poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 25

Perspektywa Wiktorii.

-Jak minęła pierwsza lekcja? -Spytała mnie Hanna.

-Może być.-Spytałam.

-Ta jasne.-Odpowiedziała i wyszliśmy z klasy.

Puk, puk.

-Proszę.-Powiedział dyrektor, a my weszłyśmy do jego gabinetu.

-Oh Wiktoria, ty pewnie chcesz znać numer szafki?-Powiedział.

-NUMER 339.-Powiedział i wyszłyśmy.

-Uuu, nie fajnie. Gorszego numeru nie mogłaś trafić.-Powiedziała śmiertelnie poważnie Hania.

-Ale co jest z szafką 339?-Spytałam niepewnie.

-To...

-Ty masz szafkę z numerem 339?-Spytała jakaś dziewczyna.

-Tak, a co?-Powiedziałam.

-Współczuję ci.-Powiedziała i odeszła.

-Ale ... -Przerwał mi dzwonek.

Szybko pobiegłyśmy do klasy. Nawet nie zdążyłam odłożyć książek. Zaczęła się lekcja. Była fajna, uwielbiam Fizykę. Wszystko z niej rozumiem.  Nauce do Fizyki poświęcam najwięcej czasu.l

Dryń, Dryń.
Zadzwonił dzwonek spakowałam się i wyszłam, poszłam z Haną do łazienki. Wychodząc z łazienki, jakiś chłopak powiedział, że mi współczuje, ale już nie zadałam pytań. Pokierowałyśmy się do mojej szafki. Wpisałam kod, otworzyłam szafkę, wsadziłam niepotrzebne książki, chciałam już zamknąć, ale nagle coś puknęło w moją szafke i uderzyło mnie w głowę.
*Perspektywa Janka,

Przechodziłem przez korytarz kiedy zobaczyłem Hanie moją kuzynke. Opiekowałem się nią kiedyś. Z za Hanci zobaczyłem Wiktorie, a obok niej tą landryne. Popchnęła swoje dzwiczki od szafki, które uderzyły w szafke Wiktori, następnie trafiając ją w głowę. Blondyna zaczęła się śmiać, a Wiki zamknęła swoją szafke i powiedziała.

-Uważaj co robisz. Ja tu stoję.-Złapała Hanie i zaczęła odchodzić.

-Spadaj idiotko.-Powiedziała jej wśćipska koleżaneczka.

-Zamknij się Sara.-Powiedziała spokojnie Ludmiła, a wszyscy do o koła zaczęli się śmiać.

-Chodźmy stąd.-Powiedziałem do chłopaków.

Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na Fizke. Oczywiście pół przespałem, pani chyba się przyżwyczaiła.

O 12:15 poszłem na stołówkę usiadłem na swoim miejscu i za chwilę dołączyła reszta, weszła Wiktoria, a z na przeciwko Ludmiła z Sarą i Zuzką, moją byłą. Naglę zadzwonił telefon i szybko wybiegłem z cała ekipą ze szkoły. Kierując się do samochodu a później do domu, w którym czekała reszta ekipy.


Mam nadzieję, że się podoba. Troche zmieniłam,  bo nie za bardzo miało sens zmieniłam też poprzedni, ale tylko początek.



-Szafki.

-Nie zapomniałam się spytać.-Powiedziałam.

-Teraz już nie zdążymy, pójdziemy dowiedzieć się potem.

Oki.-Powiedziałam.









3 komentarze: