środa, 3 czerwca 2015

Rozdział 13
-Ciąża

Są słowa których mówić nie należy takie, których się nie zdradza, których głębi nic nie zrani, nie pogubi, nie postrada. A więc powiem prosto z mostu. Bo ja wiem, zrozumiecie przecież. Ja dziękuję Wam po prostu za to, że naprawdę jesteście.

Dziękuję Wam za 1021 wyświetleń jesteście MEGA. Spodziewałam się, że jeden post będzie miał z 5-8 wyświetleń, a mają po 30-40 nawet wiej. Jestem z was dumna. 

  • Postanowiłam napisać 10 faktów o mnie. 

  1. Mam na imię Wiktoria (Ale to już chyba wiecie);
  2. Kowalska to nazwisko rodowe mojej mamy;
  3. Mam 14 lat;
  4. Urodziny obchodzę 22. Maja.
  5. Mam starszą siostrę i młodszego brata. 
  6. Mam psa (suczkę), wabi się "Fifi".  (Kiedyś była tak bajka "Fifi Niezapominajka" i z tond wzięło się jej imię);
  7. Mieszkam w województwie Zachodnio-Pomorskim;
  8. Mam uczulenie na oliwike dla dzieci, właśnie dziś samego rana się dowiedziałam, że mam ją od najmłodszych lat, a moja mam zapomniała mnie uprzedzić, przed tym jak przyniosła ją od babci dla mnie. (Mam uczulenie na tą konkretną z jednej firmy);
  9. Przez pierwsze dni choroby, nie mogę się nawet ruszać, potem jest lepiej, jakoś funkcjonuje, a wtedy moja rodzicielka uważa, że cała choroba była udawana;
  10. Moim ulubionym YouTube`rem jest JDabrowsky, jest dla mnie wielkim autorytetem.
Trochę przy nudziłam, wiec teraz zapraszam do czytania.

-Ja jestem w ciąży.-Powiedziała po czym się rozpłakała.

-Co z kim?-Spytałam przerażona.

-Nie, nie mogę ci powiedzieć.-Powiedziała i zaczęła krztusić się łzami.

-No, bobrze jak będziesz gotowa to mi powiesza, a teraz nie płacz.-Powiedziałam po chwili namysłu.

-Jak mam nie płakać, jak zawiodłam moją przyjaciółkę, w sumie byłą przyjaciółkę bo nie chce się ze mną już przyjaźnić. On jak tylko się dowie to mnie zostawi, mama wyrzuci mnie z domu, a babcia to chyba umrze na zawał. Bo już nie chcesz się już ze mną przyjaźnić?-Mówiła tak szybko i niewyraźnie, że ledwo coś zrozumiałam.

-Pewnie, że chce. Nie płacz już Ancia. No nie płacz.-Mówiłam do koleżanki.

-Na prawdę? Boże nie wiesz jak się ciesze!-Krzyknęła.

-Miło mi Wiktoria.-Powiedziałam.

-Co? Przecież wiem jak się nazywasz.-Powiedziała zdziwiona.

-No ja już też wiem jak się nazywasz. Miło cię poznać Boziu.-Powiedziałam, a dziewczyna zaczęła się śmiać.

-Wiesz co?-Spytała.

-Skąd mam wiedzieć?-Spytałam robiąc dziwną minę, żeby Anka zaczęła się jeszcze bardziej śmiać.

-Hahah. Jedynie mój pradziadek będzie szczęśliwy, że urodzę, bo będzie miał prawnuka.-Powiedziała nadal się śmiejąc.

-Posłuchamy muzyki?-Spytałam.

-Jasne.-Powiedział Ania i włączyła laptop..

-Ja idę po picie.-Powiedziałam.

-Okey.-Rzuciła krótko.

Zeszłam po schodach do kuchni i zastałam mamę. Nie odzywała się tylko śledziła wzrokiem, każdy mój ruch.

Mamo co się tak na mnie patrzysz jak na idiotkę?-Pytałam się w myśli.-A no tak przecież nią jestem.

Wzięłam dwie szklanki, sok pomarańczowy, położyłam ja na stolę i zaczęłam szukać czegoś na przekąskę. 

-Kochanie pogodziłaś się z Anią.-Spytała ni z gruszki, ni z pietruszki.

-Tak.-Odpowiedziałam na jej niespodziewane pytanie.

-Nawet nie wiesz jak się cieszę.-Powiedziała i mnie przytuliła.

-Wiem, wiem idę bo Anka mi komputer popsuje.

-Okey, jak coś jestem na dolę z tatą.-Powiedziała i zaczęła się oddalać.

-Yhy.

Znalazłam to co szukałam, wzięłam wszystko i poszłam do pokoju. Zobaczyłam tam Ankę grzebiącą w moim laptopie.

-Co przeglądasz?-Spytałam.

-Besty.

-A to co włączasz coś?-Spytałam.

-Tak, tylko nie wiem co.-Odpowiedziałam.

-Bad Romance.-Podsunęłam pomysł.

Nie odpowiedziała tylko włączyła. Pod koniec zaczęłyśmy śpiewać.
Rah-rah-ah-ah-ah-ah!
Roma-roma-mamaa!
Ga-ga-ooh-la-la!
Want your bad romance

Walk, walk fashion baby
Work it
Jestem wolną dzi*ką skarbię.

Walk, walk fashion baby
Work it
Jestem wolną dzi*ką skarbię.

Walk, walk fashion baby
Work it
Jestem wolną dzi*ką skarbię. 

Walk, walk passion baby
Work it
Jestem wolną dzi*ką skarbię.

I want your love and
I want your revenge
I want your love
I don't wanna be friends

Zawszę  "Move that bitch crazy " po polsku, nie wiem takie przyzwyczajenie.

-Ej może wejdziemy na iSing?-Spytała Anka.

-Świetny pomysł, Włączaj.-Powiedziałam entuzjastycznie.

Włączyliśmy i zaczęłyśmy śpiewać.


Ja:  Idąc sama w szarej mgle w głowie stos myśli nazbierałam je
Spacerując, wspominam wiele chwil
Które jednym gestem odebrano mi
Drogę tą, bardzo dobrze znam
To moje miejsce by porzucić żal
Słowo ''nie'', nagle zmienia sens
Odwracam się od przeszłości nie ma mnie

Razem:   Jedna chwila jedno słowo
Stale ten sam dźwięk
Mam przed sobą drogę podczas której
Muszę wyznaczyć cel

Anka:  Jedna szansa jedno miejsce
Jeden mały błąd
Wbrew pozorom nieustannie, myślę jak uciec stąd   
Droga która ciągnie się przez cały czas
Ukazuje poświęcenie
Które czeka nas
Te same trasy, lecz ciągle inny plan
Idę by dotrzeć tam znajdę nowy start

Śpiewałyśmy tak do 21. Nie chciałyśmy kończyć, wiec ubłagałyśmy rodziców, żeby Ania u mnie spała. Moja mama od razu się zgodziła, mamę Anki musiałyśmy troszkę poprosić, ale mimo wszystko się udało. Poszłyśmy szybko do Anki się spakować i wróciłyśmy do domu. Zjadłyśmy kolację i po kolei zajęłyśmy łazienkę. Po wyjściu z łazienki Anka przeglądała Facebooka. Nie chciałam jej przeszkadzać, wiec położyłam się na łóżku i włączyłam telefon weszłam na Instagram`a, zaczęłam przeglądać zdjęcia i filmy, niechcący w filmie włączyłam głos a Anna podskoczyła. 

-Ile już tak leżysz?-Spytała.

-Z 30 minut.

-Czemu nie powiedziałaś?-Spytała.

-Nie chciałam ci przeszkadzać.

-Co robimy?

-Nie wiem.

-Szkoda, że już jest cisza nocna a my wyjemy jak syreny.-Powiedziała i wybuchnęłyśmy śmiechem. 

-Szkoda.-Wydusiłam przez śmiech.

-Oglądamy film!-Krzyknęła, to nie brzmiało jak pytanie.

-No dobra.-Powiedziałam.

-To nie było pytanie, to był rozkaz.-Powiedziała i znowu zaczęłyśmy się śmiać.

-Dziewczynki ciszej!-Usłyszeliśmy cichy krzyk mojej mamy.

-Okey!-Krzyknęłam.

Włączyłyśmy film "Randka z Gwiazdą" już na początku filmu zasnęłyśmy.

Wstałam o 13, odrazu obudziłam Anne. Obejrzeliśmy film i siedziałyśmy na łóżku.

-Aniu, Adrian oddał mi kasę za stare ubrania  idziemy na zakupy?-Spytałam.

-Nie wiem czy mama da mi kasę, wiesz jestem w ciąży i muszę oszczędzać.-Powiedziała.

-No to ja stawiam.-Powiedziałam.

-Nie mogę się zgodzić.-Powiedziała.

-Ależ możesz, w końcu przydadzą ci się luźniejsze ciuchy.-Powiedziałam z uśmiechem.

-Zostaniesz chrzestną?-Spytała a ja zaniemówiłam.

-Zostaniesz? Wiem, że to duży obowiązek, ale nie ma na świecie lepszej osoby niż ty.-Powiedziała.

-Nie słódź mi tak. No zostanę. To tym bardziej musimy iść na zakupy.-Powiedziałam.

-Ale jej, albo jego nie moją.-Zaśmiała się.

-No niby tak, ale muszę mu pomagać i musi być jej/jemu wygodnie w brzuchu nie może go nic uciskać.-Powiedziałam.

-Nie marudź idź się szykuj masz 15 potem ja wchodzę do łazienki.

Poszłyśmy do galerii. Po 3 godzinach Anka naglę zapytała.

-A tak w ogóle gdzie jest twój brat?-Spytała.

-Nie wiem, po tym jak mnie uderzył i przyłapali nas rodzice zniknął.-Powiedziałam, ale Anka nic już nie mówiła.

Po zakupach rozeszłyśmy się po domach. Ustaliłyśmy, że Ania za tydzień powie rodzicom.

Nie bój się...os­woję Cię. Po­każę Ci swój świat, za­baw i pełen barw...
Zat­rzy­maj się i swoją dłoń po­daj mi. Przez życie ra­zem możemy już iść. -
Ciąża

Przepraszam, ale jak już pisałam dowiedziałam się, że mam uczulenie, będę szła do lekarza, ale jeszcze muszę posprzątać, bo przyjeżdża do mnie rodzina, a byłam chora wiec jakoś nie mialam ochoty zbytnio sprzątać. Jeszcze raz dziękuję za tyle wyświetleń.


3 komentarze: