To już 10 nudny rozdział, a wy to czytacie? Kocham was. Jesteście najlepsi.
*Perspektywa Wiktorii.
-Wal się!- Krzyknęłam, puszczając Jaśka i pokazując Michałowi środkowy palec.
Boże jak on mnie wkurza.-Pomyślałam.
-Wiktoria.-Powiedział nieśmiało Jasiek, jak już Mikołaj był, poza zasięgiem naszego wzroku.
-Tak?-Spytałam, pewna siebie, ale jak usłyszałam pytanie moja pewność nagle znikła.
-Czemu przed nim uciekałaś?-Spytał zatrzymując nas.
-Ja nie chcę o tym gaa-dać.-Powiedziałam.
-Wiki, to jest bardzo ważne.-Powiedział przyciągając mnie do siebie.
-No, bo .. -Skończyć nie było mi dane.
-Wiktoria ty piłaś?-Spytał zdziwiony.
-Tylko troszkę.-Powiedziałam wymuszając uśmiech na twarzy.
-Ile?-Spytał a jego głos brzmiał, jakby chciał mnie zabić.
-No z 5 piw, no tak około.-Powiedziałam z uśmiechem.
-Co!? Dziewczyno?- Spytał a jego twarz przybrała dziwny wyraz.
-Hahah.-Nie wytrzymałam.
-Dziewczyno z czego ty się, śmiejesz? Przed chwilom gonił cie jakiś pajac, a po pierwsze ty jesteś niepełnoletnia.
-Janek przestań, a z resztą już wytrzeźwiałam.-Powiedziałam.
-Jedziemy do domu.-Powiedział.
-Chyba śnisz. Dziewczyny na mnie czekają.-Powiedziałam i zaczęłam kierować się w stronę dziewczyn.
-Idziemy.-Powiedział i złapał mnie za nadgarstek.
-Tak idziemy do dziewczyn.-Powiedziałam dumna.
-Nie wracamy do Legnicy.-Powiedział.
-Mówiłam ci, że nie.-Powiedziałam.
-Idziemy do domu.-Powiedział.
-Spadaj.-Powiedziałam, po czym zaczęłam się szarpać.
-Wiktoria, kur*a!. Jedziemy do domu!-Krzyknął i zacisnął swoją rękę bardziej zadając mi tym ból.
-Ej Janek, to boli!-Krzyknęłam, a ten mnie puścił.
Nie opierałam się, bo byłam pewna, że znowu mi ściśnie rękę. Szliśmy w spokoju, lecz kiedy zobaczył grupkę chłopaków, to po cichu powiedział, że mam się nie odzywać i szybko iść, za nim. Wściekłam się, że nie chce, żeby nas zobaczyli wiec powiedziałam głośniej, żeby usłyszeli.- A oni mają nas nie zobaczyć.
Kilku chłopaków się odwróciło i na nas spojrzało. Janek założył kaptur, chwycił mnie mocno za nadgarstek.
-Janek?!-Krzyknął jeden z chłopaków.
-Wołają cie.-Powiedziałam dumna z siebie.
-Zamknij się już.-Powiedział zły, a ja bardziej dumna.
-Nie, Janek nie zamknę się!-Krzyknęłam podkreślając jego imię.
Ten jeszcze bardziej zacisnął moją rękę.
-Janek Baranie to boli!-Krzyknęłam.
-No Pacanie puść!-Krzyknęłam znowu, bo nie zareagował.
-Idioto.-Powiedziałam.
Janek nie stanął, nie zwolnił, ani mnie nie puścił. Nie wiedziałam co zrobić, wiec postanowiłam inaczej do niego dotrzeć.
-Mikołaj, chciał mnie zgwałcić.!-Krzyknęłam, a ten od razu zatrzymał się i spojrzał mi w oczy.
-Co?!-Krzyknął był cały czerwony ze złości.
-To co słyszałeś.-Powiedziałam po czym się rozpłakałam.
-Wsiadaj.-Powiedział zły.
-Po co?-Spytała zdziwiona, nadal płacząc.
-Jedziemy do mnie.-Powiedział i wepchał mnie do samochodu.
Sam chciał wejść, ale podeszło trzech chłopaków. Zobaczyłam, że jednym z nich był mój brat, szybko się zakryłam kocem który Jaś miał w bagażniku i udawałam, że śpię.
*Perspektywa Janka.
Zauważyłem, że zbliżają się chłopaki, wiec wepchnąłem Wiktorie do samochodu, sam chciałem wejść, ale zatrzymał mnie Rembol.
-Stary co ty wyrabiasz?-Spytał.
-Jadę do Legnicy, nie mam czasu śpieszę się.-Powiedziałem.
-Mieliśmy wracać o 15.-Powiedział.
-Wy wracacie o 15, a ja teraz, sorry muszę lecieć.-Powiedziałem.
-Chodź na słówko.-Powiedział Smav.
-No tylko szybko.-Powiedziałem i odszedłem kawałek od samochodu i chłopaków.
-Co to za dziewczyna?-Spytał.
-Nie ważne.-Powiedziałem, zdenerwowało mnie te pytanie.
-Czy ty z nią już?-Spytał.
-Nie.-Powiedziałem bardziej wkurzony.
-Czyli, że dzisiaj?-Spytał.
Co on taki ciekawski?-Spytałem się w myślach.
-Nie.-Powiedziałem.
-Uff.-Powiedział i mu ulżyło.
Ale o co mu chodzi?- Spytałem sam siebie.
-Ale ... -Nie dokończyłem.
-Kur*a.-Przęklnąłem w myśli.
-Filip! Chodź już!- Krzyknął Rembol.
Pożegnałem się z nim i podszedłem do auta. Wsiadłem i odpaliłem samochód. Od razu spytałem się dziewczyny.
-Śpisz?-Spytałem, ale nie dostałem odpowiedzi.
-Wiem, że nie śpisz, już ich nie ma.-Powiedziałem.
-Ugh.-Powiedziała.
-Co chcieli?-Po chwili spytała.
-No ten ... -Nie wiedziałem co wymyślić.
-No ten czyli co?-Spytała.
-Chodziło o ...
-Chodziło o o co?!-Spytała wkurzona.
-O ciebie.-Powiedziałem wściekły, a ona już się nie odezwała.
Niecałe trzy godziny później byliśmy u mnie w domu. Wyszedłem z auta, otworzyłem jej drzwi.
*Perspektywa Wiktorii.
Zatrzymaliśmy się, przed posiadłością Janka. Wyszedł szybko z auta i otworzył mi drzwi, nie powiem ucieszyło mnie to, chcąc, nie chcąc uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Gdy wchodziliśmy do jego mieszkania, wpuścił mnie przodem.
Co mu się stało?-Spytałam się w myślach.
Nie wiedziałam co mam zrobić, Jaś chyba poszedł do kuchni, a ja stałam w przed pokoju.
Po około trzydziestu minutach przyszedł Jan.
-A ty czemu tak stoisz? Nie usiądziesz?-Spytał dziwnie się na mnie patrząc.
-No ten, nie wiem co mam ze sobą zrobić.-Powiedziałam a on się zaśmiał.
-Chodź do salonu.-Powiedział.
-Ok.-Powiedziałam i pokierowałam się za nim.
-To co robimy?-Spytałam.
-Może obejrzymy jakiś film? -Opowiedział pytaniem na pytanie.
-Eh. Musimy?-Spytałam z nadzieją, że wyjdziemy z domu, gdzieś do klubu.
-Albo po prostu idź spać?-Spytał z cwanym uśmieszkiem.
Jak on mnie wkurza.-Pomyślałam.
-To jaki film?-Spytałam z wymuszonym uśmiechem na twarzy a on się zaczął śmiać.
-Wybierz coś.-Powiedział i wskazał na szafkę z płytami.
-Co nie.-Powiedziałam.
-Szukaj, szukaj, a ja idę nalać nam picia.-Powiedział.
-Ale co chcesz?-Dodał.
-Mm. Piwo!-Krzyknęłam bo poszedł do kuchni.
-Czyli co?-Spytał, dobrze wiem, że usłyszał.
-Piwo, albo coś w tym stylu!!-Krzyknęłam głośniej, teraz nie mógł mi wmówić, że nie słyszał.
-18 jest?!-Spytał.
-Za niecały miesiąc.-Powiedziałam.
-No to za niecały miesiąc dostaniesz.-Powiedział.
-Pff. To co masz?-Powiedziałam wkurzona.
-Wodę, sok, sprite!-Krzyknął.
Czemu on tu nie przyjdzie, tylko się wydziera.?-Spytałam sama siebie.
-Sok!-Krzyknęłam po chwili namysłu.
Nie dostałam odpowiedzi wiec zaczęłam szukać jakiegoś filmu.
Obcy? Nie.
Dziewiąte wrota? Nie.
28 dni później? Raczej nie.
Annabelle? Nie może kiedy indziej.
Granice bólu? Nie za bardzo drastyczne.
Naznaczony? Nienarodzony? Nie, nie, nie.
Obecność? Oglądałam.
Co?! Co tu robi "Bezpieczna Przystań"? Przecież to babski film?- Pytałam się w myślach.
Przyszedł Jasiek, a ja pokazałam mu film.
-Kobieto ty chyba chora jesteś.-Powiedział i dziwnie się na mnie popatrzył, a ja się zaczęłam śmiać.
-Z czego się brechtasz?-Spytał.
-Z ciebie.-Powiedziałam, ale bardziej mnie to rozśmieszyło.
-Nie śmiej się tylko usiądź ja wybiorę film.
-Tylko nie horror.-Powiedziałam znudzona.
-Oj nie marudź, będę obok.-Powiedział i włączył film.
Przez cały film wtulałam się w Janka. Raczej mu się podobało bo odwzajemniał uścisk.
Po filmie, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.
Czas to nie kaseta magnetofonowa, którą można przesuwać w przód i w tył. -Paulo Coelho
Pisałyście, że tak jak było, było okey i, że się nie znacie, wiec postanowiłam, wam pokazać inny sposób. Dziękuję i proszę o komentarze, szczególnie jak proszę o pomoc.
-To co robimy?-Spytałam.
-Może obejrzymy jakiś film? -Opowiedział pytaniem na pytanie.
-Eh. Musimy?-Spytałam z nadzieją, że wyjdziemy z domu, gdzieś do klubu.
-Albo po prostu idź spać?-Spytał z cwanym uśmieszkiem.
Jak on mnie wkurza.-Pomyślałam.
-To jaki film?-Spytałam z wymuszonym uśmiechem na twarzy a on się zaczął śmiać.
-Wybierz coś.-Powiedział i wskazał na szafkę z płytami.
-Co nie.-Powiedziałam.
-Szukaj, szukaj, a ja idę nalać nam picia.-Powiedział.
-Ale co chcesz?-Dodał.
-Mm. Piwo!-Krzyknęłam bo poszedł do kuchni.
-Czyli co?-Spytał, dobrze wiem, że usłyszał.
-Piwo, albo coś w tym stylu!!-Krzyknęłam głośniej, teraz nie mógł mi wmówić, że nie słyszał.
-18 jest?!-Spytał.
-Za niecały miesiąc.-Powiedziałam.
-No to za niecały miesiąc dostaniesz.-Powiedział.
-Pff. To co masz?-Powiedziałam wkurzona.
-Wodę, sok, sprite!-Krzyknął.
Czemu on tu nie przyjdzie, tylko się wydziera.?-Spytałam sama siebie.
-Sok!-Krzyknęłam po chwili namysłu.
Nie dostałam odpowiedzi wiec zaczęłam szukać jakiegoś filmu.
Obcy? Nie.
Dziewiąte wrota? Nie.
28 dni później? Raczej nie.
Annabelle? Nie może kiedy indziej.
Granice bólu? Nie za bardzo drastyczne.
Naznaczony? Nienarodzony? Nie, nie, nie.
Obecność? Oglądałam.
Co?! Co tu robi "Bezpieczna Przystań"? Przecież to babski film?- Pytałam się w myślach.
Przyszedł Jasiek, a ja pokazałam mu film.
-Kobieto ty chyba chora jesteś.-Powiedział i dziwnie się na mnie popatrzył, a ja się zaczęłam śmiać.
-Z czego się brechtasz?-Spytał.
-Z ciebie.-Powiedziałam, ale bardziej mnie to rozśmieszyło.
-Nie śmiej się tylko usiądź ja wybiorę film.
-Tylko nie horror.-Powiedziałam znudzona.
-Oj nie marudź, będę obok.-Powiedział i włączył film.
Przez cały film wtulałam się w Janka. Raczej mu się podobało bo odwzajemniał uścisk.
Po filmie, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.
Czas to nie kaseta magnetofonowa, którą można przesuwać w przód i w tył. -Paulo Coelho
Pisałyście, że tak jak było, było okey i, że się nie znacie, wiec postanowiłam, wam pokazać inny sposób. Dziękuję i proszę o komentarze, szczególnie jak proszę o pomoc.

Super rozdział. Czekam na następne i życzę weny ^=^
OdpowiedzUsuńSuper rozdział *.* Jakie nudne rozdziały? Ja ich nie widzę ^^ Taki styl pisania zostaw :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na nexta :*
Zostawię. :) Dziękuję z całego serca, że komentujecie.
OdpowiedzUsuń