-Neil Gaiman
+16 zaznaczone dwoma czerwonymi gwiazdkami * *
-Nie wcale.-Krzyknęłam.
-Wiktoria wyjdź.-Powiedział Ojciec.
-Nie!
-Bo zawołam matkę.-W tym samym momencie próbował otworzyć drzwi.
-Tato proszę cie idź już.-Znowu zaczęłam płakać, nie dostałam odpowiedzi.
`Czyli poszedł?-Pytałam się w myśli z jednej strony byłam szczęśliwa, że poszedł i zostawił mnie w spokoju, ale z drugiej strony było mi przykro.` Wstałam, zapłakana z podłogi i udałam się do łazienki na
szczęście jest połączona z moim pokojem. Wzięłam szybki prysznic, chciałam się ubrać, ale zapomniałam ciuchów wiec musiałam wrócić do pokoju po ciuchy, gdy tylko weszłam zobaczyłam ten cały syf. Wygrzebałam szaro-fioletowy dres, to chyba jedyna rzecz którą nawet nie dotknął. Poszłam do łazienki przebrała się i zrobiłam dość mocny makijaż, miałam straszne wory pod oczami. Poszłam do pokoju i usłyszałam dźwięk dochodzący z telefonu, spojrzałam, na wyświetlacz i zobaczyłam "Janek". Nie miała ochoty z nikim gadać tym bardziej z nim. Położyłam się na łóżko i patrzyłam na telefon jak co chwilę dzwoni. Po jakiś 15 nie odebranych połączeniach znudziłam się i włączyłam laptop, weszłam na Facebooka, zaczęłam oglądać zdjęcia moje i Adriana. Po kilku zdjęć, włączyłam muzykę, ustawiłam głośność na fulla. Słuchałam muzyki i oglądałam zdjęcia z dzieciństwa jak Adrian był jeszcze w miarę normalny. Zaczęła lecieć piosenka : Aleksandra- Nie będę twoja.
Znam jedno takie miejsce na parkingu tuż za rogiem
W pół mroku i zawsze po zmroku parują szyby.
I nikt o niczym nie wie,
Nikt nie pyta o Twoje imię.
Zaspokajając swoje żądze kupujesz miłość za pieniądze.
Nigdy nie będę twoja
Zapominam więc o wszystkim co zdarzyło się.
Nigdy nie będę twoja
Zapominam więc o wszystkim co zdarzyło się.
Znam jedno takie miejsce, gdzie codziennie pada deszcz
I choć mam do kogo wracać czasem możesz mnie tu spotkać.
I nikt o niczym nie wie,
Nikt nie pyta o Twoje imię.
Zaspokajając swoje żądze kupujesz miłość za pieniądze.
Nigdy nie będę twoja x3
Zapominam więc o wszystkim co zdarzyło się.
Zaczęłam płakać, nie mogłam się uspokoić od czasu do czasu dusiłam się przez łzy. Płakałam jak opętana. Telefon ciągle dzwonił, chciałam się komuś wyżalić, podeszłam do telefonu myślałam, że to Jasiek chciałam mu się zwierzyć, ale na wyświetlaczu zamiast "Jasiek" zauważyłam "Adrian" , nie wiem czemu, ale odebrałam.
-Posłuchaj, ścisz kur*a tą muzykę i otwórz pokój. Przecież nic takiego się nie stało.-Mówił bardzo spokojnie, tak jak chciał by mi uświadomić, że nic się nie stało.
-Nie chcę cie słuchać i będę słuchać muzyki!-Krzyczałam, płacząc.
-Nie wydzieraj się!
-O co ci tak w ogóle chodzi? Urodziłeś się po to, żeby niszczyć mi życie czy co?!-Pytałam płacząc.
-Ja ci niszczę życie? To ja się o ciebie całe życie troszczę!
-Ty się o mnie troszczysz? Niszcząc mi ciuchy?!
-Ja robię to dla twojego dobra, nie chce, żeby ci się stała krzywda!-Może jak by mówił spokojnie to jeszcze bym uwierzyła, ale on się na mnie wydarł.
Nie wytrzymałam i rzuciłam telefonem, niestety wyleciał przez okno robiąc w nim dziurę jednocześnie hałasując. Zaczęłam płakać i przybiegła mama.
-Córciu wyjdź z tego pokoju, proszę.
-Nie chce.-Odpowiedziałam płacząc.
-Kochanie nie możesz siedzieć tak wieczność, siedzisz już tam drugi dzień.-Powiedziała spokojnie moja rodzicielka.
-Co?!-Spytałam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-Tak drugi dzień, spałaś w ogóle?-Spytała moja matka.
-Nie, nie mam ochoty spać.-Powiedziałam.
-A masz ochotę coś zjeść?
-Nie nie mam.-Już się oburzałam.
-A masz ochotę otworzyć? W ogóle skąd ty masz klucze?! Hmm? Dasz nam chociaż wymienić okno?-Zalała mnie pytaniami.
-Nie, Nie, Nie i jeszcze raz nie.-Powiedziałam zła, nadal płacząc.
-A skąd masz klucz?!-Powiedziała obrażona.
-Znalazłam idź już.-Powiedziałam i włączyłam muzykę na fulla.
Jeremi-Bez niej nie było by nas.
Chciałbym być przy Tobie
Dlaczego? Nie wiem sam.
Przytulić Cię, powiedzieć
Komplement może dwa.
Dlaczego jest tak trudno
Zamienić parę słów,
Spojrzeć w Twoje oczy,
Uśmiechnąć się i móc
Teraz żyć (teraz żyć) tą chwilą,
Myśli złe (myśli złe) przeminą.
Tak, ja wiem,
Nie jest łatwo lecz,
Miłość w swoim sercu ma.
I Ty to wiesz, że tu i teraz.
Miłość ma moc, ona wypiera.
To taka siła, którą w sobie masz.
Ona naszemu życiu daje blask.
Bez niej nie byłoby nas.
Bez niej nie byłoby nas.
Bez nie istniałby świat.
Bez niej nie byłoby nas.
Wciąż chcę być przy Tobie,
Dlaczego? Nie wiem sam.
Przytulam Cię i mówię.
Komplement albo dwa.
Choć tyle lat minęło
I tyle padło słów.
Spoglądam w Twoje oczy,
Uśmiecham się i znów.
Mogę żyć tą chwilą.
Myśli złe (myśli złe gdzieś minął) przeminą.
Popatrz jak teraz łatwo jest,
Gdy miłość w naszych sercach trwa.
I ty to wiesz, że tu i teraz.
Miłość ma moc, ona wypiera.
To taka siła, którą w sobie masz.
Ona naszemu życiu daje blask.
Bez niej nie byłoby nas
Bez niej nie byłoby nas
Usiadłam na łóżku, wzięłam mój zapasowy telefon, przeglądałam Facebooka, kierowałam się w stronę łazienki, w pewnym momencie dostałam sms, najpierw zobaczyłam kto napisał "numer zastrzeżony", bez zastanowienia zobaczyłam co napisał, było tam zdjęcie ...
[...] z dopiskiem : Nie odbierasz to znalazł sobie pocieszenie.
Nie mogłam w to uwierzyć, zaczęłam płakać, rzuciłam telefonem w kont, zbiła się szybka. Nie wiedziałam co mam robić oparłam się o ścianę, dotykając ją plecami zjechałam po niej i usiadłam okrakiem na podłodze. Ostatnio to było moje ulubione zajęcie. Patrzyłam przed siebie, ale nic nie widziałam cały obraz był rozmazany, kręciło mi się w głowie, strasznie mnie bolała, nie dziwie się jej cały czas płacze. `Boże ja myślałam, że on mógł do mnie coś poczuć, jaka ja głupia.- Ta myśl nie wychodziła mi z głowy.` `Myślałaś, że komuś możesz się podobać. Co za idiotka z ciebie.-Skarciłam się w myślach.` Siedziałam tak bardzo długo siedząc i płacząc na podłodze. Po pewnym czasie zdrętwiały mi nogi, ból był niemiłosierny. Nie wiedziałam co robić, położyłam się na podłodze myśląc o wszystkim. `Ciekawe, kto wysłał te zdjęcie, przecież Janek nie zmieniał by numeru, żeby wysłać mi to zdjęcie i było tam napisane "Nie odbierasz to ZNALAZŁ SOBIE pocieszenie".` `Wiktoria idiotko czy ty coś do niego czujesz? Nie to nie możliwe.-Pomyślałam.` `Na pewno nie, a może ...- Z taką myślą zasnęłam na podłodze.
Obudziłam się na łóżku. `Co na ŁÓŻKU?! Jakim cudem?! Przecież zasnęłam na podłodze, drzwi były zamknięte i są dalej w zawiasach tylko jeden klucz jest do tych drzwi, który mam ja?!-Myśląc o tym rozszerzałam coraz bardziej oczy ze zdziwienia.` Rozejrzałam się po pokoju i na stoliku zauważyłam mój pamiętnik, a na nim telefon.
-Yyy co to?-Pytałam sama siebie.
Nie dostałam odpowiedzi bo jak miałam sama sobie odpowiedzieć, jak sama nie wiem o co tu chodzi.
Wstałam i podeszłam do pamiętnika był otworzony, na kartce było coś napisane, ale ja tego nie pisałam, było napisane długopisem żelowym, przetarłam lekko palcem napis, a na moim palcu został lekki ślad długopisu, litery na kartce lekko się rozmazały, ale były czytelne. Wzięłam pamiętnik i zaczęłam czytać.
*Perspektywa Janka.
Siedziałem w domu, chłopaki zrobili sobie u mnie domówkę. Nie przejmuję się tym, jestem przyzwyczajony. Wszyscy dobrze się bawili, ale nie ja od dwóch dni nie mogę się dodzwonić do Wiktorii, pisze do niej sms, a ona nawet nie oddzwania. Nigdy nie martwiłem się żadną laską, nawet jak cięły się z mojego powodu, a o Wiktorii nie mogę przestać myśleć, martwię się o nią. Przyznam, że trochę wypiłem , trochę to mało powiedziane, ale to tylko, żeby nie myśleć o Wiktorii. Siedziałem i rozmyślałem nad sensem mojego życia, aż podeszła do mnie jakaś laska. Nie zwracałem na nią uwagi, do puki jak nie ściągnęła bluzki.
-Łał.! Jeszcze nigdy mi tak szybko nie poszło nawet nic nie powiedziałem a ty już ściągasz bluzkę.-Zaśmiałem się.
*
-No widzisz, ale na razie ściągnęłam tylko bluzkę.-Powiedziała i zaczęła się przybliżać, po czym wbiła się w moje usta, w przerwie między pocałunkami powiedziałem.-A co jeszcze możesz zdjąć.?
-Wszystko.-Odpowiedziała śliniąc się na mój widok.
Całowaliśmy się namiętnie, zacząłem jeździć dłonią po jej nagich plecach. Po chwili zjechałem rękom na jej pośladek lekko go ściskając, na co dziewczyna jęknęła z zadowolenia. Dziewczyna oderwała się ode mnie, patrząc mi prosto w oczy, widziałem w jej oczach iskierki. Dziewczyna szybkim ruchem zdjęła moją koszulkę, a ja złapałem dwoma rękoma za szlufki w jej spodni i tak samo szybkim ruchem opuściłem je na dół, dziewczyna dokończyła za mnie robotę i zdjęła je do końca, po czy przybliżyła się do mnie, nie pozostawiając między nami żadnej przestrzeni. Położyłem ręce na jej biodrach powoli jedną opuszczając w dół, ciągnąć przy tym materiał jej dolnej bielizny, w połowie jej płaskiego tyłka zatrzymałem się i ścisnąłem jej pośladki, po czym ona wplotła swoje ręce między moje włosy. Ścisnąłem jej pupę jeszcze raz, a ona znowu jęknęła, próbując uregulować oddech. Masowałem jej "Płaski" tyłek. `Był na prawdę płaski, nie tak jak Wiktorii.-Pomyślałem.` `Czy ja naprawdę muszę ciągle o niej myśleć?!-Spytałem siebie samego w myślach.` Dziewczyna zjechała palcami, na plecy, po czym trochę niżej i była palcami tuż moich spodni, ob krążyła ręką moje ciało i znalazła się przy rozporku od moich spodni, już miała go odpinać, ale przyszedł Filipa. Odsunąłem się od niej, ale ona nie chciała dać za wygraną i przysunęła się do mnie.
*
Popatrzyłem błagającym wzrokiem na Filipa a on powiedział.-E laska, spadaj muszę z nim pogadać.
-No, ale...-Nie dokończyła bo Smav jej przerwał.- Nie ma ale spadaj!
-Nigdzie nie idę, muszę się ubrać!-Powiedziała wkurzona.
-Dobrze, że bielizny z siebie nie zdjełaś, widziałem jak się przed nim rozbierasz. Twojemu bratu się to nie spodoba.-Powiedział z chytrym uśmieszkiem, machając przed nią palcem.
-Spie*dalaj, masz mu nic nie mówić!-Mówiąc to spojrzała na nas złowrogo i wyszła.
-Dzięki, nie wiedziałem jak z tym skończyć.-Powiedziałem.
-Nie ma sprawy, ale czemu miał byś z tym kończyć mogłeś iść do sypialni a nie rozbierać ją w kuchni.-Powiedział.
-Nie w sumie dobrze, że to przerwałeś, strach się bać, do czego mogło dojść.-Mówiąc to sam się wkopałem.
-Stary, doszło by do tego co zawsze. Co się z tobą dzieje od tygodnia nie chodzisz na imprezy, nie pijesz, żadnej laski nie przyprowadzasz.? Co się dzieje?-Powiedział patrząc mi w twarz.
-Nic, ja idę się przewietrzyć.-Powiedziałem i puściłem mu oczko.
-No dobra, ale ubierz bluzkę.-Powiedział śmiejąc się.
-Dobra, dobra nie martw się tak o mnie.-Powiedziałem, wziąłem koszulkę i poszedłem do swojego pokoju.
W pokoju wyciągnąłem sobie nowe ciuchy, poszedłem do łazienki, przebrałem się, umyłem zęby i wyszedłem z domu. Chodziłem po mieście w końcu zadzwoniłem do kolegi, gadałem z nim 30 minut, gdy się rozłączyłem zobaczyłem w telefonie godzinę okazało się, że jest 17:25, miałem 35 minut do zakmknięcia wszystkich sklepów. Poszłem do najbliższego centrum handlowego, zrobiłem zakupy i wyszedłem ze sklepu. Wszedłem na posesje, zobaczyłem pod drzewem rozbity telefon, spojrzałem na dom i zobaczyłem jedną mocno wybitą szybę. Wszedłem na drzewo i z jednej z gałęzi wskoczyłem cicho na balkonik, przełożyłem rękę przez otwór, w szybie i pociągnąłem klamkę. Wszedłem do sierotka i się przestraszyłem, otworzone drzwi od garderoby, a w niej porozwalane ciuchy, w kącie drugi rozbity telefon, poduszki porozwalane po całym pokoju, prześcieradło nie zaścielone, komputer włączony i ustawiony na jakiś smutnych, a za razem dziwnych piosenkach, do tego Wiktoria leżąca na podłodze, nie przestraszyłem się, że tm leży bo nie było widać krwi, ale za to było słychać jak niespokojnie oddycha. Stałem tak i patrzyłem jak śpi, lecz po chwili postawiłem ogarnąć, nie ogarnąłem wszystkiego bo jak bym miał to robić to ona już dawno by się obudziła. Pościeliłem łóżko i wziąłem delikatnie dziewczynę na ręce bałem, że się obudzi, ale ona nawet się nie wierciła. `Ciekawe ile ona nie spała i nie jadła?-Spytałem się w myślach.` `Jak ostatni raz ją "trzymałem" to była cięższa nie, że jest gruba czy ciężka tylko schudła i widać różnice wtedy ważyła jak piórko a teraz nie waży nic.-Pomyślałem.` Znalazłem jakiś zeszyt w jej szafce okazało się, że to jej pamiętnik, nie mogłem się opanować więc przeczytałem trochę.
Drogi pamiętniku. Piszę bo mam problem, mój brat ciągle się mnie czepia, to jest już męczące, ciągle do mnie wydzwania, ciągle mnie kontroluje. Chciała bym, żyć normalnie. Moi rodzice- ahh tak oni coś ukrywają od kilku dni chodzą jacyś spięci i zdenerwowani, ale nic się nie odzywam nie chcę, żeby jeszcze bardziej próbowali to ukryć, bo wtedy jeszcze bardziej im to nie wychodzi. Aśka, się przeprowadza do Gdyni, teraz zostaje sama z Laurą bardzo będziemy za nią tęsknić, ale mam nadzieje, że nasz kontakt się nie urwie od czego jest internet. Zawsze będziemy mogły pisać sms, rozmawiać na skype i na facebook`u. Nurtuję mnie pytanie: "Co chodzi po głowie moim rodzicom i czemu się tak dziwnie zachowują."
-09.06.2015r. 17:30.
Drogi pamiętniku. Piszę bo mam problem, mój brat ciągle się mnie czepia i kontroluje na każdym kroku. Ostatnio poznałam fajnego chłopaka Franek się nazywał, nie czułam nic do niego, byliśmy tylko przyjaciółmi, ale Adrian wszystko zepsuł, ciągle miesza się w nie swoje sprawy, mam już go dość. Co do moich rodziców to nadal mi nie powiedzieli o co chodzi, ciągle chodzą spięci jakby, ktoś umarł, oby nie nie mamy dużo bliskich osób, niedawno umarła moja babcia i bardzo źle to przeżyłam, ale o tym już pisałam. Tak też o tym, że chciałam się zabić przez to, chciałam podciąć sobie żyły, ale przyszła Laura i zobaczyła, że trzymam żyletkę wydarła się na mnie jak na jakąś Idiotkę. A może nią jestem? Sama nie wiem. Aśka wyprowadza się za trzy dni, robimy jej imprezę niespodziankę na pożegnanie, jej rodzice o tym wiedzą i bardzo spodobał im się pomysł.
-13.06.2015r. 18:45.
`Co Wiktoria próbowała popełnić samobójstwo? Nie to nie możliwe.-Myślałem nie mogąc uwierzyć.
Drogi pamiętniku. Znowu ta codzienna rutyna z Adrianem, jest coraz gorszy. Aśki już nie ma 2 dni bardzo za nią tęsknie już gadaliśmy trzy razy przez skype pokazywała mi swój dom, ma pokój o którym zawsze marzyła dowiedziała się też, że będzie miała rodzeństwo, zawsze po tym marzyła a jak tylko o tym wspominała mówiłam jej, że ja z chęcią pozbędę się mojego. Przyjęcie wyszło idealnie wszyscy przyszli, a m w trójkie to znaczy ja Laura i Aśka płakałyśmy. Trudno uwierzyć, ale za 5 dni koniec szkoły. Jupi!!. Moi rodzice nawet nie pisnęli słówkiem co się dzieje, zawsze mieli mało czasu wolnego, ale teraz nie mają go w ogóle. To jest straszne jak tylko się dowiem o co im chodzi od razu napiszę i wyjaśnię mam nadzieję, że to nic strasznego.
-19.06.2015r. 15:52
Drogi pamiętniku. Dziś chyba pierwszy raz na początku nie wspomnę jak to Adiś mnie wkurza. Bo dowiedziałam się czemu moi rodzice, chodzili tacy spięci po prostu nie wiedzieli jak nam powiedzieć, że się wyprowadzamy, z jednej strony mi smutno po rozstaniu z Aśka a na myśl, że jeszcze muszę rozstać się z Laurą to koniec świata, ale ciesze się, że będę mogła zacząć nowe życie. Mam nadzieje, że Adrian znajdzie sobie tam dziewczynę i trochę mi odpuści. Może i ja znajdę sobie drugą połówkę. Bo w Lublinie chyba już każdy boi się mojego natarczywego, podłego, najgorszego na świecie brata. Może tam będzie inaczej wyprowadzamy się dzień po zakończeniu szkoły.
-21.06.2015r. 21:55
`Kurdę co ta za Adrian, że ona ciągle o nim pisze.-Pomyślałem.` `Nie czytaj dalej, nie czytaj.-Mówiła mi moja podświadomość.` `No na co czekasz, weź czytaj dalej.-Mówiła mi podświadomość.` `Boże jakie to głupie, gdy raz mówi ci tak a raz tak.-Pomyślałem.` Zacząłem czytać dalej.
Drogi pamiętniku. Jestem już w Legnicy, ładne miasto, ale widziałam je tylko za szyby auta, nie miała okazji jeszcze go zwiedzić. Mój brat jest bardzo szczęśliwy, że to właśnie tu zamieszkamy, bo ma tu znajomych w tym najlepszego przyjaciela Mateusza. Na razie nic jeszcze nie odwalił. No i zakolegowałam się z taką jedną dziewczyną jest moją sąsiadką nazywa się Ania. Bardzo ładna i miła dziewczyna, chyba zostaniemy przyjaciółkami, bobrze się z nią rozumiem.
-28.06.2015r. 15:10
Drogi pamiętniku. Nie myliłam się dziś idę, zaprzyjaźniłam się z Anią. Dziś wybieram się z nią na miasto, wydaje mi się, że ma dobry wpływ na mojego NIE kochanego braciszka. A co do Adriana dalej nie dał mi spokoju ciągle mi przeszukuje ubrania, co nie kupię to sprawdza, codziennie jak wychodzę muszę mu się pokazywać , myślałam, że będzie lepiej, ale jest coraz gorzej. Musze iść się szykować na zakupy. Pa.
-03.07.2015r. 13:17
Drogi pamiętniku. Po zakupach, wróciłam do domu, od razu przyleciał Adrian mnie sprawdzić. Na zakupach wpadłam na jakiegoś chłopaka miał brązowe oczy i włosy, muszę stwierdzić, że jest nawet przystojny. Będziemy szli na "gorącą czekoladę" bo kawy nie lubię on chyba zresztą też. Nie mogę przestać o nim myśleć. Jest inny, niż ci wszyscy, których znam. Nawet i tak pewnie nic z tego nie wyjdzie nawet przyjaźń bo pewnie mój brat go pogoni tak jak wszystkich. Ahh ta codzienna rutyna.
-04.07.2015r. 10:22
Skończyłem czytać, i otworzyłem na byle jakiej nie popisanej stronię i sam na pisałem:
Wiktoria martwiłem się o ciebie, nie pisałaś nie dzwoniłaś nie odbierałaś ode mnie. Wiem pewnie jesteś zdziwiona skąd mam twój adres, ale nie mogę powiedzieć. Odkąd cię poznałem, strasznie się zmieniłem, nie mogę przestać o tobie myśleć. Od pierwszego spotkania mi zawróciłaś w głowie. Wiem, że wysłali ci zdjęcie z tą dziewczyną, nie będę się tłumaczył bo to nic nie pomoże, przecież nie będę kłamał. Przepraszam cię, za to to nie miało tak być, byłem pijany ona przyszła i zaczęła się przedemną rozbierać, nie umiałem odmówić, chcę ci tylko uświadomić, że do niczego nie doszło. Mam nadzieję, że mi wybaczysz kiedyś. Słyszałem, że rozwalił ci się telefon, wiec kupiłem ci nowy. Proszę nie pisz, nie dzwoń, nie przychodź do mnie. Chcę, żebyś była bezpieczna, daleko ode mnie. Zapomnij o mnie.
Twój Kochany Jaś.
Położyłem otwarty pamiętnik na szafce, a na nim nowy telefon dla Wiktorii. Wyszedłem z jej domu, przez drzwi balkonowe, przełożyłem rękę przez dziurę w oknie i zamknąłem drzwi i z balkonu skoczyłem na drzewo. Poszedłem do domu, była już 01:20 jak ten czas szybko zleciał. `Jasiek ty debilu, mam nadzieję, że nie zrobiłeś jej nadziei!-Wydarłem się na siebie w myślach.` W domu, było jeszcze parę osób poza moją ekipą.
-Co tak szybko skończyliście?-Spytałem chłopaków.
-Nie wiem, jakoś tak wyszło.-Powiedział Rafał.
-Dąbrowski szef cie woła, za dziesięć minut będzie pod twoim domem.-Powiedział Patryk, to taki przydupas szefa, nikt go nie lubi.
-Jasne, dobra chłopaki idę się przebrać.-Powiedziałem i udałem się do pokoju.
Wszedłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Myślałem o Wiktorii, ciągle o niej myślę. Boję się, że coś się jej może stać, nie wybaczył bym sobie. Po kilku minutach przyszedł Filip.
-E Stary Eskacz czeka.-Powiedział.
-Idę, idę.-Powiedziałem i wyszedłem z domu. Skierowałem się w stronę czarnego auta z przyciemnianymi szybami. Szef uchylił lekko okno i powiedział.-Wchodź.
-Jestem.-Powiedziałem.
-Mamy problem.-Odezwał się Eskacz.
-Yhy.-Odpowiedziałem tak bo już się przyzwyczaiłem.
-Żmijki.-Rzucił, a ja od razu zrozumiałem o co chodzi.
-Co jest?-Spytałem zaniepokojony.
-Słuchaj, LeStefan słyszał jak mówili o jakimś, nielegalnym towarze.-Powiedział oschło.
-Ma...-Nie zdążyłem dokończyć, bo mi przerwał.
-Nie raczej coś mocniejszego.-Powiedział mój szef.
-No to idziemy, zabieramy i uciekamy.-Powiedziałem.
-Nie to nie takie proste, to nie jest kilka gramów.-Powiedział i zdjął swoje czarne okulary.
-Czyli?-Spytałem, robiło się coraz groźniej.
-Czyli, że pięcioma samochodami, byś nie zabrał wszystkiego.-Powiedział oschło.
-Co? To już nie żarty.-Powiedziałem.
-No dopiero teraz si ...-Nie zdążył dokończyć.
-Tak myślałem, że to szybka robota.-Przerwałem mu.
-Nie, nie będzie tak łatwo musicie się z tym pogodzić.-Powiedział.
-Czyli koniec imprez?-Spytałem.
-Nie imprezy muszą się odbywać, bo mogą coś podejrzewać, tylko musicie uważać na gości.-Powiedział.
-Tak jest.-Powiedziałem.
-Poinformuj potajemnie chłopaków, powiem szczegóły widzimy się w Katowicach o 16 macie być na miejscu, dołożymy wam kilku chłopaków, a i od dziś uważajcie, a na nowe znajomości i szczególnie na siebie.-Powiedział, a ja wyszedłem z auta i poszedłem do chałupy.
Na szczęście wszyscy goście już poszli, zostałem sam z ekipą. Zawołałem ich do piwnicy, która jest bardzo dobrze ukryta, zebrali się wszyscy i ogłosiłem.-No mamy sprawę "Żmijki" ... (Nie będę opowiadać dwa razy, bo było by już nudne.)
-Fu*k.-Powiedział Rembol.
-Nie, a jak zabiorą mi całe jedzenie.-Zażartował Rafał, a wszyscy zaczęli się śmiać.
-Dobra jedziemy do Katowic, o 11 wiec idźcie spać.-Powiedziałem.
-Ale mamy być tam o 16. To po co tak wcześnie jechać?-Spytał LeStefan.
-Nie marudź idź spać.-Powiedziałem i każdy udał się do swojego pokoju.
Miałem iść spać, ale nie mogę zasnąć ciągle myślę o Wiktorii. Zasnąłem o 6:20, a o 11 mieliśmy jechać.
Ludzie myślą, że ból zależy od siły kopniaka. Ale sekret nie w tym, jak mocno kopniesz, lecz gdzie. -Neil Gaiman
Ludzie pisałem ten rozdział dwa dni miałam dużo na głowię. W następnym tygodniu prawdopodobnie będzie tylko jeden rozdział, przepraszam, ale moja starsza siostra się przeprowadza i będę pozbywać się jej rzeczy, w dodatku mam urodziny w weekend i nie będę miała jak pisać, napiszę w poniedziałek wieczorem, prawdo podobnie. Chyba, że będę w mniedzy czasie pisać na telefonie. Mam nadzieje, że się spodoba.


Super :) A co do Adriana to mi bardziej podobałoby się jakby był nową osobą w zespole Jasia :)
OdpowiedzUsuńSuper meega rozdział ale Jasiek nie ładnie zrobił czytając ten pamiętnik Ja chcę Adriana w zespole Jasia :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ^^
No to będzie w zespole Jasia. No może uda mi się do soboty napisać rozdział.
OdpowiedzUsuń