*Rozdział 11
-Nie ma cytatu. ;(
Obudziłam się z wielkim bólem głowy. Usiadłam na łóżku, przetarłam oczy i nie wiedziałam gdzie jestem.
-Kur*a gdzie ja jestem?!-Powiedziałam głośno sama do siebie.
-U mnie!-Krzyknął ktoś z innego pokoju.
-Jasiek?-Spytałam.
-Nie Harry Potter.-Powiedział wchodząc do pokoju.
-Wyjdź!-Krzyknęłam.
-Ale czemu, przecież tak ła...-Nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Wynocha!.-Powiedziałam.
-No przecież ...-Znowu mu przerwałam.
*Perspektywa Janka.
Obudziłem się o 9. Wstałem z łóżka, poszedłem obudzić Wiktorie, ale tak słodko spała, że poszedłem do kuchni. Siedziałem w kuchni patrząc się w okno i wpadłem na pewien pomysł. Zrobiłem naleśniki, miałem z tym mały kłopot. Zrobienie 10 naleśników zajęło mi 50 minut.
Dobrze, że ona śpi, bo dawno by umarła z głodu.-Pomyślałem.
Położyłem naleśniki na stole i zacząłem kierować się w stronę jej pokoju. Wchodząc po schodach usłyszałem.
-Kur*a gdzie ja jestem?!-Raczej kierowała te pytanie do siebie samej.
-U mnie!-Krzyknąłem, żeby usłyszała.
-Jasiek?!-Usłyszałem.
-Nie Harry Potter.-Powiedziałem wchodząc do pokoju.
Wow. Przy tym słońcu wygląda o wiele lepiej w ... -Moje przemyślenia przerwała Wiki.
-Wyjdź!-Krzyknęła, dobrze wiedziałem o co jej chodzi, ale chciałem jeszcze trochę popatrzeć.
-Ale czemu, przecież tak ła...-Nie dała mi dokończyć dokończyć.
-Wynocha!-Mówiąc to robiła się cała czerwona.
-No przecież ...-Znowu mi przerwała.
-Nie ma przecież, idź już.-Powiedziała.
-Pozwól mi jeszcze chwilkę zostać.-Powiedziałem robiąc minę zbitego szczeniaczka.
-A tak w ogóle, czemu ja jestem w samej bieliźnie?-Spytała zdziwiona.
-Nie pamiętam, abym się rozbierała.-Dodała, już wkurzona, a nie zdziwiona.
-No bo właściwie, to ja cie rozebrałem.-Powiedziałem drapiąc się po karku.
-Jakim prawem.-Powiedziała spokojnie, aż się zacząłem bać.
-No bo ten... ty przyszłaś do mnie z nocy mrucząc coś pod nosem, że ci nie wygodnie i zaczęłaś się rozbierać, nie mogłaś z ciągnąć spodni to ci pomogłem z resztą z koszulką też.
-Co?! Kłamiesz!-Powiedziała cała czerwona, tylko nie wiem czy ze złości czy wstydu.
-No ten, bo jeszcze...
-Co jeszcze?-Spytała zdziwiona.
-Chciałaś ściągnąć też bieliznę, ale jakoś ci wmówiłem, że nie trzeba i zaprowadziłem do łóżka.
Nastała chwila ciszy, trochę długa chwila.
-Jedno mnie zastanawia.-Przerwała ciszę.
-Co?-Zapytałem.
-Czemu nie skorzystałeś z tej okazji.-Powiedziała nieśmiało.
-Serio myślisz, że chce się tylko dobrać do twoich majtek?-Powiedziałem i dziwnie na nią popatrzyłem.
Moja mina mówiła sama za siebie.
-No ten... przepraszam.-Powiedziała skrępowana.
-Nic się nie stało, tylko mam nadziej, ze wszystko sobie wyjaśniliśmy.-Powiedziałem do dziewczyny.
-Nom mam nadzieje.- Nie odpowiedziałem tylko kiwnąłem głową na znak zgody.
-Zrobiłem co naleśniki.-Powiedziałem przyjaźnie.
-To idziemy.-Powiedziała radośnie.
Zjedliśmy śniadanie, obejrzeliśmy film , dziewczyna ubrała się i zaczęła się zbierać.
-Pa.-Powiedziała.
-Pa, pa tylko zadzwoń lub napisz jak będziesz w domu.-Powiedziałem a dziewczyna tylko pokiwała głową.
Poszedłem do kuchni, ale długo z nie posiedziałem. Zadzwonił dzwonek.
O pewnie czegoś zapomniała.-Pomyślałem.
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem chłopaków.
-Wejdźcie.-Powiedziałem.
-Musimy porozmawiać.-Powiedział Filip.
-Okey.-Powiedziałem łagodnie.
Poszliśmy na górę, a reszta została na dolę.
-Co jest.-Powiedziałem.
-Dlaczego...-Nie dałem mu dokończyć.
-Sorry, nie chciałem go tak poturbować, po prostu dobie...-Teraz on mi przerwał.
-Co kogo poturbowałeś!? -Wydarł się na mnie chłopak.
-To nie o tym chciałeś porozmawiać.-Zdziwiłem się.
-Kogo?-Powtórzył spokojnie.
-No nie ważne. -Powiedziałem.
-Ile razy mam powtarzać.!-Krzyknął na mnie Smavek.
-No ten...-Nie wiedziałem po powiedzieć.
-A wiec kogo?!-Spytał powstrzymując wściekłość.
-Mikołaja.- Powiedziałem niespokojnie.
-Co?!?-Spytał wkurzony.
-To co słyszałeś.-Powiedziałem zły.
-To dla tego napisał nam, że jest chory.
-Możliwe. -Powiedziałem jakby nigdy nic.
-Będziesz miał problemy.-Powiedział.
-Trudno.-Powiedziałem spokojnie.
-Trudno? Mogą cie wylać! Oszalałeś?!
-No trudno. Przecież nie zrobiłem tego bez powodu. Tylko nie wiem czy te wytłumaczenie coś pomoże.
-Co tu się dzieje.?- Spytał Adrian.
-Nic chodźmy już.-Powiedział spokojnie Filip.
-Okey.-Powiedział Adrian i spojrzał na mnie krzywo.
Czemu on mnie kryje?-Spytałem sam siebie.
Ludzie nie mam siły nawet szukać cytatu. Jestem chora, a i tak napisałam rozdział. Mam nadzieję, że to jakoś docenicie np. Zostawić komentarz, dać +1. Po prostu zostawić po sobie znak. Z góry dziękuję. Nawet wenę mam, ale nie mam siły pisać. Dziękuję, że czytacie. Kocham was.
Super rozdział. Zdrowiej i czekam na nexta. ^=^
OdpowiedzUsuńDziękuję za wszystko.
OdpowiedzUsuń