*Rozdział 15
Przygotowania
*Perspektywa Wiktorii.
-Wstawaj!
-Już wstaje.-Odpowiedziałam i podniosłam głowę..
-No chodź zapomniałam, że jest już piątek.-Powiedziała Anka.
-No i?-Spytałam.
-W poniedziałek do szkoły.-Powiedziała.
-Nieeee!-Krzyknęłam.
-Wiktoria coś się stało!-Krzyknęła moja mama.
-Tak już w poniedziałek początek roku szkolnego!-Odpowiedziałem.
-Musisz iść po zeszyty!
-Wiem!
Ubrałam się i wyszłyśmy z domu, po drodze śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy.
Wróciłam do domu, pokazałam mamie co kupiłam i poszłam oglądać film.
*Perspektywa Janka.
-Kiślu!-Krzyknąłem.
-Co?-Spytał.
-Chodź na chwilę!
-Jem!
-Nic dziwnego.-Powiedziałem i zaczęliśmy się śmiać.
-Co chciałeś.-Powiedział Rafał.
-Już nic. Jedziemy za godzinę do Eskacza.
-Ok!-Krzyknęli wszyscy.
*Godzinę później.
-Jedziemy!-Krzyknąłem.
Po 5 minutach siedzieliśmy w moim samochodzie. Gdy dojechaliśmy na miejsce zobaczyliśmy Mikołaja.
-Siema Stary.-Powiedział Kiślu.
-Cześć.-Powiedział szorstko Mikołaj i obdarzył mnie złowrogim spojrzeniem.
-Już lepiej, zdrowy?-Spytał Adrian.
-A go przypadkiem nie pobił. -nie dokończył.
-Kiślu zamknij się już!-Powiedział zły Thor.
-Dobra, dobra.-Rafał zaczął się bronić.
-Chodźmy!-Rozkazałem wkurzony.
Wszyscy posłusznie weszli do sierotka. Zastaliśmy szefa w biurze. Zeszliśmy jego tajnym zejściem do tajnego "pokoju".
-no widzę, że Mikołaj wyzdrowiał.-Zaczął Eskacz.
-śliwa z pod oka już zeszła?-Dodał.
-Tak.-Powiedział zawstydzony Mikołaj.
-To kto cie tak załatwił?-Spytał?
-Taki jeden.-Odpowiedział.
-To wiec kto cie tak załatwił?-Spytał ponownie.
-Ja.-Powiedziałem i wstałem w krzesła.
Wszyscy naglę spojrzeli się na mnie.
-No i się wygadałeś.-Powiedział LeStefan.
-To nie była tajemnica.-Powiedziałem.
-Ach tak.-Wtrącił się Mikołaj.
-Zasłużyłeś więc oberwałeś.-Wysyczałem przez zaciśnięte zęby.
-Spokój!-Krzyknął Eskacz.
-A wiec po co nas tu ściągałeś?-Spytał Smav.
-A no tak.-Opamiętał się Florian.-A wiec wiecie, że kod do tego pomieszczenia znam tylko ja i Janek, ale potrzebujemy jeszcze dwóch zaufanych osób. Prosiłem Janka o radę, ale sam podejmowałem wybór.
-A wiec wybrałem Filipa i Adriana.-Dodał.
-Gratuluję.-Pogratulowałem chłopakom.
-Gratuluję. Gratuluję.-Mówili jednocześnie chłopacy.
-Dobra, a teraz do roboty.
Dopracowaliśmy plan, Mikołaj wcale się nie odzywał. Eskacz ciągle go upominał, aż kazał mu zostać po spotkaniu.
Pojechaliśmy zmęczeni do mnie do domu i położyliśmy się spać.
*Perspektywa Mikołaja. 8)
Obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Odebrałem telefon.
-Hallo.
-Do roboty. Dziś, popołudnie, kwatera główna.
-No do..-Nie dokończyłem bo Eskacz już się rozłączył.
Wstałem, poszedłem do łazienki, wykąpałem się, ubrałem, umyłem zęby. Po wyjściu z łazienki skierowałem się w stronę kuchni.
-Cześć idioto.-Powiedziała Ania.
-Cześć siostrzyczko.-Odpowiedziałem.
-Zaraz wychodzę.-Oznajmiła.
-To dobrze się składa bo ja też.-Powiedziałem robiąc kanapki.
-Czemu dobrze?-Spytała.
-Bo nie będziesz musiała siedzieć sama.-Powiedziałem jedząc śniadanie.
-No ok idę.-Powiedziała i wyszła.
Po zjedzeniu kanapek, wstałem z krzesła i wyszedłem z domu kierując się do samochodu. Wszedłem do mojego Mercedesa i włączyłem radio.
-Dzień dobry. Dziś piątek. Tylko jeszcze weekend i do szkoły. Cieszycie się?-Mówił ktoś w radiu.
Wyłączyłem radio i ruszyłem. Wysiadłem z auta i spotkałem chłopaków, niestety był z nimi Janek, no na co ja liczyłem przecież jest liderem.
-Siema Stary.-Powiedział Kiślu.
-Cześć.-Powiedziałem szorstko i spojrzałem złowrogo na Jana.
-Już lepiej, zdrowy?-Spytał Adrian.
-A go przypadkiem nie pobił. -nie dokończył.
Kur*a skąd oni wiedzą?-Spytałem się w myślach.
-Kiślu zamknij się już!-Powiedział zły Thor.
Nie no wszyscy wiedzą.-Pomyślałem wkurzony.
-Dobra, dobra.-Rafał zaczął się bronić.
-Chodźmy!-Rozkazał wkurzony Janek.
Nie mam zamiaru się słuchać, ale i tak muszę tam iść, wiec nie stawiałem oporu. Weszliśmy do biura, a potem tajnego pomieszczenia.
Jak ja bym chciał wiedzieć kod.-Pomyślałem.
-no widzę, że Mikołaj wyzdrowiał.-Zaczął Eskacz.
Nie no on też wie, kur*a mać kto mu powiedział. Przecież nikomu nie mówiłem.-Pomyślałem i się skrzywiłem.
-śliwa z pod oka już zeszła?-Dodał.
-Tak.-Powiedziałem zawstydzony .
-To kto cie tak załatwił?-Spytał?
-Taki jeden.-Odpowiedziałem zły.
No przecież nie powiem mu prawdy.-Pomyślałem.
-To wiec kto cie tak załatwił?-Spytał ponownie.
-Ja.-Powiedział i wstał z krzesła.
Co? Nie myślałem, że Janek się przyzna, myślałem, że będzie próbował się maskować i wypierać.-Pomyślałem zdziwiony.
Spoglądałem na każdego po kolei. Oni też byli zdziwieni.
-No i się wygadałeś.-Powiedział LeStefan.
-To nie była tajemnica.-Powiedział Janek.
-Ach tak?-Spytałem, wkurzyła mnie jego pewność siebie.
-Zasłużyłeś więc oberwałeś.-Wysyczał przez zaciśnięte zęby.
-Spokój!-Krzyknął Florek.
-A wiec po co nas tu ściągałeś?-Spytał Filip.
-A no tak.-Opamiętał się Florian.-A wiec wiecie, że kod do tego pomieszczenia znam tylko ja i Janek, ale potrzebujemy jeszcze dwóch zaufanych osób. Prosiłem Janka o radę, ale sam podejmowałem wybór.
O boże. Może po to mnie ściągał? Może wybrał mnie? Boże czy to nie sen?-Zadawałem sobie pytania w głowie.
-A wiec wybrałem Filipa i Adriana.-Dodał.
No nie, a ja łudziłem się, że to mnie wybrał. Jaki ze mnie idiota.-Skarciłem się w myślach.
-Gratuluję.-Pogratulował im Jan.
-Gratuluję. Gratuluję.-Mówili jednocześnie chłopacy, oprócz mnie.
-Dobra, a teraz do roboty.-Powiedział Skkf.
Zabrali się do roboty, a ja patrzyłem zamyślony.
Kurdę czemu to nie ja, muszę jakoś udowodnić, że to właśnie mnie powinien wybrać. Muszę jakoś złapać jednego ze żmijek. Może pójdę do nich jako szpieg? Tak to to. No i ..-Przerwał mi rozmyślenia Eskacz.
-Ej Mikołaj. Myśl coś do cho*ery. Myślimy już dwie godziny, a ty nic.-Przerwał mi Skkf..
-Y ta już.-Odpowiedziałem.
-Zejdź na ziemie Mikuś.-Powiedział Jan, a wszyscy z wyjątkiem mnie zaczęli się śmiać.
Posłałem mu zabójcze spojrzenie, a on puścił mi oczko.
-Ale on mnie wkurza, uduszę go kiedyś. Albo nie pokaże mu na co mnie stać, udowodnię mu, że jesterm sto razy lepszy od niego i od nich wszystkich.-Znowu zacząłem rozmyślać.
-Mikołaj zostaniesz po spotkaniu u mnie w gabinecie.-Rozkazał Eskacz.
Nie odzywałem się, bo próbowałem połączyć wątki.
-Zrozumiano?!-Powiedział po chwili Florek.
-Tak.-Odpowiedziałem poważnie, a oni zaczęli się śmiać.
Po skończonej pracy wyszli, a ja zostałem z Florianem.
-Jak chcesz mogę cie przenieś do innej grupy.-Powiedział.
-Nie.-Powiedziałem.
-No jak chcesz, przemyśl moją propozycję.-Powiedział i wyszliśmy.
Pojechałem do domu i czekała na mnie niespodzianka.
-Jestem w ciąży.-Powiedziała Anka.
-Co?-Spytałem przerażony.
-No tylko nie mów nikomu.-Powiedziała.
-No dobrze.-Powiedziałem i ją przytuliłem.
-Cieszę się, że do nas wróciłeś.-Powiedziała Anka.
-Ja też.
-A co zrobiłeś Wiktorii?-Spytała.
-Nie gadajmy o tym.-Powiedziałem.
Poszliśmy obejrzeć film. W połowie filmu Anka zasnęła. Przeniosłem ją do swojego pokoju, bo zabroniła mi wchodzić do jej pokoju. Nie chciałem kłaść się koło niej, wiec położyłem się na kanapie w salonie.
Czemu was robi się coraz mniej?
Super rozdział. Nie mogę doczekać się nexta. ^=^
OdpowiedzUsuńSuper rozdział mordko ^^
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń