-Comte de Lautréamont
*Perspektywa Wiktorii.
Mateusz, tak ten kolega mojego brata. Szybko odkleiłam się od Janka i pociągnęłam go za sobą. Wyszliśmy z galerii, potem udaliśmy się w stronę parku, Jaś przez cały czas nic nie powiedział tylko posłusznie szedł za mną. Gdy w końcu stanęłam, usiadłam na ławkę, Jasiek zrobił to samo. Siedzieliśmy w ciszy z 15 minut. Zastanawiałam się czy on mnie widział, nie przejmowałam się, że Janek będzie wypytywał o co chodziło, choć miałam nadzieje, że nie zapyta, ale nadzieja jest złudna.
-Co się stało? O co chodziło? Coś zrobiłem nie tak? Kogo zobaczyłaś?- Zalał mnie pytaniami.
-Nie ważne.- Powiedziałam i podciągnęłam kolana do czoła.
-Nie to nie.-Powiedział.
-Dziękuję za naszyjnik, kiedyś miałam żółwia.-Powiedziałam smutna.
-Czemu kiedyś?-Spytał.
-No niby nadal jest mój, ale ma go babcia nie mogłam go zabrać do Legnicy.-Zaczęłam tłumaczyć.
-Dobrze, dobrze. To gdzie idziemy?-Spytał.
-Choć my do kina.-Powiedziałam.
-No dobrze jak coś fajnego grają to czemu nie.-Powiedział i udaliśmy się do kina.
Poszliśmy do kina, okazało się, że lecą tylko jakieś wojownicze żółwie ninja i horror 3D. Chciałam iść do domu, ale Jasiek postanowił, że jednak idziemy na ten film. Próbowałam się wymigać, ale Janek mnie siłą zaciągnął. Cały seans piszczałam przytulałam się do Janka i zamykałam oczy. To był Horror film 3D, najgorsze połączenie jakie może istnieć na świecie, ciągle pryskała krew, strzelali jakimiś pociskami. Po filmie poszliśmy do Jaśka, rozmawialiśmy o wszystkim, dowiedziałam się, że ma trzech starszych braci z którymi nie ma kontaktu, jego rodzice pracują w Anglii i wysyłają mu kasę. Dowiedziałam się jeszcze, że ma psa, ale aktualnie zajmuję nim się ktoś inny jakaś kuzynka czy koleżanka. Po trzech godzinach rozmowy poszłam do domu, Jasiok chciał mnie odprowadzić, ale się nie zgodziłam. Weszłam do domu i usłyszałam.
-O księżniczka się pojawiła.-Powiedział.
-Nie księżniczka, nie dla ciebie!-Weszłam i już mnie wkurzył.
-Nie unoś się koleżanko.-Powiedział spokojnie jakby nigdy nic, to nie oznacza nic dobrego.
-Pa idę do góry.-Powiedziałam i poszłam do góry, ale nie posiedziałam długo sama.
-Co chcesz!-Warknęłam na niego.
-Chce się dowiedzieć gdzie byłaś.-Powiedział.
-Wybacz mi nie udzielam takiej informacji.-Powiedziałam ironicznie się uśmiechając.
-Ej mała, nie podskakuj.-Powiedział już trochę groźniej.
-Nie mała, nie dla ciebie!-Krzyknęłam, boże czemu rodziców nie ma kiedy ich potrzebuje.
-Wiktoria! Ku*wa! Po wiec mi gdzie byłaś i się odczepię!- Krzyczał jak opętany, ale mnie to nie rusza.
-Nie Ku*wa! Nie jestem, żadną Ku*wą!- Krzyknęłam, a on walnął pięścią w ścianę.
-Wiem, że nie jesteś, wiem.-Powiedział.-Ale i tak to z ciebie wyciągnę.
-Chyba śnisz, znajdź sobie dziewczynę i na niej się wyżywaj, ją szpieguj i o nią się martw. Ja już mam cię człowieku dość!-Gdy to powiedziałam, zrobił się cały czerwony.
-Ja się o ciebie troszczę, a ty jak mi się odpłacasz!-Nie powiedział pytająco powiedział to z wielkimi pretensjami.
-Odwal się!-Krzyknęłam.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam sukienkę.
Chciałam się w nią ubrać, ale Adrian mi ją wyrwał i powiedział.
-Nie widziałem tej sukienki! Ile mi jeszcze nie pokazałaś!-Powiedział po czym poszedł do mojej garderoby,zaczął wywalać z niej ciuchy.Gdy już skończył, wyszedł z pokoju i trzasnął drzwiami. Weszłam do garderoby i zobaczyłam po rozrzucane spodnie, bluzki, torebki, buty, kurtki, sukienki niektóre ciuchy były poszarpane. Załamałam się usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Siedziałam jakieś półgodziny, przypomniało mi się, że dzisiaj rodzice wracają i będą chcieli z nami gdzieś wyjść, tata na pewno mnie z nimi zaciągnie czy się zgodzę czy nie. Siedziałam i myślałam. `Myśl, myśl Wiktoria myśl.-Powtarzałam sobie w myśli`. `Ah tak mam zamknę drzwi na klucz.-Pomyślałam.- Ale nie mam klucza jest ukryty gdzieś w pokoju rodziców.` Wstałam i poszłam do ich sypialni. Zaczęłam grzebać, na szczęście nie musiałam być cicho bo nikogo nie było w domu, rodzice w pracy, a Adrian po kłótni wyszedł z domu. `Szukałam chyba wszędzie, szafeczki, szafa, toaletka mamy, ich prywatna łazienka.-Pomyślałam wkurzona`. -Wiem!-Krzyknęłam sama do siebie.`W łóżku mama ma szuflady tam na pewno będzie ten głupi klucz.-To już pomyślałam.` Wiec zrobiłam to co mi przyszło do głowy, otworzyłam trzy szufladki, w jednej były piżamy rodziców, w drugiej jakieś papiery,a w trzeciej pamiątki, przeszukałam wszystkie trzy w tej z pamiątkami znalazłam małe pudełeczko po mojej praprababci, moja mama dostała je od swojej prababci w wieku czterech lat, chowa tam swoje wszystkie skarby. Nigdy nikomu nie pokazywała co jest w środku, przez pięć minut zastanawiałam się czy je otworzyć, już miałam to zrobić, gdy zauważyłam ukrytą szafeczkę, otworzyłam ją bez wahania i zobaczyłam zdjęcia, pełno zdjęć wszystkie czarno-białe, pośród nich były klucze, było ich sporo z 20 par znalazłam jeden klucz z podpisem pokój Wiki. Tak to napewno ten odczepiłam go od reszty kluczy i posprzątałam w pokoju rodziców, żeby się nie zorientowali, że przeszukałam ich pokój. Poszłam do swojego królestwa i przypomniała mi się ta cała szopka, wzięłam kartkę i napisałam :
- ''Drogi Adrianie chcę, żebyś wiedział, że cie nienawidzę, mam gdzieś co myślisz, nie obchodzi mnie, że się o mnie martwisz, jestem już prawie pełnoletnia a ty nadal robisz mi awantury nie pozwalasz się malować ani ubierać w mniej skromne ciuchy. Zawsze to jakoś tolerowałam, ale teraz przegiąłeś porozwalałeś mi wszystkie ciuchy, a do tego połowę z nich podarłeś.''
Wiktoria.
Zostawiłam kartkę w jego pokoju na klawiaturze. I pobiegłam do mojego, zamknęłam drzwi, wyjęłam klucz i położyłam na łóżko, poszłam do garderoby, usiadłam na podłogę między porozwalanymi ciuchami i zaczęłam płakać. ` Jak on mógł mi to zrobić? Jako on mógł? Czemu to ja mam takiego brata? Czemu ja nie jestem jedynaczkom? Czemu ja? Dlaczego to ja mam zawsze najgorzej? Dlaczego?- Pytałam się w myślach.` Po dwóch godzinach wstałam i rzuciłam się na łóżko, wzięłam telefon do ręki i w tym samym czasie zadzwonił Jasiek, nie odebrałam, nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Jaś jednak nie ustępował bo dzwonił jeszcze kilka razy, zaczął wysyłać sms. Nie chciałam ani z nim rozmawiać ani z nim pisać. Nie odbierałam, ani nie pisałam, a on i tak i dzwonił i pisał. `Jaki on uparty.-Pomyślałam.` Przestałam płakać, ale nie na długo, bo ktoś przyszedł do domu. `Kurde zapomniałam zamknąć drzwi od domu i pewnie wiedzą, że ktoś jest. Jaka z ciebie idiotka.-Ochrzaniłam się w myślach.` Poszłam do garderoby i znowu zaczęłam płakać, usiadłam między ciuchami i zastanawiałam się nad swoim życiem. Myślałam tak z następne dwie godziny. Usłyszałam pukanie do drzwi "Puk" "Puk" "Puk".
-Wika, otwórz nie będziesz gniewać się całe życie.
-Będę spadaj z tond!-Krzyknęłam.
-Wiktoria, chce wejść mogę?-Spytał.
-Nie.-Powiedziałam płacząc.
-Nie to nie rodzice czekają streszczaj się.-Powiedział sucho.
-Nigdzie nie idę, spadaj.-Powiedziałam złośliwie.
-Idziesz!-Krzyknął i chciał wejść, ale drzwi zamknięte.
-WIKTORIA! Co do cholery stało się z tymi drzwiami?!-Krzyknął zdziwiony.
-Nic, mówiłam ci idź do pokoju!-Krzyknęłam.
`Jaki on tępy, drzwi są zamknięte. Pajac jeden.-Pomyślałam.`
-Wiktoria wyłaź z pokoju, Adrian mówi, że nie chcesz go wpuścić wiem, że jest nadopiekuńczy, ale musisz się z tym pogodzić nic takiego się nie stało.-Powiedział tata.
Melancholia i smutek są już początkiem zwątpienia; zwątpienie jest początkiem rozpaczy; rozpacz jest okrutnym początkiem szeregu stopni prowadzących ku złu. -Comte de Lautréamont
Przepraszam, że krótki i niezbyt ciekawy, ale miałam dużo nauki a rozdział napisałam między przerwami. Komentujcie Proszę.

Super mega rozdział To sie podziało ciekawe czy ten brat odwali się od niej mam go po dziurki w nosie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ^^
Świetny rozdział. Ten brat jest strasznie nadopiekuńczy. Niech da dziewczynie w końcu żyć. Czekam na nexta ^=^
OdpowiedzUsuńDziękuję wam <3 Jest już Next.
OdpowiedzUsuń