sobota, 9 maja 2015

*Rozdział 3

-Kiera Cass


Obudziłam się przez promienie słońca, które spadały na moją twarz. Nie chciało mi się podnosić, wiec obróciłam się na bok, żeby nie świeciło mi w słońce, wzięłam telefon i zobaczyłam wiadomości sms.

 Od Jasiek: Wstałaś mała?

Od Jasiek: Spotkajmy się dzisiaj.

Od Jasiek: No wstań, odpisz lub coś w tym stylu.

Boże pisałam mu przecież, że idę z Anią.

Do Jasiek: 1. Dopiero wstałam, 2. Mówiłam, że spotykam się z Anką, 3. Zrobiłam i 1 i 2.   8)

Od Jasiek: Widzę, widzę. Myślałem, że znajdziesz czas.

Do Jasiek: Widzę, że szybko opisałeś czekałeś na tego sms. Nie wiem ile będę z Anią.

Od Jasiek: Nie czekałem, po prostu bawiłem się telefonem. Mała.

Do Jasiek: Okey, ja idę się szykować. Bay Bay maszkaro.

Od Jasiek: Maszkaro? Zbiera ci się zbiera mała. Dla kogo się tak szykujesz chyba nie dla koleżanki ?

Do Jasiek: Dla siebie i nie stroje się. Ahh pa..

Już nie odpisał, ale to dobrze bo nie chciała bym z nim pisać 1000 sms bo bym się spóźniła. Wstałam z łóżka i wzięłam ciuchy. Poszłam do łazienki się szykować i przypomniałam sobie, że nie napisałam do Ani. Wzięłam telefonu i napisałam.

Do Aniulka: Ej śpisz? Idziemy no nie ?

Nie dostawałam odpowiedzi z dziesięć minut to do niej zadzwoniłam. Odebrała po trzech sygnałach.
- Aniulka śpisz?
- Nie, no dobra tak, spałam.- Powiedziała.
- Tak myślałam. Idziemy no nie?- Spytałam
- Tak pewnie, już kończę idę się szykować.-Powiedziała zaspana.
- To może przełożymy spotkanie o godzinę, może się wyśpisz?- Spytałam.
- Nie, nie, idź się szykuj, pa.- Po tych słowach się rozłączyła.
Wiec poszłam do łazienki, umyłam szybko włosy szamponem o zapachu arbuzów, pachniało tak pięknie. Po umyciu włosów nałożyłam na nie piankę i zostawiłam rozpuszczone i mokre. Potem umyłam zęby, ubrałam się i zrobiłam lekki, codzienny makijaż. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że jest 11:25 szybko pobiegłam po torebkę schowałam do niej klucze, portfel i telefon. Usłyszałam głos brata dobiegający z dołu.- Wiktoria, Ania do ciebie przyszła.
- Ok już idę.
Zeszłam na dół Ania czekała na korytarzu a Adrian siedział w kuchni, na stopy założyłam baleriny, a na nos okulary przeciwsłoneczne, chciałam iść do kuchni pokazać się Adrianowi, bo znając życie i tak by mnie sprawdził, ale Ania powiedziała, że nie muszę się pokazywać, bo z nim gadała, przyznam to było trochę dziwne posłuchał Ani a nawet mamy nie słucha no, ale okey, nie drążmy tematu. Poszliśmy do parku, potem na lody do samego centrum miasta potem z lodami "a może tylko resztkami z lodów" znowu do parku. Świetnie się bawiliśmy, wygłupiałyśmy się, plotkowałyśmy, ale też  poważnie rozmawiałyśmy opowiedziałam jej o sprawdzaniu brata. Nie była zadowolona. Siedziałyśmy na ławce, gadałyśmy i naglę przybiegł do nas biszkoptowy labrador, wołała go jakaś dziewczyna krzyczała " Ari! Ariston! Ariston! Do nogi!", pies chciał uciekać dalej, ale go złapałam za obróżkę, żeby nie uciekł i zaczęłam go głaskać, ukucnęłam przy nim żeby mieć lepszy dostęp. Nagle podeszła do nas ta dziewczyna i powiedziała.-  Dziękuję, ten psiak jest taki nieusłuchany, mój kuzyn za bardzo go rozpieszczał i teraz też rozpieszcza.- Gdy skończyła swoją wypowiedz przypięła go do smyczy, stanęłam na przeciwko, a ona gdy tylko zobaczyła moją twarz odeszła. Tak to ona na pewno ona.- Pomyślałam.- Tak to ta dziewczyna z restauracji. Tylko dlaczego sobie poszła?- Z rozmyśleń wyrwała mnie Ania powiedziała że musi iść do domu. Udałyśmy się do domów, gdy weszłam Adrian stał na korytarzu i mi się przyglądał.- Nie no siostrę to mam ładną, ale nie znakiem tego, że ma się ubierać jak te inne plastiki!- Zaczął podnosić głos, ale nie krzyczał.
- Przecież wyglądam normalnie! O co ci chodzi!- Krzyknęłam na niego, co dziennie te same śpiewki, jak ja to się nie pomalowałam, jak nie ubrałam, ciągle coś.
- To jest normalny ubiór, widziałaś jak wyglądała Anka?- Spojrzał na nie podejrzliwie.
- Nie jej więcej było widać!- Krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i wyciągnęłam telefon z torebki. Nie chciałam martwić Anie, wiec napisałam sms do Jasia.

Do Jasiek:  
Wyglądam aż tak żle?
Nie musiałam długo czekać z 5 minut i dostałam odpowiedz.

Od Jasiek: Nie mała, wyglądasz normalnie, pięknie tak jak zawsze.

Poprawił mi się humor, ale i tak nie do końca. Wyglądam "Normalnie" czyli "Pięknie" no nie wiem potrafię lepiej. Szybko napisałam sms do Jaśka.

Do Jasiek: Jasiek spotkamy się dziś?

Od Jasiek: Tak, mówiłaś, że nie masz czasu.

Do Jasiek: Tak wiem, ale już wróciłam. To za godzinę w parku koło fontanny tam gdzie wtedy.

Od Jasiek: Okey mała będę czekał.

Nie odpisałam bo chciałam, mieć jak najwięcej czasu na przygotowywanie się. Szybko pobiegłam do łazienki i weszłam pod prysznic, gdy się umyłam zdałam sobie sprawę, że nie wzięłam ciuchów, obwinęłam się w ręcznik i poszłam po ciuchy, trochę się zastanawiałam co mam wziąć, ale po chwili wybrałam, wbiegłam do łazienki przebrałam się, zrobiłam niestarannego koka, żeby mi nie przeszkadzał w makijażu, ale zanim zrobiłam makijaż umyłam zęby, zrobiłam makijaż trochę mocniejszy niż zwykle, ale nie za bardzo, uczesałam włosy, nie prostowałam ich zostawiłam naturalne, nałożyłam kurtkę i szpilki na dość wysokim obcasie, rzadko chodziłam w takich szpilkach, ale umiałam na nich chodzić, jak byłam mała często z byłą przyjaciółką chodziłam na szpilkach i w starych sukienkach mojej mamy. Przydały się praktyki z dzieciństwa. W jednej z kieszeni kurtki schowałam 100 złotych a w drugiej telefon i klucze.Wyszłam po cichu z domu tak, żeby Adrian mnie nie usłyszał nie było trudne bo był w swoim pokoju i słuchał muzyki na słuchawkach. Poszłam do parku i zobaczyłam tam Jasia siedzącego na ławce z papierosem w ręce.

*Perspektywa Janka.

Siedziałem z chłopakami w salonie, gadaliśmy kiedy dostałem sms od Wiktorii, chwilę poczekałem i odpisałem jej.

Od Piękna Nieznajoma: Wyglądam, aż tak źle?     Do wiadomości było dołączone zdjęcie powyżej.

Wiedziałem, że do mnie napisze, ale myślałem, że zapyta i poprosi o spotkanie.

Do Piękna Nieznajoma: Nie mała, wyglądasz normalnie, pięknie tak jak zawsze.

Od Piękna Nieznajoma: Jasiek spotkamy się dziś?

Do Piękna Nieznajoma: Tak, mówiłaś, że nie masz czasu.

Musiałem ją jakoś podpuszczać.

Od Piękna Nieznajoma: Tak wiem, ale już wróciłam. To za godzinę w parku koło fontanny tam gdzie wtedy.

Do Piękna Nieznajoma: Okey mała będę czekał.

Dopiero wtedy zorientowałem się, że nie zmieniłem nazwy. Zmieniłem na "Mała" po prostu "Mała" ciągle tak do niej mówię i tak już zostanie. Co ja mówię ja mam ją tylko wykorzystać i zapomnieć tak jak o wszystkich innych laskach.- Mówiła mi moja podświadomość.
-Sory ja się urywam.- Powiedziałem do znajomych.
- Nie no dobra.- Powiedział Rafał.
- Ale możemy zostać u ciebie?- Spytał Filip.
- No pewno, będę w nocy, albo nad ranem.- Powiedziałem i poszedłem się szykować.
Po wyjściu z domu poszedłem na umówione miejsce, byłem 15 przed czasem wiec usiadłem i zapaliłem papierosa. Nagle podeszła Wiktoria.
- Chcesz zapalić?- Spytałem.
- Nie, nie pale.- Powiedziała.
- No weź spróbuj, spodoba ci się uwierz.- Pomachałem jej przed nosem papierosem.
- Nie nigdy nie paliłam i nie zamierzam.- Powiedziała to z takim przekonaniem w głosie. A ja sobie pomyślałem, - Jeszcze zobaczymy dwa góra trzy dni zrobisz to dla mnie, zrobisz wszytko będziesz mi jadła z ręki.
- No to dlaczego chciałaś się spotkać?- Powiedziałem obojętnym tonem.

*Perspektywa Wiktorii.

- Chciałam spędzić z tobą trochę czasu.- Powiedziałam.
- A chyba, że to gdzie idziemy? Może do jakiegoś klubu?- Powiedział obojętnie, nawet nie spoglądając na mnie.
- Nie chodzę do klubów, a po za tym świeci jeszcze słońce jest jasno.- Powiedziałam.
- No dobra to co gdzie idziemy?- Spytał obojętnie, próbowałam go rozgryźć, ale to było bardzo trudne.
- To może choć my się przejść po parku?- Spytałam, próbując udać obojętną, ale jakoś mi to nie wyszło bo widziałam jak się uśmiechnął sam do siebie.
- Ok jak chcesz.- Powiedział nie patrząc na mnie.
- Wiem!- Krzyknęłam, nawet nie zwrócił na mnie uwagi.
- No wiem gdzie możemy iść!- Znowu nic. Złapałam go za rękę i pociągnęłam w bok tak że staliśmy na przeciwko siebie.
- No gdzie?- Spytał znudzony.
- Choć my zwiedzić Legnicę.-Powiedziałam uradowana.
- No dobrze jak chcesz.- Powiedział wzruszając ramionami.
- No to gdzie mnie zabierasz?- Spytałam.
- To ty nie wiesz gdzie idziemy?- Spytał zaskoczony.
- Przecież ja nie znam Legnicy, to ty tu mieszkasz od urodzenia, prawda?- Spytałam.
- A tak no tak.- Powiedział.- To idziemy po kolei.
Zwiedziliśmy Katedre, Zamek Piastowski, Akademie Rycerską, Stary i Nowy Ratusz. Zatrzymaliśmy się przy jakimś dużym budynku do którego było pełno schodów. Nie wiem co to jest, ale jest na prawdę duże. Janek poszedł nam po coś do picia a ja położyłam się na schodach, wyjęłam telefon z kurtki i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to godzina była 20:03 a było strasznie jasno, drugie co zauważyłam to 15 nieodebranych połączeń i 7 sms. Od razu zobaczyłam od kogo okazało się, że 9 nieodebranych połączeń od Adriana i 6 od Aniulki, do tego 5 sms od Adiego i 2 od Ani. Kliknęłam w sms od Ani.

Od Aniulka: Gdzie ty jesteś, brat cie szuka.

Od Aniulka: Oddzwoń, szybko.

Do Aniulka: Spokojnie nic mi nie jest Adrian znowu zaczynał wiec wyszłam.

Od razu dostałam odpowiedz.

Od Aniulka: Okey napisz mu i wracaj do domu przed zmrokiem, buziaczki.

Nie odpisałam tylko napisałam do Adriana.

Od Adi: Gdzie ty?

Od Adi: Gdzie jesteś?

Od Adi: Nie obrażaj się.

Od Adi: Siostra odezwij się.

Od Adi: Jak się nie odezwiesz to zacznę cie szukać, a jak cię znajdę to pożałujesz.

Do Adi: Nie martw się zwiedzam miasto.

Od Adi: A ja tu ze zmartwienia umierałem, nie rób tak więcej pisz jakby co.

Do Adi: Ok już nie pisz dostałam zamówienie, będę jadła.

Oczywiście, że skłamałam, a co miałam powiedzieć nie martw się leże na schodach i czekam na typka, który ma mi przynieść picie. Znam go kilka dni a szlajam się z nim po całym mieście. Schowałam telefon i patrzyłam w chmury po kilku minutach zobaczyłam Jaśka z dwoma puszkami picia. Podał mi je a ja mu tylko podziękowałam uśmiechem, popijając patrzyłam się w chmury na niebie. Po jakieś pół godziny jak wypiłam picie spytałam Jaśka czy idziemy do parku. Zgodził się i podał mi rękę, żebym wstała. Po drodze do parku nic się nie odzywaliśmy. Podeszłam do Jasia, chciałam go przytulić na pożegnanie, ale utonęłam w jego pięknych oczach, powoli zaczął zbliżać się do moich warg, dzieliły nas milimetry nagle zatrzymał się i czekał na mój ruch, miałam świadomość co robimy, ale nie mogłam się oprzeć, przybliżyłam się bardziej do niego i nasze wargi się złączyły. Był to mój pierwszy pocałunek, był taki delikatny od czasu do czasu Janek przygryzał moją dolną wargę, przejechał powoli językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp do sierotka, gdy rozchyliłam je delikatnie poczułam jak jeździ nim po moim podniebieniu, to było takie przyjemne, nie chciałam nigdy tego kończyć, ale nic nie trwa wiecznie i tak musieliśmy przerwać, żeby złapać oddech, nie byłam z tego jakoś za bardzo zadowolona. Po tym wszystkim nie wiedziałam co robić, wiec pocałowałam go w policzek i wyszeptałam.- Musze już iść, do zobaczenia.
Nic nie powiedział, poszłam w stronę domu, zdziwiłam się bo spaliłam buraka już jak odeszłam od niego i zaczęłam wracać do domu. Boże to była najlepsza rzecz w moim życiu. Gdy weszłam do domu zauważyłam Adriana był cały czerwony, nie dlatego że miał rumieńce on po prostu był na mnie wściekły.
- No nie wybaczyłem, ci że nie dawałaś znaku życia przez pół dnia ale, że przychodzisz o 23:50 tego to ci nie wybaczę.- Powiedział spokojnie.
- Jezu nie przesadzaj, bawiłam się świetnie, ty też powinieneś gdzieś wyjść z Kuba, Kacprem obojętnie.- Powiedziałam równie spokojnie.
- Czy ty coś piłaś?- Spytał zdziwiony.
- Nie.- Otworzyłam szerzej oczy.
- Dmuchnij.- Powiedział.
- Okej.- Powiedziałam po czy dmuchnęłam.
- No nic nie śmierdzi masz szczęście.- Powiedział.
- Mogę iść do pokoju trochę się na chodziłam dzisiaj, zwiedzałam całą Legnicę.- Powiedziałam spokojnie.
- Droga wolna. Ej a tak po za tym ładna sukienka tylko mogła by więcej zakrywać.- Powiedział podburzony Adrian.
- Przecież jest dobrze, przestań już.- Po tych słowach udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamie którą mam zawsze przygotowaną w łazience. Wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku z telefonem w ręku. Po chwili dostałam sms.

Od Jasiek: Pierwszy raz?

Do Jasiek: Co ? A nie nie.

Boże czy na pierwszy rzut oka było widać, aż tak źle całuje?- Spytałam sama siebie.

Od Jasiek: Od razu się domyśliłem. 

Do Jasiek: Boże wyszłam na idiotkę.

Od Jasiek: Wcale nie dobrze całujesz, nawet jak na pierwszy raz, ale będę musiał nad tobą popracować. 8)

Do Jasiek: To z kod wiesz, że pierwszy raz? I czemu akurat ty, masz na nad mną popracować?

Od Jasiek: Bo widziałem to po twoim wzroku, po twoich ruchach, po twoim zachowaniu. A ja dlatego, że widzę jak na mnie patrzysz pożerasz mnie wzrokiem, ślinka ci cieknie na mój widok. 

Co on sobie myśli może jest przystojny, ale na mnie to nie działa, za dużo sobie dopowiada.

Do Jasiek: Nie za dużo sobie dopowiadasz?

Od Jasiek: Właśnie nic. A tak po za tym pięknie dziś wyglądałaś. Zawsze tak wyglądasz. ^.^ 

Ale na tym zdjęciu wyglądasz jak bogini seksu.
Do Jasiek: Jak mogłeś zrobić mi zdjęcie! Jestem obrażona. I nie licz na łaskę z mojej strony.

Od Jasiek: Mogłem, mogłem. I tak ci niedługo przejdzie Mała.

Do Jasiek: Zobaczymy. Dobranoc idę spać, bo po dzisiejszym nogi mnie strasznie bolą.

Od Jasiek: Dobrze śpij mała.

Nie odpisałam odłożyłam telefon i w mgnieniu oka znalazłam się w krainie Morfeusza.

Dotyk jego warg sprawił, że się uśmiechnęłam, a ten uśmiech pozostał ze mną na długo.   -Kiera Cass

Przepraszam, że tak długo nie pisałam, byłam w szpitalu a tam nie było internetu nawet nie miała bym siły ani weny mam nadzieje, że zrozumiecie. Dziś dłuższy rozdział mam nadzieję ze go nie popsułam do końca. Dodałam już kilka rozdziałów i dostałam tylko jeden komentarz widzę, że się staracie i bardzo wam dziękuje. Jutro będzie następny rozdział myślę, ze wyrobię się przed trzynastą ale nie obiecuje, rozdział będzie na pewno.

2 komentarze:

  1. Megaa rozdział I dkade Jasiek tyle rzeczy wie ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje. <3 próbowałam rozgryźć co tam pisze, ale się nie udało. ;(

    OdpowiedzUsuń