poniedziałek, 1 czerwca 2015

*Rozdział 11
-Nie ma cytatu. ;(


Obudziłam się z wielkim bólem głowy.  Usiadłam na łóżku, przetarłam oczy i nie wiedziałam gdzie jestem.

-Kur*a gdzie ja jestem?!-Powiedziałam głośno sama do siebie.

-U mnie!-Krzyknął ktoś z innego pokoju.

-Jasiek?-Spytałam.

-Nie Harry Potter.-Powiedział wchodząc do pokoju.

-Wyjdź!-Krzyknęłam.

-Ale czemu, przecież tak ła...-Nie pozwoliłam mu dokończyć.

-Wynocha!.-Powiedziałam.

-No przecież ...-Znowu mu przerwałam.

*Perspektywa Janka.

Obudziłem się o 9. Wstałem z łóżka, poszedłem obudzić Wiktorie, ale tak słodko spała, że poszedłem do kuchni. Siedziałem w kuchni patrząc się w okno i wpadłem na pewien pomysł. Zrobiłem naleśniki, miałem z tym mały kłopot. Zrobienie 10 naleśników zajęło mi 50 minut.

Dobrze, że ona śpi, bo dawno by umarła z głodu.-Pomyślałem.

Położyłem naleśniki na stole i zacząłem kierować się w stronę jej pokoju. Wchodząc po schodach usłyszałem.

-Kur*a gdzie ja jestem?!-Raczej kierowała te pytanie do siebie samej.

-U mnie!-Krzyknąłem, żeby usłyszała.

-Jasiek?!-Usłyszałem.

-Nie Harry Potter.-Powiedziałem wchodząc do pokoju.

Wow. Przy tym słońcu wygląda o wiele lepiej w ... -Moje przemyślenia przerwała Wiki.

-Wyjdź!-Krzyknęła, dobrze wiedziałem o co jej chodzi, ale chciałem jeszcze trochę popatrzeć.

-Ale czemu, przecież tak ła...-Nie dała mi dokończyć dokończyć.

-Wynocha!-Mówiąc to robiła się cała czerwona.

-No przecież ...-Znowu mi przerwała.

-Nie ma przecież, idź już.-Powiedziała.

-Pozwól mi jeszcze chwilkę zostać.-Powiedziałem robiąc minę zbitego szczeniaczka.

-A tak w ogóle, czemu ja jestem w samej bieliźnie?-Spytała zdziwiona.

-Nie pamiętam, abym się rozbierała.-Dodała, już wkurzona, a nie zdziwiona.

-No bo właściwie, to ja cie rozebrałem.-Powiedziałem drapiąc się po karku.

-Jakim prawem.-Powiedziała spokojnie, aż się zacząłem bać.

-No bo ten... ty przyszłaś do mnie z nocy mrucząc coś pod nosem, że ci nie wygodnie i zaczęłaś się rozbierać, nie mogłaś z ciągnąć spodni to ci pomogłem z resztą z koszulką też.

-Co?! Kłamiesz!-Powiedziała cała czerwona, tylko nie wiem czy ze złości czy wstydu.

-No ten, bo jeszcze...

-Co jeszcze?-Spytała zdziwiona.

-Chciałaś ściągnąć też bieliznę, ale jakoś ci wmówiłem, że nie trzeba i zaprowadziłem do łóżka.

Nastała chwila ciszy, trochę długa chwila.

-Jedno mnie zastanawia.-Przerwała ciszę.

-Co?-Zapytałem.

-Czemu nie skorzystałeś z tej okazji.-Powiedziała nieśmiało.

-Serio myślisz, że chce się tylko dobrać do twoich majtek?-Powiedziałem i dziwnie na nią popatrzyłem.

Moja mina mówiła sama za siebie.

-No ten... przepraszam.-Powiedziała skrępowana.

-Nic się nie stało, tylko mam nadziej, ze wszystko sobie wyjaśniliśmy.-Powiedziałem do dziewczyny.

-Nom mam nadzieje.- Nie odpowiedziałem tylko kiwnąłem głową na znak zgody.

-Zrobiłem co naleśniki.-Powiedziałem przyjaźnie.

-To idziemy.-Powiedziała radośnie.

Zjedliśmy śniadanie, obejrzeliśmy film , dziewczyna ubrała się i   zaczęła się zbierać.

-Pa.-Powiedziała.

-Pa, pa tylko zadzwoń lub napisz jak będziesz w domu.-Powiedziałem a dziewczyna tylko pokiwała głową.

Poszedłem do kuchni, ale długo z nie posiedziałem. Zadzwonił dzwonek.

O pewnie czegoś zapomniała.-Pomyślałem.

Otworzyłem drzwi i zobaczyłem chłopaków.

-Wejdźcie.-Powiedziałem.

-Musimy porozmawiać.-Powiedział Filip.

-Okey.-Powiedziałem łagodnie.

Poszliśmy na górę, a reszta została na dolę.

-Co jest.-Powiedziałem.

-Dlaczego...-Nie dałem mu dokończyć.

-Sorry,  nie chciałem go tak poturbować, po prostu dobie...-Teraz on mi przerwał.

-Co kogo poturbowałeś!? -Wydarł się na mnie chłopak.

-To nie o tym chciałeś porozmawiać.-Zdziwiłem się.

-Kogo?-Powtórzył spokojnie.

-No nie ważne. -Powiedziałem.

-Ile razy mam powtarzać.!-Krzyknął na mnie Smavek.

-No ten...-Nie wiedziałem po powiedzieć.

-A wiec kogo?!-Spytał powstrzymując wściekłość.

-Mikołaja.- Powiedziałem niespokojnie.

-Co?!?-Spytał wkurzony.

-To co słyszałeś.-Powiedziałem zły.

-To dla tego napisał nam,  że jest chory.

-Możliwe. -Powiedziałem jakby nigdy nic.

-Będziesz miał problemy.-Powiedział.

-Trudno.-Powiedziałem spokojnie.

-Trudno? Mogą cie wylać! Oszalałeś?!

-No trudno. Przecież nie zrobiłem tego bez powodu. Tylko nie wiem  czy te wytłumaczenie coś pomoże.

-Co tu się dzieje.?- Spytał Adrian.

-Nic chodźmy już.-Powiedział spokojnie Filip.

-Okey.-Powiedział Adrian i spojrzał na mnie krzywo.

Czemu on mnie kryje?-Spytałem sam siebie.


Ludzie nie mam siły nawet szukać cytatu. Jestem chora,  a i tak napisałam rozdział. Mam nadzieję,  że to jakoś docenicie np. Zostawić komentarz, dać +1. Po prostu zostawić po sobie znak. Z góry dziękuję. Nawet wenę mam, ale nie mam siły pisać. Dziękuję, że czytacie. Kocham was. 

2 komentarze: