*Rozdział 24
*Perspektywa Wiktorii
Wstałam, ubrałam się w mój piękny komplet, umyłam zęby, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z domu. Koło przystanku autobusowego znowu patrzyła się na mnie ta dziewczyna, zaczynała zbliżać się w moją stronę, ale z za rogu wyskoczyła Hania.
-O cześć.-Powiedziałam.
-Przygotowana?-Spytała.
-Na co?
-Na pierwszy dzień w szkole.
-Ah tak. No nie do końca boje się, że nikt mnie nie polubi.-Powiedziałam smutna.
-Polubi, polubi tylko bądź sobą.-Powiedziała i nadjechał autobus.
Weszliśmy do autobusu i zaczęłyśmy gadać, Hania nie zna się na modzie, na ciuchach, kosmetykach. Więc gadałyśmy o szkolę i o naszych zainteresowaniach. Wysiedliśmy z autobusu i poszliśmy do szkoły.
-Jaki masz numerek?-Spytała.
-Czego?-Odpowiedziałąm pytaniem.
-Szafki.
-Nie zapomniałam się spytać.-Powiedziałam.
-Teraz już nie zdążymy, pójdziemy dowiedzieć się potem.
Oki.-Powiedziałam.
Poszłyśmy na sale, w której czekała na nas pani. Kazała nam zająć miejsca , Usiadłam z Hanią w pierwszym rzędzie koło okna, Przed naszą ławką stało biurko pani.
-Dzień Dobry.-Powiedziała nauczycielka.
-Dzień Dobry.-Przywitaliśmy się z panią.
-Wiktorio przedstaw się kolegom z klasy.-Powiedziała nauczycielka.
Na początku się przestraszyłam, ale wstałam z ławki, podeszłam pod tablice, spojrzałam na osoby siedzące przede mną i przełknęłam głośno ślinę.
-Cześć, nazywam się Wiktoria Jarząbek, przeprowadziłam się z Wrocławia.
-Dobrze, wystarczy. Mam nadzieję, że przywitacie ją ciepło.-Powiedziała wychowawczyni.
Usiadłam i zaczęła się lekcja.
*Perspektywa Janka.
-Jaką mamy następną lekcje?.-Spytał Smav.
-Fizyka.-Odpowiedziałem.
-No to się zdrzemnę.-Powiedziałem ziewając.
-Cicho!-Krzyknęła Matematyczka.
-Boże co ona się tak drze.-Szepnął Kiślu.
-Kisieliński do gabinetu dyrektora!-Krzyknęła nauczycielka.
-No to se załatwiłeś.-Powiedziałem.
-Florian nie będzie zadowolony.-Powiedział Smav.
-I mamusia też.-Zaśmiał się Maciek.
-Janek, Maciek, Filip do dyrektora.-Powiedziała pani.
-To ja nie muszę?-Spytał Kiśłu.
-Nie denerwuj mnie!-Krzyknęła pani, a my uciekliśmy z klasy.
Puk, puk...
-Proszę.-Powiedział Dyrektor.
-Dzień Dobry.-Odpowiedzieliśmy chórem.
-O moi stali goście.-Zaśmiał się dyrektor.
-Tak niestety.-Powiedziałem.
-Pani Nowak?-Spytał dyrektor.
-Tak.-Odpowiedziałem krótko.
-Idźcie, ale powoli. Jak coś to rozmawialiśmy.-Powiedział dyrektor.
-Do widzenia.-Powiedzieliśmy.
Zamknęliśmy drzwi i powolnym krokiem zbliżaliśmy się do sali. Weszliśmy do klasy, przeprosiliśmy za zachowanie i usiedliśmy do ławki. Zapisaliśmy to co było na tablicy i zadzwonił dzwonek.
-Jest.-Krzyknął Kiślu.
-I co wam mądrego powiedział dyrektor?-Spytał Thor.
-Że mamy iść, ale powoli, żeby pani się nie skapnęła, że nie rozmawialiśmy.
-Wy to macie farta.-Powiedział Thor.
Przepraszam, że tak długo nie pisałam. Miałam anginę i w ogóle nie chciało mi się pisać (na klawiaturze), strasznie męczył mnie ten wysiłek. Dziś zostałam chamsko wrzucona do basenu z zimną wodą. Pozdrawiam kochani. Mam nadzieję, ze dużo was nie ubędzie.
Superr ^-^. Czekam na next'a :D.
OdpowiedzUsuńHahaha co za rozmowa z dyrektorem haha 😂 czekam na next
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Mają spoko dyrektora hehe, czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńJest, ale marny. Bede poprawiać.
OdpowiedzUsuń