czwartek, 18 czerwca 2015

*Rozdział 18


-Co robimy?-Spytałam.

-Chodźmy na basen.-Zaproponowała uradowana Ania.

-Nie mamy strojów.-Powiedziałam.

-To chodźmy je kupić.-Powiedziała.

-No dobra.-Powiedziałam niezbyt zadowolona, bo nie umiem pływać.

Poszłyśmy, do galerii i kupiliśmy stroje. Potem poszłyśmy do domu, żeby zabrać potrzebne rzeczy.
Po spakowaniu poszłam pod dom Ani.

-Ania.-Powiedziałam.

-Tak?-Zapytała.

-Ja nie mam czepka.-Powiedziałam.

-Nie martw się ja mam dwa.-Powiedziała.

-Mam nadzieję, że będzie chociaż jeden pasował.-Dodała.

-Ja też.-Powiedziałam i poszłyśmy do jej pokoju.

-To mam jeden materiałowy i lateksowy.-Powiedziała.

-No to ja chce materiałowy!-Krzyknęłam rozbawiona.

-No to łap.-Rzuciła mi fioletowy czepek.

Zaczęłam przymierzać i ...

-Za duży.-Powiedziałam z oburzoną miną.

-Trudno to masz ten.-Powiedziała, rzucając mi czarny czepek i zabierając mi swój.

-No dobry.-Powiedziałam i zrobiłam dziwną minę, aż zaczęłyśmy się śmiać.

Zeszłyśmy na dół, Anka ubrała buty i przekroczyłyśmy próg domu.

-Chodźmy najpierw na lody-Zaproponowałam.

-Okey.-Odpowiedziała.

Skręciłyśmy w stronę parku, do butki z lodami. Zjadłyśmy lody i pokierowałyśmy się na basen.

-Dzień Dobry.-Powiedziałyśmy w tym samym czasie.

-Dzień Dobry.-Powiedziała pani za ladą.

-Na dwie godziny po prosimy.-Powiedziała Anka.

-40 złotych.-Powiedziała.

-Proszę.-Powiedziała i podała nam kluczyki do szafki.

-Dziękuję.-Odpowiedziałyśmy.

Pokierowałyśmy się w stronę przebieralni. Weszłyśmy do sierotka i zobaczyłyśmy pięć dziewczyn, gdzieś w naszym wieku. Zaczęłyśmy szukać naszych numerków 55 i 57. Znalazłyśmy szafki obydwie miałyśmy na dole. Otworzyłyśmy szafki wsadziłyśmy, rzeczy i pokierowałyśmy się do przebieralni. Po przebraniu wyszłam z ciasnej przebieralni  i podeszłam do swojej szafki. Odłożyłam ciuchy i usiadłam na ławeczkę czekając na koleżankę. Po pięciu minutach przyszła.

-Co tak długo?-Spytałam.

-No sorry, chodź już.-Powiedziała i pokierowała się pod prysznic.

Opukałyśmy się i poszłyśmy na pływalnie. Weszłam do wody, a zaraz po mnie Ania. Oswoiłyśmy się z wodą, pogadałyśmy chwilę i popłynęłyśmy, a raczej ona popłynęła a ja poszłam podtrzymując się poręczy. Nagle zawołała Anie jakaś dziewczyna.

-Ania.-Krzyknęła jakaś dziewczyna.

-O Natalia coś się stało?-Spytała Ania.

-Tak dzwoni ci telefon.-Odpowiedziała dziewczyna.

-Poczekaj chwilę, zaraz do ciebie wrócę.-Powiedziała do mnie Anna.

-No dobrze.-Powiedziałam, a Ania popłynęła w stronę wyjścia.

Oparłam się plecami o barierkę, gdy naglę ktoś chwycił mnie za ramie. Wystraszyłam się, aż podskoczyłam,a ten ktoś zaczął się śmiać.

-No nieźle, aż tak cie wystraszyłem.-Powiedział, a ja się gwałtownie odwróciłam.

-Ohh to tylko ty.-Odetchnęłam z ulgą.

-Tylko ja?-Spytał z chytrym uśmieszkiem na twarzy.

-Tylko ty.-Powiedziałam stanowczo.

-Uuuu, jak tam Adrian?-Spytał z chytrym uśmieszkiem.

-Dobrze.-Powiedziałam.

Chyba.-Pomyślałam.

-A ja słyszałem, że ni...-Nie zdążył bo ktoś mu przerwał.

-Mateusz!-Krzyknął jakiś chłopak.

Mateusz bez słowa pokierował się w stronę wyjścia. Patrzyłam jak odchodzi, aż zobaczyłam dwóch chłopaków wychodzących z innego pomieszczenia.

Co tam jest? A chyba basen sportowy.-Pomyślałam.

Czy to Jasiek?-Spytałam sama siebie.

Patrzyłam się na niego jak zahipnotyzowana, chyba to zauważył bo zaczął się uśmiechać. Odwróciłam się zarumieniona, a jakieś dziewczyny się na mnie patrzyły i pokazywały palcem. Nie przejęłam się zbytnio bo mam na takie plastiki wywalone. Otrząsnęłam się i spojrzałam szybko na Jaśka, który był już w basenie. Nawet nie wiem kiedy on to zrobił, a już stał koło mnie.

-Cześć.-Powiedział.

-Hej.-Powiedziałam cicho.

-Sama jesteś?-Spytał.

-Nie z tym, no...-Nie wiedziałam co powiedzieć, spojrzałam na Jaśka, który był cały wkurzony.

-No ten z Anką.-Dokończyłam po chwili.

-Aha. Popływamy?-Spytał.

-No, nie dzięki.-Powiedziałam.

-Czemu?-Spytał smutny.

-No nie, to głupie.-Powiedziałam.

-Hmm.

-No nie umiem pływać.-Powiedziałam cicho.

-Nie umiesz pływać? Mogę cie nauczyć.-Powiedział tak głośno, że raczej Ania usłyszała.

Właśnie, gdzie jest Ania?-Spytałam się w myślach.

-Nie krzycz tak.-Powiedziałam głośno.

I właśnie w tej chwili poczułam na sobie czyiś wzrok.

-Ok!-Krzyknął i puścił mi oczko.

-Zamknij się.-Powiedziałam się bo każdy się na nas patrzył.

-Ok, ok.-Powiedział wystraszony.

-No i tak ma być.-powiedziałam uśmiechnięta.

-Ha ha ha.-Powiedział i zmarszczył czoło.

-No to co idziemy się uczyć.-Powiedział.

-Musimy?-Spytałam z obawą czy to z nim chcę się uczyć.

-Tak.-Powiedział.

-No dobra.-Powiedziałam i zaczął mnie uczyć.

Pływaliśmy, chlapaliśmy się, topiliśmy i nie zwracaliśmy uwagi na innych ludzi na basenie. Dziewczyny patrzyły się na mnie jakby chciały mi wydłubać oczy, do tego ten chłopak, który ciągle nas obserwował. Nawet nauczyłam się troszkę pływać.

Boże jaki on ładny.-Pomyślałam.


Trochę *długi rozdział przepraszam. Ale,  jutro samego rana. Przypominam o komentowaniu.

2 komentarze: