wtorek, 2 czerwca 2015

*Rozdział 12


Poszliśmy do salonu. Czekał tam cały zespół, no prawie cały bo nie było Mikołaja.

-Chłopaki.-Powiedział Adrian.

-Co jest stary?-Spytał Rembol.

-Mikołaja ktoś pobił.-Oznajmił Adi.

-Co?!-Krzyknął Rembol, Thor i LeStefan.

-Niestety.-Powiedział Adrian.

-To żmijki?-Spytał Kiślu.

-Nie wiem, nie chce nikomu powiedzieć.

-To nie żmijki.-Oznajmiłem.

-Skąd wiesz?-Spytali.

-Ja to zrobiłem.-Powiedziałem ze spuszczoną głową.

-Co?!-Krzyknął głośno Rafał, aż mu kiełbasa wypadła z buzi.

-Fuu, Kiślu!-Krzyknął Filip.

-Sorry no.-Powiedział Kiślu.

-Ale stary będziesz miał problemy.-Powiedział Maciek.

-Wiem ...-Powiedziałem, lecz nie było mi dane dokończyć.

-To nie jego wina.-Przerwał mi Smav.

-Jak nie jego wina.-Powiedział zdziwiony Adrian.

-Ja mu kazałem.-Powiedział Smavek.

-Filip przecież wiesz, że to nie prawda!-Powiedziałem wkurzony, nie chce, żeby prze zemnie miał kłopoty.

-Daruj sobie Janek ja cie do tego namówiłem.-Powiedział Filip.

Nie wiedziałem co powiedzieć, wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem do Skkf`a.

-Co jest?-Spytał szef.

-Niechcący zmasakrowałem Mikołaja.-Powiedziałem.

-Co?! Jak niechcący?!-Krzyknął do słuchawki.

-No tak pobiłem go, ale chcący. Musiałem mu przyj*bać, nie miałem innego wyjścia. Rzucał się, nie mogłem narażać na niebezpieczeństwo innych osób.-Powiedziałem, a wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć.

-Jakich innym osób?-Spytał zdziwiony Eskacz.

-Jednej osoby.-Powiedziałem po chwili.

-Kogo?-Spytał.

-Dane poufne.-Powiedziałem.

-Janek, kto to był?!-Spytał wściekły.

-Nie mogę powiedzieć.-Odpowiedziałem.

-Nie żartuj ze mnie!-Krzyknął Florian.

-Nie.-Powiedziałem spokojnie.

-Jan.

-Nie to jest niebezpieczne, nie chcę, żeby jej się coś stało.-Powiedziałem wkurzony.

-Czyli to dziewczyna.-Powiedział Eskacz.

-Masz mnie!-Krzyknąłem wkur*iony.

-Ej uspokój się.-Powiedział.-Przyjedź do mnie jutro z samego rana.

-Po co?!-Spytałem zły.

-Bo inaczej będziesz miął przerąbane.-Powiedział i się rozłączył.

Dopiero teraz poczułem wzrok wszystkich na moim ciele.

-Ejj.-Pomknął Kiślu.

-Nie ważne, idę spać.-Powiedziałem i pokierowałem się w stronę pokoju.

Wszedłem do pokoju, wziąłem ciuchy do spania i udałem się w stronę łazienki. Po kąpieli, umyłem zęby i poszedłem spać.

*Perspektywa Wiktorii.

Wyszłam od Janka i pokierowałam się w stronę domu.

Jestem mu bardzo wdzięczna za to co dla mnie robi.

Weszłam do domu i zauważyłam mamę, która siedziała z (z Anią?)

-Cześć.-Powiedziałam oschle.

-Cześć.-Powiedziała moja rodzicielka.-Dobrze, że jesteś Ania do ciebie przyszła.

-Yhy, ale jest problem.-Powiedziałam.

-Jaki? Gdzieś wychodzisz?-Spytała zdziwiona mama.

-Nie ja nie chce z nią rozmawiać.-Powiedziałam oschle.

-Przepraszam.-Powiedziała Ania.

-Przepraszasz mnie za swojego brata?-Spytałam.

-Ja wam nie przeszkadzam.-Powiedziała moja Matka i wyszła do pracy.

-Co?! Czemu za mojego brata?!-Spytała.

A to ona jeszcze nic nie wie.-Pomyślałam.

-Nie wiesz co zrobił?-Spytałam, choć to było jasne.

-Nie? Może mi wytłumaczysz?-Spytała.

-Nie dzięki, a teraz spadaj.-Powiedziałam i otworzyłam drzwi wejściowe.

-Ale co się stało? Mam z nim po rozmawiać?-Spytała.

-Nie obchodzi mnie to wynocha!-Krzyknęłam, a na twarzy dziewczyny pojawił się grymas.

-Nie możesz mnie tak po prostu wyrzucić.-Powiedziała pewna siebie.

-A jednak to robię. Wynoś się i nie pokazuj mi się więcej na oczy.-Powiedziałam i wypchnęłam ją za drzwi.

Zamknęłam drzwi i spojrzałam przez wizjer, nadal stała pod moimi drzwiami.

-Boże jakie to żenujące.-Powiedziałam sama do siebie i odeszłam.

Poszłam do kuchni, wyjęłam jogurt i usiadłam na kanapie w salonie. Siedziałam w ciszy kilka minut, aż włączyłam telewizor. Oglądałam kilka filmów, aż zasnęłam.

Obudził mnie hałas w kuchni. Przestraszyłam się rodzice byli w pracy a Adrian, nie obchodzi mnie to, ale nie powinno być go w domu. Złapałam za szklany wazon i pokierowałam się do kuchni. Zobaczyłam posturę chłopaka, nagle się odwrócił i mnie zobaczył. Zaczął się zbliżać a ja zaczęłam krzyczeć.
-AaaaaaaaaaaaAaaaaaaaaaaaaaaa!-Wydarłam się na całe osiedle.

-Nie krzycz już.-Powiedział mężczyzna.

Chwila, chwila przecież znam ten głos.-Pomyślałam.

-Adrian?-Spytałam.

-Nie ufoludek z marsa.-Powiedział.

-Nie strasz mnie więcej.-Powiedział.

Ale on mi działa na nerwy.-Pomyślałam.

-Idź spać.-Powiedział.

-No idę, nie mam zamiaru patrzeć na twój ryj.-Powiedziałam i uśmiechnęłam się chytrze.

-Nie przeginaj.-Powiedział.

-Yhy. Pa.-Powiedziałam.

Tym razem udałam się do swojego łóżka nie na kanapę. Położyłam się i już nic mi nie przerwało w spaniu.

*Perspektywa Janka.

"Dryń" "Dryń" "Dryń" . Obudził mnie budzik.

Kurde muszę jechać do Katowic.-Pomyślałem.

Ubrałem się, zjadłem śniadanie i gdy wychodziłem spotkałem Filipa.

-Stary, nie mówiłeś, że chodziło o dziewczynę.-Zagadał do mnie.

-Nie pytałeś.-Powiedziałem.

-Pytałem dlaczego to zrobiłeś.-Powiedział.

-Ale nam przeszkodzili.-Powiedziałem.

-Chodzi o tą dziewczynę?-Spytał.

-Jaką?-Spytałem głupio.

-O tą co miałeś w aucie, o tą która u ciebie spała.-Powiedział.

-Co tak. Nie?! Co?! Skąd wiesz?!

-Widziałem jak wychodziła z twojego domu, a i zostawiła u ciebie w pokoju podkoszulkę.-Powiedział.

-Co byłeś u mnie w pokoju.-Wkurzyłem się.

-Tak jak widać i słychać.-Powiedział.

-Mam dobrą rade.-Dodał.

-Jaką?-Spytałem zdziwiony.

-Zapomnij o niej, tak będzie najlepiej.-Powiedział.

-Okey, jak chcesz.-Powiedziałem i wsiadłem na motocykl.

Założyłem kask i odjechałem.

Wszedłem do gabinetu Eskacza i wszystko mu wytłumaczyłem, oraz poprosiłem, żeby nikomu nie mówił. Trochę zdziwiła mnie jego mina jak powiedziałem nazwisko Wiktorii. Umówiłem się z nim na spotkanie grupy i pojechałem z powrotem do domu. Było bardzo późno jak wróciłem do domu. Chłopacy spali u mnie w domu, oczywiście oprócz Adriana i Mikołaja. Adrian podobno ma młodszą siostrę którą musi się zajmować, a Mikołaj z wiadomych przyczyn.

*Perspektywa Wiktorii.

Wstałam o 13. Poszłam do łazienki, wykąpałam się ubrałam w dres i poszłam do kuchni. W kuchni zastałam Adriana.

-Cześć mała.-Powiedział.

-Już nie dzi*ka?-Spytałam chamsko.

-Nie przesadzasz?-Odpowiedział pytaniem na pytanie.

-A ty nie przesadziłeś niszcząc mi połowę ubrań?-Teraz ja odpowiedziałam pytaniem na pytanie.

-Daj spokój.-Powiedział.

-Nie daj spokój wydałam całe oszczędności.-Powiedziałam i zaczęłam robić sobie śniadanie.

-Masz.-Powiedział i rzucił na blat pieniądze.

-3500zł?-Spytałam.-Ja wydałam na wszystko 4000zł.

-Oh. Masz.-Powiedział i do rzucił 500 złotych.

-Nie ma za co.-Powiedziałam z chamskim uśmiechem na ustach.

-Obejrzymy jakiś film?-Spytał.

-Z tobą?-Spytałam.

-Nie z ufoludkiem z marsa.-Powiedział.

-Powtarzasz się.-Powiedziałam i zrobiłam dziwni wyraz twarzy.

Adi zaczął się ze mnie śmiać z resztą też do niego dołączyłam. Po pięciu minutach spytałam.

-To co oglądamy?-Spytał.

-Ostatnia piosenka!-Krzyknęłam i pobiegłam włączyć film.

-Nie proszę tylko nie to.-Powiedział Adrian.

-A właśnie, że to.-Powiedziałam i usiadłam na kanapie.

Zleciało już połowę filmu, a Adrian ciągle narzeka.

-Kochana a ty gdzie wczoraj byłaś?-Spytał.

-Mam ci opowiedzieć, cały dzień?-Spytałam.

-Tak.

-No wiec tak: Byłam w sklepie z mamą i Anią, nagle coś tej wariatce odbiło i zaczęła mi wyrzucać jaka to ja nie jestem zła ...

-Nie mów tak o niej.-Przerwał mi brat.

-Wiec uciekłam od nich i spotkałam Liwke i Werke. Poszliśmy do siłowni, a potem czekałyśmy na Katrinę...

-Ale ty nie byłaś na nią obrażona, bo cie nie zaprosiła na osiemnastkę?-Znów mi przerwał.

Ah. Nie dlatego kretynie, ale nawet nie mogę ci powiedzieć dlaczego.-Pomyślałam.

-Tak ale już z nią pogadałam i jest ok, a wiec potem poszłyśmy pochodzić po galerii i poszliśmy do hotelu. Właśnie tak mi minął wieczór.-Dokończyłam.

-Jesteś pewna, że powiedziałaś mi wszystko?-Spytał zły.

-Tak, a o co ci chodzi?-Spytałam.

-Nie okłamuj mnie idiotko!-Krzyknął.

-Nie jestem idiotką, idioto.-Powiedziałam.

-Czemu ty mnie kur*a okłamujesz? Ja chcę dla ciebie jak najlepiej!

-Odpie*rz się!-Krzyknęłam.

"Dryń", "Dryń", zaczął dzwonić mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam "Jasiek".

-Kur*a.-Powiedziałam cicho.

-Co?!-Spytał wkurzony.

-Nic.-Powiedziałam i wyłączyłam telefon.

-Nie oszukuj mnie!-Wydarł się i zacisnął swoją rękę na moim nadgarstku.

-Puść mnie psychopato!-Krzyknęłam.

Nagle wbiegli nasi rodzice.

-Adrian do cholery puść siostrę.-Powiedział tata.

-On już nie jest moim bratem.-Powiedziałam, wiem to dziecinne,  ale ja nie chce go znać.

-Wiktoria uspokój się, proszę.-Powiedziała Matka.

Adrian puścił mnie i uciekł z domu.

-Nic ci nie jest?-Spytał Ojciec.

-Nie, ja idę spać.-Powiedziałam i pobiegłam do pokoju.

Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Po dwudziestu minutach zapukała moja mama.

-Córciu, mogę wejść?-Spytała.

-T-tak.-Odpowiedziałam.

-Masz obiad.-Powiedziała i podała mi talerz.

-Dziękuję.

-Kochanie, przyszła Ania, prosi o spotkanie.-Powiedziała przejęta.

-Oh ona nigdy nie odpuści? No dobra niech wejdzie.-Powiedziałam a moja mama zeszła szczęśliwa na dół.

Czemu moja mama tak bardzo przejmuję się moimi relacjami z przyjaciółkami.-Spytałam się w myśli.

-Przepraszam.-Powiedziała.

-Za siebie? Czy Mikołaja?-Spytałam.

-Za siebie, on niech cie spam przeprasza.-Powiedziała.

-Nie chce jego przeprosin nie chce go widzieć na oczy.-Powiedziałam zła.

-Nie wiem co on ci zrobił ale mnie popamięta.-Powiedziała bardzo przejęta, aż się uśmiechnęłam.

-No wiec muszę ci coś powiedzieć.-Powiedziała poważnie Anka.

-Co?-Spytałam.

-Powiem ci pod warunkiem, że nie wyrzucisz mnie z domu i wysłuchasz do końca.

-Ok.

-A wiec ja ...



Hymmm jak Polsat. Już czuję się troszkę lepiej. Chciałam zrobić coś w stylu "maratonu", ale nie wiem czy się uda bo podobno ma do mnie przyjechać rodzina i nie wiem czy znajdę czas. Smuci mnie liczba komentarzy. Jeden, dwa komentarze, a przecież komentarz nie pisze się z trzy, cztery godziny jak rozdział. Ja piszę po 3-5h rozdziały a wy nawet nie komentujecie. Oczywiście doceniam tych co komentują i postanowiłam im to jakoś wynagrodzić. 

3 komentarze: