: Cześć zołzo, wiem, że o tej godzinie już śpisz, ale jak się obudzi napisz mi na, którą się jutro spotykamy.
Od Aniulka: Hej wredna jesteś. <3 Nie mogę spać. Jutro na 11:30 przyjdę po ciebie.
Nie powiem jak przeczytałam tego sms bardzo się zdziwiłam Ania normalnie już o 21:30 kładła się spać a jest już 23:36.
Do Aniulka: Nie prawda. Okey jak coś się stało to wiesz gdzie mnie szukać. Oki będę czekać.
Od Aniulka: Wiem, idz spać.
Do Aniulka: Właśnie zamierzam znowu miałam przesłuchanie. Czasami czuje się jakbym kogoś zabiła lub okradła.
Od Aniulka: Dobranoc. Co się stało znowu.
Do Aniulka: Jutro ci powiem pa.
Napisałam i położyłam się spać byłam zmęczona i od razu zasnęłam.
Wpadłam w moją wewnętrzną histerię. Nie krzyczałam, nie płakałam głośno, nie biegałam i nie wyrywałam sobie włosów z głowy. Po prostu w jednej chwili coś we mnie stłukło się i przyrosłam do chodnika, nie mogąc zrobić kroku do przodu. - Kaja Platowska
Proszę komentujcie. To dodaje weny. Widziałam, że ktoś daje mi "+1" i bardzo wam za to dziękuje, jest mi miło widzieć, że komuś się to podoba, ale nie zapominajcie o komentarzach one są najważniejsze! Mam nadzieje, że ten rozdział, też się spodoba. Co można zauważyć to Janek nie jest pewien swoich uczuć i zachowuję się inaczej przy Wiktorii. Czy Ania coś ukrywa przecież zawsze chodzi wcześniej spać, a może po prostu nie mogła zasnąć?

Super rozdział
OdpowiedzUsuńDziękuje. Jesteś Naj <3 Przepraszam że nie było tyle postów byłam w szpitalu, ale notka zaraz
Usuń