-Aaaa.-Zaczęłam krzyczeć, bo znalazłam się pod wodą, a stałam już na kafelkach, obok basenu.
-Walnięty jesteś?!-Spytałam krzycząc tuż po wynurzeniu z wody.
-Że ja?
-Nie ja, ośle!-Krzyknęłam.
-Ok.-Powiedział z bananem na twarzy.
-Ohh.
-No co?-Spytał.
-Jesteś okropny.-Powiedziałam.
-Wiem.-Powiedział i wskoczył do wody.
-Janek!-Krzyknęłam po tym jak mnie ochlapał.
-Słucham panią.-Powiedział wynurzając się z wody.
-Chory jesteś.-Powiedziałam.
-Wiem.-Odpowiedział.
-Ja też, ej.-Powiedziałam smutniejsza.
-Coś się stało?-Spytał.
-Bo ja przyszłam tutaj z Anią, a z półtora godziny jej nie ma.-Powiedziałam smutna.
-Zaraz przyjdzie.-Powiedział, próbując mnie pocieszyć.
-Mam taką nadzieje.-Powiedziałam przygnębiona.
-Idziemy popływać?-Spytał z uśmiechem.
-Pewnie.-Odpowiedziałam.
-Popłynęłyśmy w stronę ratownika. Raczej ja płynęłam, a on mnie trzymał w pasie, żebym nie zaczęła się topić. "Podpłynęliśmy" do połowy basenu, bo zaczepiła nas jakaś blondynka.
-Janek!-Krzyknęła i rzuciła mu się na szyje.
-Ej spokojnie, znamy się?-Spytał zdziwiony.
-No, nie pamiętasz wczorajszej imprezy?-Spytała wkurzona.
-Pomyliłaś mnie z kimś bo nie byłem wczoraj na żadnej imprezie.-Powiedział zszokowany.
-No widzisz, wiec spadaj.-Powiedziałam oschle i złapałam Janka za rękę, Jan się zdziwił, ale widziałam jak potem się uśmiecha pod nosem.
-Ej, ej tak szybko się mnie nie pozbędziecie.-Powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
-Jesteś pewna.-Powiedziałam.
-Tak.-Powiedziała.
-Jestem z Jasiokiem w ciąży.-Powiedziała dumna z siebie.
-Co?! Nie możliwe! Pierwszy raz na oczy cie widzę!-Zaczął krzyczeć Janek.
Ratownik już przybliżał się w naszą stronę, ale gdy tylko spojrzał na wzrok Janka kierowany w jego stronę, od razu zawrócił.
-A wczorajsza impreza?-Spytała.
-Nie byłem na żadnej imprezie!-Powiedział wkurzony Jasiek.
-Przyjaciel mi mówił coś innego, to ty mnie zaciągnąłeś do łóżka.-Powiedziała uśmiechnięta.
-Dobra idiotko, koniec tego. Po pierwsze to niby się stało z wczoraj na dzisiaj i tak szybko nie miała byś pewności, ani objawów, a po drugie nie było go na żadnej imprezie.-Powiedziałam wkurzona, zacisnęłam swoją rękę na Jasia i zaczęłam iść jak najdalej od niej.
-Robiłam test ciążowy.-Powiedziała.
-To może cie okłamał, bo wystraszył się twojej tapety, a jak nie to może z którymś innym z którymi się puszczałaś!-Krzyknęłam tak, żeby wszyscy usłyszeli.
-Nie krzycz tak Wiki.-Powiedział Janek.
-Chcę, żeby usłyszała.-Powiedziałam dumna.
-Nie okłamał, a kto będzie płacił alimenty?-Spytała.
-Tatuś dziecka.-Powiedziałam głośno bo ciągle się oddalaliśmy.
-On nim jest.-Powiedziała.
-To przyjdź z testem genetycznym.-Powiedziałam coraz dumniejsza z siebie.
-Co?-Spytała zdziwiona.
-Test DNA, ojcostwa!-Powiedziałam wkurzona.
-A jeszcze jedno z toną tapety nie przychodzi się na basen, nikt nie ma zamiaru skrobać ci twarzy!-Krzyknęłam, a wszyscy zaczęli się śmiać, nawet dziewczyny, które przed dziesięcioma minutami wierciły mi dziury w twarzy ze złości, nawet nie wiem czemu.
-Czemu ją odstraszasz, może chciałem ją przelecieć.-Powiedział Jasiek.
-Boże jaki z ciebie idiota.-Powiedziałam stukając go w czoło.
-Ja? To ty wydzierasz się na cały basen i obrażasz inne osoby.-Powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Chcesz się sprzeczać?-Spytałam podnosząc jedną brew do góry.
-Tak.-Powiedział z uśmiechem.
-Spadaj.-Powiedziałam i obróciłam się na palcach.
-Wymiękasz?-Spytał.
-Nie po prostu nie chcę cie upokorzyć.-Powiedziałam dumna z siebie.
-Tak?-Powiedział.
-Tak, właśnie tak.-Powiedziałam i zaczęłam się oddalać.
Naglę coś chwyciło mnie za nogę i naglę. Chlup. Wylądowałam w wodzie. Musiałam się jakoś zemścić, wiec nie wypływałam przez chwilę. Po chwili, poczułam jak coś trzyma mnie w tali. Jasiek coś tam mówił, ale nie słuchałam bo już mi się chciało płakać ze śmiechu. Nagle otworzyłam oczy, gdy zobaczyłam jego minę od razu wybuchłam śmiechem.
-Idiotka.-Powiedział zły.
-Tez cie lubię, chyba.-Powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Chyba?-Spytał z chytrym uśmieszkiem.
O co mu chodzi? Najpierw prawie zaciąga mnie do łóżka, potem pisze w moim pamiętniku, że nie możemy się więcej spotykać, teraz całuje mnie w miejscu publicznym i odchodzi.-Pomyślałam.
Patrzyłam jak odchodzi, stuknął ręką w kolegę i wyszli z basenu, pokierowali się do szatni.
-Wiktoria!-Krzyknęła Ania.
-Co?-Spytałam.
-Sorry, że tak długo, ale musiałam iść do babci bo mnie potrzebowała. Mam nadzieje, że się nie obraziłaś.
-Pewnie, że nie.-Powiedziałam z uśmiechem, chyba był trochę wymuszony.
-To pływamy, a no tak ty nie umiesz.
-Trochę się nauczyłam.-Powiedziałam dumna.
-No to pokaż.
Pokazałam jej i zaczęłyśmy swobodnie pływać, co chwilę rozmawiając, lecz ja przez cały czas myślałam o Janku i jego dziwnym zachowaniu.
-Jak on tak może?-Spytałam sama siebie.
-Kto? Co?-Spytała zdziwiona Ania.
-Sorry, myślałam na głos.-Powiedziałam speszona.
-Ale co się stało?-Spytała.
-Adrian, się nie odzywa.-Powiedziałam co pierwsze przyszło mi na myśl.
-Aha.-Powiedziała cicho.
-To co wychodzimy?-Dodała.
-No trochę mi się nudzi.-Powiedziałam.
Wyszliśmy, ubrałyśmy się w normalne ciuchy, wysuszyłyśmy włosy i poszliśmy dopłacić pani. Potem zaproponowałam żebyśmy poszły odłożyć rzeczy, a potem na lody do parku, na szybkie zakupy bo nie mamy ciuchów na rozpoczęcie roku szkolnego. I tak zrobiłyśmy poszłyśmy odłożyć rzeczy, ale oczywiście musiałam spaść na ziemie.
-Uważaj.-Krzyknęła Ania.
-Ups.-Powiedziałam śmiejąc się.
-Co cie tak śmieszy?-Spytała.
-Wszystko.-Powiedziałam.
-Wstawaj i chodźmy.-Powiedziała i zrobiłyśmy tak jak powiedziała.
Poszłyśmy do sklepu i kupiłyśmy takie same sukienki, żakiety, rajstopy, baleriny i bransoletki.
Potem udałyśmy się do mnie odłożyć rzeczy.
-Dobry wieczór.-Powiedziała Ania do moich rodziców.
-Cześć.
-Dobry wieczór Aniu.-Przywitali ją moi rodzice.
-Mogę iść do Ani na dwie godziny o 21 będę?-Spytałam.
-Tak możesz, ale nie później, bo jutro do szkoły.-Oznajmiła moja mama.
-Dobrze.
-Do widzenia.-Powiedziała Ania.
-Pa mamo, pa tato.-Powiedziałam.
-Pa dziewczyny.-Powiedział mój tata.
-Pa, pa.-Powiedziała po chwili spóźnienia moja rodzicielka.
Wyszłyśmy z domu i pokierowaliśmy się do domu Ani. Dziwnę bo nikogo nie było. Zdjęłyśmy buty i poszłyśmy do pokoju Ani.
*Perspektywa Janka.
Skończyliśmy się całować i nie wiedziałem o zrobić. Nie wiedziałem czy mam znowu ją pocałować, czy odejść. Wybrałem tą drugą opcję, bałem się, że Filip coś widział, przez cały czas na nas patrzył.
-Nie powinienem.-Powiedziałem i odwróciłem się.
Jest Smav nic nie widział.-Pomyślałem,ale nie było odwrotu musiałem iść przed siebie.
Nie wiem czemu to zrobiłem, ale nie mogłem się oprzeć. Coś mnie do mnie ciągnie, ale ja byłem tylko raz w poważnym związku, strasznie podobała mi się taka Angelika, ale mnie zdradzała, od tamtej pory obiecałem sobie, że nigdy się już nie zakocham, ale chyba coś nie wyszło.
Czy ja ją kocham?
Nie wiem.
To nie możliwe.
Nie mogę!
Nie chcę!
A może?
Ona jest dla mnie ważna.
Czy to na pewno moje myśli?
Nie co ja zrobiłem?
A jak ją stracę?
Nie nie mogę z nią być.
Nie mogę obiecałem sam sobie.
Nie mogę oni mają rację.
Nie mogę.
A jak coś jej się stanie?
Nie oni mają racje nie mogę z nią być.
Choć nawet nie wiem czemu tak twierdzą.
Czemu Filip mnie przed nią ostrzega?
Przecież ona jest taka niewinna.
Tak racja Angelika też taka była, na początku.
Ale to coś innego.
Ale?
Nie nie mogę!
Kocham ją.
A jak ona mnie nie?
Ohh to wszystko jest za trudne.
Nie mogę z nią być muszę ją chronić.
A może jak będę ją miał przy sobie to będzie bezpieczniejsza?
Nie nie mogę i koniec!-Pomyślałem.
Ten rozdział jest dedykowany Niedostępna Dzika bo chciała, żeby Wiktoria z Jasiem się całowali. A wiec proszę :) Mam nadzieję, że ci się spodoba. Dziś jade z rodzicami do szczecina do kina, wiec jut o nie bedzię rozdziału , w niedziele z reszta też, bo są dni morza.. Jak chcecie coś w rozdziałach, to piszcie w komentarzach dla was wszystko. :*
-Walnięty jesteś?!-Spytałam krzycząc tuż po wynurzeniu z wody.
-Że ja?
-Nie ja, ośle!-Krzyknęłam.
-Ok.-Powiedział z bananem na twarzy.
-Ohh.
-No co?-Spytał.
-Jesteś okropny.-Powiedziałam.
-Wiem.-Powiedział i wskoczył do wody.
-Janek!-Krzyknęłam po tym jak mnie ochlapał.
-Słucham panią.-Powiedział wynurzając się z wody.
-Chory jesteś.-Powiedziałam.
-Wiem.-Odpowiedział.
-Ja też, ej.-Powiedziałam smutniejsza.
-Coś się stało?-Spytał.
-Bo ja przyszłam tutaj z Anią, a z półtora godziny jej nie ma.-Powiedziałam smutna.
-Zaraz przyjdzie.-Powiedział, próbując mnie pocieszyć.
-Mam taką nadzieje.-Powiedziałam przygnębiona.
-Idziemy popływać?-Spytał z uśmiechem.
-Pewnie.-Odpowiedziałam.
-Popłynęłyśmy w stronę ratownika. Raczej ja płynęłam, a on mnie trzymał w pasie, żebym nie zaczęła się topić. "Podpłynęliśmy" do połowy basenu, bo zaczepiła nas jakaś blondynka.
-Janek!-Krzyknęła i rzuciła mu się na szyje.
-Ej spokojnie, znamy się?-Spytał zdziwiony.
-No, nie pamiętasz wczorajszej imprezy?-Spytała wkurzona.
-Pomyliłaś mnie z kimś bo nie byłem wczoraj na żadnej imprezie.-Powiedział zszokowany.
-No widzisz, wiec spadaj.-Powiedziałam oschle i złapałam Janka za rękę, Jan się zdziwił, ale widziałam jak potem się uśmiecha pod nosem.
-Ej, ej tak szybko się mnie nie pozbędziecie.-Powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
-Jesteś pewna.-Powiedziałam.
-Tak.-Powiedziała.
-Jestem z Jasiokiem w ciąży.-Powiedziała dumna z siebie.
-Co?! Nie możliwe! Pierwszy raz na oczy cie widzę!-Zaczął krzyczeć Janek.
Ratownik już przybliżał się w naszą stronę, ale gdy tylko spojrzał na wzrok Janka kierowany w jego stronę, od razu zawrócił.
-A wczorajsza impreza?-Spytała.
-Nie byłem na żadnej imprezie!-Powiedział wkurzony Jasiek.
-Przyjaciel mi mówił coś innego, to ty mnie zaciągnąłeś do łóżka.-Powiedziała uśmiechnięta.
-Dobra idiotko, koniec tego. Po pierwsze to niby się stało z wczoraj na dzisiaj i tak szybko nie miała byś pewności, ani objawów, a po drugie nie było go na żadnej imprezie.-Powiedziałam wkurzona, zacisnęłam swoją rękę na Jasia i zaczęłam iść jak najdalej od niej.
-Robiłam test ciążowy.-Powiedziała.
-To może cie okłamał, bo wystraszył się twojej tapety, a jak nie to może z którymś innym z którymi się puszczałaś!-Krzyknęłam tak, żeby wszyscy usłyszeli.
-Nie krzycz tak Wiki.-Powiedział Janek.
-Chcę, żeby usłyszała.-Powiedziałam dumna.
-Nie okłamał, a kto będzie płacił alimenty?-Spytała.
-Tatuś dziecka.-Powiedziałam głośno bo ciągle się oddalaliśmy.
-On nim jest.-Powiedziała.
-To przyjdź z testem genetycznym.-Powiedziałam coraz dumniejsza z siebie.
-Co?-Spytała zdziwiona.
-Test DNA, ojcostwa!-Powiedziałam wkurzona.
-A jeszcze jedno z toną tapety nie przychodzi się na basen, nikt nie ma zamiaru skrobać ci twarzy!-Krzyknęłam, a wszyscy zaczęli się śmiać, nawet dziewczyny, które przed dziesięcioma minutami wierciły mi dziury w twarzy ze złości, nawet nie wiem czemu.
-Czemu ją odstraszasz, może chciałem ją przelecieć.-Powiedział Jasiek.
-Boże jaki z ciebie idiota.-Powiedziałam stukając go w czoło.
-Ja? To ty wydzierasz się na cały basen i obrażasz inne osoby.-Powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Chcesz się sprzeczać?-Spytałam podnosząc jedną brew do góry.
-Tak.-Powiedział z uśmiechem.
-Spadaj.-Powiedziałam i obróciłam się na palcach.
-Wymiękasz?-Spytał.
-Nie po prostu nie chcę cie upokorzyć.-Powiedziałam dumna z siebie.
-Tak?-Powiedział.
-Tak, właśnie tak.-Powiedziałam i zaczęłam się oddalać.
Naglę coś chwyciło mnie za nogę i naglę. Chlup. Wylądowałam w wodzie. Musiałam się jakoś zemścić, wiec nie wypływałam przez chwilę. Po chwili, poczułam jak coś trzyma mnie w tali. Jasiek coś tam mówił, ale nie słuchałam bo już mi się chciało płakać ze śmiechu. Nagle otworzyłam oczy, gdy zobaczyłam jego minę od razu wybuchłam śmiechem.
-Idiotka.-Powiedział zły.
-Tez cie lubię, chyba.-Powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Chyba?-Spytał z chytrym uśmieszkiem.
*
Właśnie wtedy przestałam się śmiać, bo wargi Jasia wylądowały na moich. Całował delikatnie, lekko podgryzając co chwilę moją dolną wargę. Był tak namiętny, że aż nogi mi się uginały, ledwo trzymałam się na nogach. Janek to chyba zauważył, poczuł bo oparł mnie o ściankę, podniósł mnie lekko do góry, żebym mogła usiąść. Położyłam ręce na podłogę, a on zaplątał nasze palce nie przestając mnie całować. Poczułam jego język, próbujący dostać się do sierotka, bez zastanowienia lekko rozszerzyłam usta pozwalając mu wejść. Delikatnie jeździł językiem po moich wargach, co mnie strasznie łaskotało, przez co trudno było mi powstrzymać śmiech. Po chwili chcąc nie chcąc musieliśmy się od siebie oderwać, żeby złapać powietrze. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Jasia. Byłam zaskoczona jego zachowaniem, ale także zafascynowana, strasznie mi się podobało.
*
-Nie powinienem.-Powiedział, odwrócił się i odszedł.O co mu chodzi? Najpierw prawie zaciąga mnie do łóżka, potem pisze w moim pamiętniku, że nie możemy się więcej spotykać, teraz całuje mnie w miejscu publicznym i odchodzi.-Pomyślałam.
Patrzyłam jak odchodzi, stuknął ręką w kolegę i wyszli z basenu, pokierowali się do szatni.
-Wiktoria!-Krzyknęła Ania.
-Co?-Spytałam.
-Sorry, że tak długo, ale musiałam iść do babci bo mnie potrzebowała. Mam nadzieje, że się nie obraziłaś.
-Pewnie, że nie.-Powiedziałam z uśmiechem, chyba był trochę wymuszony.
-To pływamy, a no tak ty nie umiesz.
-Trochę się nauczyłam.-Powiedziałam dumna.
-No to pokaż.
Pokazałam jej i zaczęłyśmy swobodnie pływać, co chwilę rozmawiając, lecz ja przez cały czas myślałam o Janku i jego dziwnym zachowaniu.
-Jak on tak może?-Spytałam sama siebie.
-Kto? Co?-Spytała zdziwiona Ania.
-Sorry, myślałam na głos.-Powiedziałam speszona.
-Ale co się stało?-Spytała.
-Adrian, się nie odzywa.-Powiedziałam co pierwsze przyszło mi na myśl.
-Aha.-Powiedziała cicho.
-To co wychodzimy?-Dodała.
-No trochę mi się nudzi.-Powiedziałam.
Wyszliśmy, ubrałyśmy się w normalne ciuchy, wysuszyłyśmy włosy i poszliśmy dopłacić pani. Potem zaproponowałam żebyśmy poszły odłożyć rzeczy, a potem na lody do parku, na szybkie zakupy bo nie mamy ciuchów na rozpoczęcie roku szkolnego. I tak zrobiłyśmy poszłyśmy odłożyć rzeczy, ale oczywiście musiałam spaść na ziemie.
-Uważaj.-Krzyknęła Ania.
-Ups.-Powiedziałam śmiejąc się.
-Co cie tak śmieszy?-Spytała.
-Wszystko.-Powiedziałam.
-Wstawaj i chodźmy.-Powiedziała i zrobiłyśmy tak jak powiedziała.
Poszłyśmy do sklepu i kupiłyśmy takie same sukienki, żakiety, rajstopy, baleriny i bransoletki.
Potem udałyśmy się do mnie odłożyć rzeczy.
-Dobry wieczór.-Powiedziała Ania do moich rodziców.
-Cześć.
-Dobry wieczór Aniu.-Przywitali ją moi rodzice.
-Mogę iść do Ani na dwie godziny o 21 będę?-Spytałam.
-Tak możesz, ale nie później, bo jutro do szkoły.-Oznajmiła moja mama.
-Dobrze.
-Do widzenia.-Powiedziała Ania.
-Pa mamo, pa tato.-Powiedziałam.
-Pa dziewczyny.-Powiedział mój tata.
-Pa, pa.-Powiedziała po chwili spóźnienia moja rodzicielka.
Wyszłyśmy z domu i pokierowaliśmy się do domu Ani. Dziwnę bo nikogo nie było. Zdjęłyśmy buty i poszłyśmy do pokoju Ani.
*Perspektywa Janka.
Skończyliśmy się całować i nie wiedziałem o zrobić. Nie wiedziałem czy mam znowu ją pocałować, czy odejść. Wybrałem tą drugą opcję, bałem się, że Filip coś widział, przez cały czas na nas patrzył.
-Nie powinienem.-Powiedziałem i odwróciłem się.
Jest Smav nic nie widział.-Pomyślałem,ale nie było odwrotu musiałem iść przed siebie.
Nie wiem czemu to zrobiłem, ale nie mogłem się oprzeć. Coś mnie do mnie ciągnie, ale ja byłem tylko raz w poważnym związku, strasznie podobała mi się taka Angelika, ale mnie zdradzała, od tamtej pory obiecałem sobie, że nigdy się już nie zakocham, ale chyba coś nie wyszło.
Czy ja ją kocham?
Nie wiem.
To nie możliwe.
Nie mogę!
Nie chcę!
A może?
Ona jest dla mnie ważna.
Czy to na pewno moje myśli?
Nie co ja zrobiłem?
A jak ją stracę?
Nie nie mogę z nią być.
Nie mogę obiecałem sam sobie.
Nie mogę oni mają rację.
Nie mogę.
A jak coś jej się stanie?
Nie oni mają racje nie mogę z nią być.
Choć nawet nie wiem czemu tak twierdzą.
Czemu Filip mnie przed nią ostrzega?
Przecież ona jest taka niewinna.
Tak racja Angelika też taka była, na początku.
Ale to coś innego.
Ale?
Nie nie mogę!
Kocham ją.
A jak ona mnie nie?
Ohh to wszystko jest za trudne.
Nie mogę z nią być muszę ją chronić.
A może jak będę ją miał przy sobie to będzie bezpieczniejsza?
Nie nie mogę i koniec!-Pomyślałem.
Ten rozdział jest dedykowany Niedostępna Dzika bo chciała, żeby Wiktoria z Jasiem się całowali. A wiec proszę :) Mam nadzieję, że ci się spodoba. Dziś jade z rodzicami do szczecina do kina, wiec jut o nie bedzię rozdziału , w niedziele z reszta też, bo są dni morza.. Jak chcecie coś w rozdziałach, to piszcie w komentarzach dla was wszystko. :*



Mega rozdział. Czekam na nexta.^=^
OdpowiedzUsuńOo dziękuję za dedykację <3 super rozdział ;)
OdpowiedzUsuńNie ma za co :)
Usuń