Z Dedykacją dla: Angelika Kwiatek
*Perspektywa Wiktorii.
Usiadłam na łóżku Ani. Po chwili Ania zrobiła to samo.
-Co oglądamy?-Spytała.
-Nie wiem, może 17 Agine?-Spytałam.
-Nie oglądałam.-Powiedziała.
-No to włączaj.-Powiedziałam, a ta zrobiła to co kazałam.
Obejrzałyśmy film jedząc popcorn bo w połowie filmu, zatrzymałyśmy i zrobiłyśmy popcorn. Potem nie wiedziałyśmy co robić, wiec włączyłyśmy YouTube i oglądałyśmy przeróżne filmiki. Nawet jednego YouTubera kojarzyłam tylko nie wiem skąd.
-Wiktoria.-Zaczęła Ania trochę nie pewnie.
-Tak?-Spytałam zdezorientowana.
-No bo ja jestem w ciąży.-Powiedziała półgłosem.
-Haha. No przecież wiem.-Zaczęłam się śmiać.
-No, ale ty nic nie rozumiesz.-Powiedziała cicho.
-Wpadłaś, czasami się zdarza.-Powiedziałam spokojnie.
-No, ale.-Powiedziała.
-Co, ale?-Spytałam.
-Nie bój się prędzej czy później prawie każdy ma dziecko.-Powiedziałam obojętnie.
-Ale, nie z twoim bratem!-Wykrzyczała mi w twarz.
-Co?!-Spytałam zdziwiona.
-No! To co słyszałaś! Twój brat mi zrobił dziecko!-Krzyknęła.
-Nie, to nie możliwe. On nie, nie to nie możliwe.-Krzyknęłam.
-Tak byliśmy parą.-Powiedziała zła.
-Nie to nie możliwe. Jesteś okropna miałam cie za przyjaciółkę!-Krzyknęłam.
-Możliwe, wiesz jak było fajnie!-Krzyknęła chytrze się uśmiechając.
-Jesteś zwykłą dzi*ką!-Krzyknęłam.
-Wiem. Zamieszkamy razem, albo będzie mi płacił alimenty.-Powiedziała pewna siebie.
-Jak go znajdziesz!-Powiedziałam głośniej.
-O to się nie bój! On przez ten cały czas mieszkał ze mną w domu!-Krzyknęła.-Uciekł, od was miał was dość.-Na te słowa łzy zaczęły mi lecieć strumieniami.
-Nie to nie możliwe!-Krzyknęłam załamana, ocierając łzy.
-Możliwe!-Krzyknęła śmiejąc się.
-Ty jesteś chora! Widziałaś jak cierpiałam, moi rodzice są załamani! Przez was firm moich rodziców prawie zbankrutowała. Mogłaś powiedzieć od razu, że u ciebie jest!-Powiedziałam wycierając łzy.
-Trudno.
-Trudno?-Spytałam.
-To co słyszysz.-Powiedziała.
-Co ci odbiło? Byłaś moją najlepszą przyjaciółką? A teraz? Mogłaś przeprosić! A ty jeszcze tak się odzywasz.
-Może nie byłam?-Powiedziała, a ja rzuciłam w nią wazonem, na szczęście, a może nieszczęście nie trafiam.
-Wiesz co mam cie dość!-Powiedziałam i wybiegłam z jej domu.
Że jej dom był na przeciwko mojego, to musiałam przejść przez ulice. Przejść w normalnych okolicznościach, ale w takich co są teraz to przebiegłam, na moje nieszczęście jechał samochód. Na szczęście zdążył zahamować, i tylko lekko mnie uderzył, upadłam i zaczęła mnie boleć głowa. Zauważyłam, że ktoś wysiada z samochodu. Gdy tylko zauważyłam kto to od razu wstałam, zakręciło mi się w głowie, ale to olałam, nie chciałam patrzeć na kierowce, zaczęłam biec w stronę domu. Wbiegłam przez furtkę, następnie po schodach otworzyłam drzwi i weszłam do sierotka, przy ich zamykaniu spojrzałam jeszcze raz niego. Jedyne uczucie, które mi wtedy towarzyszyło to obojętność, patrząc na jego twarz zbierało mi się na wymioty. Trzasnęłam drzwiami, kiedy zaczął zbliżać się do furtki. Wbiegłam po schodach do pokoju, nie zważając na krzyki rodziców.
-Wiktoria o co znowu chodzi?-Spytała przerażona moja mama.
-Nic.-Powiedziałam.
-Wiki!-Krzyknęła, aż podskoczyłam.
-No dobra, Ania jest w ciąży.-Powiedziałam bo w sumie o to chodziło.
-Wiem, ale to nie powód do takiego zachowania.-Powiedziała.
Co ja mam jej powiedzie?-Spytałam się w myślach.
Wiem.
-Nie chodzi o samą ciąże.-Powiedziałam.
-A dokładnie?
-O ojca.-Powiedziałam.
-Co ci tata zrobił?-Spytała,.
-Nie mój tata, ojciec dziecka.-Powiedziałam.
-A zakochałaś się, rozumiem.-Powiedziała.
-Nie!
-To co?-Spytała zdziwiona.
-Raczej tak zauroczyłam się w nim.
-Wiedziałam!-Powiedziała uradowana.
-Mamo, skończ. Idę się kąpać.-Powiedziałam, a mama odeszła.
Tak jak, powiedziałam tak zrobiłam, poszłam po czyste ciuchy do spania, a potem do łazienki. Weszłam do kabiny prysznicowej i odkręciłam kran. Ciepła woda, masowała moje ciało, a ja zaczęłam rozmyślać.
Czy Adi na pewno jest tatą jej dziecka?
Zachowywała się tak dziwnie, jakby coś brała, nie to nie możliwe jest w ciąży. Może ktoś ją szantażował? Ale mówiła to tak, tak dziwnie. Nie poznaje jej. Może zrobiła mi coś na złość. Może dowiedziała się... nie nie możliwe.-Moje myśli przerwała zimna woda.
-Aaa!-Krzyknęłam.
-Co się stało?-spytała spanikowana mama.
-Zimna woda.-Powiedziałam.
-Już chwilę tata sprawdzi, a ty tak nas nie strasz.-Powiedziała i zeszła po schodach.
Po chwili ciepła woda znowu zawitała na moim ciele. Umyłam starannie włosy i ciało. Potem ubrałam się w piżamę i poszłam się położyć, Była już 22:30, a na 9:00 miałam apel.
Granice są potrzebne ludziom jak powietrze. Bez granic, każdego rodzaju, nie wiedzielibyśmy, jak żyć; ani kim jesteśmy, ani co mamy do zrobienia. Granice są po to, aby nam pokazać, że istnieją rzeczy, których nie można przekroczyć. -Olga Tokarczuk
Rozdział Dedykowany Angelika Kwiatek , ponieważ przewidziała przyszłość. Nie wiem kochana jak się domyśliłaś. To już druga dedykacja- To nie moja wina, że mam tak wspaniałych czytelników Dziękuję za 20 rozdział, z wami. Może mam przestać pisać? Mało was ostatnio. mało wyświetleń mało komentarzy, mało polubień. Przecież łatwo jest kliknąć +1, jak się komuś podobało. Komentarz też nie pisze się wieczność.


Świetny rozdział :) I nawet nie myśl o zaprzestaniu pisania, jesteś świetna :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział a ty masz pisać dalej
OdpowiedzUsuńMega rozdział. Dziękuje za dedykacje. <3 Ania strasznie się zachowała. Była taka... inna. Tylko nie przestawaj pisać, proszę. Ten blog jest super i nawet nie próbuj myśleć inaczej. :) Czekam z niecierpliwością na nexta. Serdecznie pozdrawiam. :*
OdpowiedzUsuńJakie wy kochane <3.
OdpowiedzUsuń