Powiedziałam
*Perspektywa Ani.
Wróciłam od Wiktorii. Przechodząc przez próg przełknęłam głośno ślinę. Bałam się powiedzieć mamie o "niespodziance". Zdjęłam buty i kurtkę, po czym pokierowałam się do swojego pokoju. Zdziwiłam się bo nikogo w nim nie zastałam. Z szafy wyciągnęłam czystą bieliznę i piżamę. Poszłam do łazienki i wzięłam długą odprężającą kąpiel. Po wyjściu z wanny przebrałam się w przyszykowane ubrania. Wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę łóżka, na którym leżał telefon. Wzięłam go i napisałam sms.
Do Wikula: Zmotywuj mnie jakoś bo się boję zejść na dół powiedzieć mamie.
Odłożyłam telefon i włączyłam laptopa. Włączyłam piosenkę, która zawsze mi pomagała w trudnych sprawach.
Czuję Twój smak słyszę jak Ci bije serce
Czujesz mój dotyk i to serce mówi jeszcze
Już teraz wiem za czym tak naprawdę tęsknię
Znów jesteś ze mną Boże nie chcę nic więcej
Podśpiewywałam sobie kiedy usłyszałam dźwięk dochodzący z mojego telefonu.
Od Wikula: Nie możesz się bać bo będziemy na tyle silni, na ile będziemy zjednoczeni, i na tyle słabi, na ile będziemy podzieleni, a wiec ty musisz zjednoczyć się z mamą.
Do Wikula: Ale jak ja mam to zrobić?
Od Wikula: Po postu musi to zrozumieć jak nie to przyjdź do mnie na noc.
Do Wikula: Jesteś kochana. Pa pa jak coś będę pisać.
Odłożyłam telefon, założyłam kapcie i zeszłam na dół. W kuchni zastałam mamę i Mikołaja. Usiadłam na przeciwko nich na krześle i podkuliłam nogi, przyciągając kolana do czoła.
-Coś się stało?-Spytała moja rodzicielka.
-Tak.-Powiedziałam szlochając.
-Nie płacz.-Powiedział Mikołaj.
-Ale..-Powiedziałam szlochając.
-Nie płacz kotku, powiedz co się stało, my zawszę będziemy z tobą.-Powiedziała mama.
-Na pewno?-Spytałam krztusząc się przez łzy.
-Na pewno.-Odpowiedzieli oboje, na co się lekko uśmiechnęłam.
-No bo ja...-Przerwałam, ocierając łzę.
-Ja zaszłam w ciąże.-Powiedziałam.
-Co?!-Krzyknęła moja mama,
-Uff.-Powiedział w tym samym momencie Mikołaj.
-Jak to uf? Twoja siostra jest w ciąży, a ty zwykłe uf?-Spytała zdziwiona.
-No tak, ja już wiedziałem tydzień temu, myślałem, że coś się stało z dzieckiem.-Powiedział spokojnie Mikołaj.\
-Co wiedziałeś a mi nie powiedziałeś?!-Spytała wkurzona.
-No tak.
-Jak mogliście!?-Krzyknęła moja mama.
W tej chwili do salonu wszedł mój tata.
-Co tu się dzieje?-Spytał zły.
-Anka jest w ciąży.-Powiedziała z wyrzutami moja mama.
-Od początku nie podobał mi się ten chłopak.-Rzucił ojciec.
-Odczep się od niego!-Krzyknęłam.
-Odczepić się od niego? Tak? Po tym co ci zrobił?-Powiedział groźnie.
-Tak odczep się to też moja wina powinnam uważać.-Powiedziałam pewna siebie, ale w środku cała się trzęsłam.
-Uważaj sobie. Zabraniam ci się z nim zadawać. A pewnie jak się tylko dowie to cię zostawi i będziesz miała dziecko na utrzymaniu.-Powiedział mój tata z wyższością.
-Skąd ty możesz coś o nim wiedzieć? Nigdy nie ma cie w domu, a jak jesteś to tylko kłócisz się z mamą, albo siedzisz i nic nie robisz.-Powiedział z pretensjami Mikołaj.
-Jak ty się do mnie odzywasz!?-Krzyknął do Mikołaja ojciec.
-Tak jak na to zasługujesz.-Powiedział Mikołaj i wskazał ręką na drzwi.
-Do puki nie przyjechałeś smarkaczu to było wszystko dobrze.-Powiedział unosząc się tata, a ja się popłakałam.
-Darek skończ!-Krzyknęła pierwszy raz w życiu na swojego męża.
-Co?-Spytał zdziwiony.
-To co słyszałeś, a teraz daj nam porozmawiać w Anką.-Powiedziała wkurzona.
-Nie będziemy z nią rozmawiać. Chciała zostać dzwi*ą to nią została,-Powiedział, a ja się rozpłakałam jeszcze bardziej.
-Ale Aniu jak to się stało?-Spytała moja mama.
-A nie wiesz jak się dzieci robi?!-Krzyknęłam z pretensjami i pobiegłam do pokoju.
Po chwili przybiegła moja mama, najpierw wydzierając się na ojca.
-Aniu proszę nie płacz.-Powiedziała moja mama.
-Ale jak mam nie płakać jak nie skończyłam szkoły, a już będę miała dziecko?-Spytałam rozżalona.
-Kochanie pójdziesz prywatnie, z dzieckiem ci pomogę, nie bój się jakoś się ułoży.Pocieszała mnie mama.
-A jak nie? Jak on nie będzie chciał dziecka?-Spytałam.
-To ty mu jeszcze nic nie mówiłaś?-Spytała zdziwiona.
-No jakoś nie było okazji.-Powiedziałam smutna.
-No, a chociaż Wiktorii powiedziałaś?-Spytała moja mama.
-No tak, ale nie wszystko.-Powiedziałam smutna.
-To musisz jej to wytłumaczyć do końca.-Powiedziała.
-Ja idę spać. Dobranoc.-Powiedziałam, a moja rodzicielka wyszła.
Położyłam się i od razu zasnęłam.
*Perspektywa Wiktorii.
Wstałam o 7 i uświadomiłam sobie , że to ostatni dzień wakacji. Wzięłam telefon z szafki i napisałam do Ani sms.
Do Aniulka: Hej. Dziś ostatni dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego, wiec może się gdzieś przejdziemy?
Od Aniulka: Oczywiście. O 12:30?
Do Aniulka: Jasne. U mnie.
Napisałam, ustawiłam budzik na 11:30 i położyłam się spać.
Obudził mnie budzik, wzięłam wybrane ciuchy i pokierowałam się do łazienki. Wzięłam krótki, ale relaksacyjny prysznic, potem ubrałam się w przyszykowany strój.
-Nie możliwe-Powiedziała zszokowana.
-Tak mamy stratę o 10 tysięcy złotych w firmie-Powiedział.
-Kur*a. Dobrze ja pojutrze to naprawie.-Powiedziała.
-Dobrze, pani jest szefem.-Powiedział i się rozłączył.
-Dziewczynki idę się położyć.-Powiedziała.
-Dobrze.-Odpowiedziałyśmy..
-Co się stało twojej mamie?-Spytała cicho.
-To wszystko, przez Adriana. Moja mama powoli się załamuję.-Powiedziałam.
-Jejku Wiktoria, współczuję.-Powiedziała smutna.
-Jak tak dalej pójdzie, cała firma zbankrutuje.-Powiedziałam załamana.
-Współczuję ci, ale tak jak twoja mama mówiła naprawi wszystko, a my chodźmy się bawić.-Powiedziała Anka.
-No dobrze, chodźmy.-Powiedziałam i weszłyśmy po schodach do mojego pokoju.
-Już jutro, do szkoły.-Powiedziała znudzona Anna.
-No.-Odpowiedziałam tak samo znudzona.
-Chodźmy na miasto.-Powiedziała Ania.
-No to dobry pomysł.-Odpowiedziałam.
Ubrałam buty i poszłyśmy na miasto.
Dzień, w którym zaczynamy martwić się o przyszłość, jest dniem końca naszego dzieciństwa. - Patrick Rothfuss
Mam nadzieję, że w wakacje was przybędzie. <3
-Aniu proszę nie płacz.-Powiedziała moja mama.
-Ale jak mam nie płakać jak nie skończyłam szkoły, a już będę miała dziecko?-Spytałam rozżalona.
-Kochanie pójdziesz prywatnie, z dzieckiem ci pomogę, nie bój się jakoś się ułoży.Pocieszała mnie mama.
-A jak nie? Jak on nie będzie chciał dziecka?-Spytałam.
-To ty mu jeszcze nic nie mówiłaś?-Spytała zdziwiona.
-No jakoś nie było okazji.-Powiedziałam smutna.
-No, a chociaż Wiktorii powiedziałaś?-Spytała moja mama.
-No tak, ale nie wszystko.-Powiedziałam smutna.
-To musisz jej to wytłumaczyć do końca.-Powiedziała.
-Ja idę spać. Dobranoc.-Powiedziałam, a moja rodzicielka wyszła.
Położyłam się i od razu zasnęłam.
*Perspektywa Wiktorii.
Wstałam o 7 i uświadomiłam sobie , że to ostatni dzień wakacji. Wzięłam telefon z szafki i napisałam do Ani sms.
Do Aniulka: Hej. Dziś ostatni dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego, wiec może się gdzieś przejdziemy?
Od Aniulka: Oczywiście. O 12:30?
Do Aniulka: Jasne. U mnie.
Napisałam, ustawiłam budzik na 11:30 i położyłam się spać.
Obudził mnie budzik, wzięłam wybrane ciuchy i pokierowałam się do łazienki. Wzięłam krótki, ale relaksacyjny prysznic, potem ubrałam się w przyszykowany strój.
Potem zrobiłam lekki makijaż i poszłam do kuchni na śniadanie.
-Cześć mamo. A ty nie w pracy?-Spytałam.
-Nie. Nie mogę się skupić, martwię się o Adriana.-Powiedziała.
-Ja też, ale trzeba jakoś funkcjonować.-Powiedziałam przytulając ją.
-No niby tak, niby tak.-Powiedziała.
Ktoś zapukał do drzwi.
-Otworze.-Powiedziałam.
Otworzyłam i zobaczyłam Anie.
-Cześć.
-Wejdź.-Powiedziałam i wpuściłam koleżankę.
-Dzień Dobry.-Powiedziała do mojej mamy.
-Cześć Aniu.-Przywitała ją ciepło moja rodzicielka.
Naglę zadzwonił telefon.
-Hallo.-Powiedziała moja mama.
-Pani Sylwio.-Powiedział jakiś pan.
-Tak?-Spytała do telefonu.
-Pomyliła pani bardzo ważne papiery.-Powiedział ktoś w telefonie.
-Nie możliwe-Powiedziała zszokowana.
-Tak mamy stratę o 10 tysięcy złotych w firmie-Powiedział.
-Kur*a. Dobrze ja pojutrze to naprawie.-Powiedziała.
-Dobrze, pani jest szefem.-Powiedział i się rozłączył.
-Dziewczynki idę się położyć.-Powiedziała.
-Dobrze.-Odpowiedziałyśmy..
-Co się stało twojej mamie?-Spytała cicho.
-To wszystko, przez Adriana. Moja mama powoli się załamuję.-Powiedziałam.
-Jejku Wiktoria, współczuję.-Powiedziała smutna.
-Jak tak dalej pójdzie, cała firma zbankrutuje.-Powiedziałam załamana.
-Współczuję ci, ale tak jak twoja mama mówiła naprawi wszystko, a my chodźmy się bawić.-Powiedziała Anka.
-No dobrze, chodźmy.-Powiedziałam i weszłyśmy po schodach do mojego pokoju.
-Już jutro, do szkoły.-Powiedziała znudzona Anna.
-No.-Odpowiedziałam tak samo znudzona.
-Chodźmy na miasto.-Powiedziała Ania.
-No to dobry pomysł.-Odpowiedziałam.
Ubrałam buty i poszłyśmy na miasto.
Dzień, w którym zaczynamy martwić się o przyszłość, jest dniem końca naszego dzieciństwa. - Patrick Rothfuss
Mam nadzieję, że w wakacje was przybędzie. <3

Super rozdział. Czekam na nexta. ^^
OdpowiedzUsuńSuper rozdział kiedy next?
OdpowiedzUsuńDzisiaj.
OdpowiedzUsuń